„Sygnał wysłany do Księżyca”
Ruda Śląska stała się niekwestionowaną stolicą edukacji muzycznej i niezależnej twórczości. Zakończony 19 lutego festiwal „Zmiksowani” udowodnił, że w dobie cyfrowego przesytu i algorytmów, najsilniejszym głosem wciąż pozostaje ten prawdziwy – ludzki – pełen emocji. Wydarzenie połączyło intensywne warsztaty w Stacji Biblioteka z wielkim finałem koncertowym w Śląskim Teatrze Impresaryjnym, tworząc przestrzeń wymiany doświadczeń między legendami polskiej sceny muzycznej a nowym pokoleniem twórców.
Lekcja empatii i architektury
dźwięku: Michał Rorat
Festiwal otworzyły 16 lutego warsztaty Michała Rorata poświęcone „Harmonii współpracy”. Znany pianista i aranżer od pierwszej minuty postawił sprawę jasno: fundamentem zawodowego brzmienia nie jest techniczna ekwilibrystyka, ale świadoma rezygnacja z własnego ego na rzecz wspólnego celu. Rorat posłużył się celną metaforą, przekonując, że zespół muzyczny powinien funkcjonować jak grupa ludzi prowadzących kulturalną dyskusję. – W zespole nie chodzi o to, żeby wszyscy mówili naraz. Jeśli każdy instrument próbuje przekrzyczeć pozostałe, powstaje bełkot, a nie muzyka. Prawdziwa sztuka polega na tym, by wiedzieć, kiedy zamilknąć i zrobić miejsce dla kolegi – tłumaczył.
„Ludzki ślad”:
Tomasz „Harry” Waldowski
17 lutego pałeczkę przejął Tomasz „Harry” Waldowski, który podczas zajęć z produkcji muzycznej i homerecordingu skutecznie zburzył stereotyp muzyki tworzonej wyłącznie w „chłodnym blasku monitorów”. Waldowski, uznany multiinstrumentalista i producent, przekonywał, że technologia to jedynie fundament. – Produkcja muzyczna to nie tylko sprzęt, presety i poprawność techniczna. To przede wszystkim umiejętność opowiadania historii. Jeśli nie masz nic do powiedzenia jako artysta, to najdroższy mikrofon świata ci w tym nie pomoże – zaznaczył.
Szczególnie poruszający był jego apel o zachowanie w muzyce „brudów” i „ludzkich” śladów. – Często to, co myślimy, że jest błędem – jakieś lekkie przesunięcie, oddech, skrzypnięcie krzesła – to jest właśnie to, co czyni nagranie żywym. Nie zabijajcie ducha swojej muzyki w pogoni za perfekcją, której nikt nie potrzebuje.
Debata: bez lukru
Ważnym punktem Festiwalu był panel dyskusyjny „Gdzie dziś jest artysta-muzyk?”, który odbył się 17 lutego w Stacji Biblioteka. Eksperci: Basia Wrońska, Leszek Biolik, Ferid Lakhdar, Tomasz Waldowski oraz Katarzyna Kokoryn rozmawiali o trudnych realiach swojej branży.
Basia Wrońska z goryczą zauważyła: – Dzisiaj artysta-muzyk jest wystawiony na ogromną próbę. Musimy walczyć o to, żeby tworzyć muzykę, a nie tylko „kontent”. Granica między byciem twórcą a dostarczycielem treści dla algorytmów bardzo się zaciera. Leszek Biolik dodał, że w obecnych realiach dbanie o higienę psychiczną i radzenie sobie z presją sukcesu jest równie ważne jak samo ćwiczenie gry.
Rynek i głos:
Przemysław Kubajewski
Kolejne dni festiwalu dopełniły edukacyjną układankę. 18 lutego Przemysław Kubajewski przeprowadził uczestników przez meandry promocyjne podczas warsztatów „Jak zaistnieć w czasach przepychu?”. Zanalizował mechanizmy budowania marki artysty w świecie, w którym uwaga słuchacza jest towarem deficytowym. – Najgorszym działaniem w social media jest to, że działamy od kampanii do kampanii. […] Na social mediach musimy być po prostu cały czas – doradzał prowadzący.
Lekcja z Mateuszem Ziółko
Tuż przed wielkim finałem, Mateusz Ziółko poprowadził warsztaty wokalne w ramach projektu „Musical DOPAMINA”. Jako doświadczony wokalista i laureat wielu nagród, dzielił się praktycznymi wskazówkami dotyczącymi oprawy scenicznej i warsztatu, co stanowiło idealny wstęp do wieczornych koncertów.

Premierowy
„Sygnał wysłany do Księżyca”
19 lutego na scenie ŚTI zaprezentowali się finaliści konkursu, wielka czwórka wybrana ze 117 nadesłanych zgłoszeń. Każdy z zespołów – „Chair”, „Imasleep”, „Eva Aksamit” oraz „Evti & The Harmonic Path” – zaprezentował na żywo swój autorski repertuar. Była to mozaika stylów i oryginalnych składów – od punka poprzez echa eleganckiego jazzu, industrialne i elektroniczne brzmienia z rockowym finiszem. Zwyciężczynią pierwszej edycji festiwalu została Eva Aksamit, która w nagrodę wraz ze znanymi postaciami z branży muzycznej nagra swój singiel.
Finałowy wieczór, 19 lutego należał do Katarzyny Kokoryn. Jej koncert promujący album „Sygnał wysłany do Księżyca”, był momentem domykającym lata pracy i artystycznych poszukiwań. Materiał wybrzmiał w pełnym, wyrafinowanym kształcie pod kierownictwem Tomasza Waldowskiego. Na scenie towarzyszył jej imponujący skład instrumentalistów: Michał Rorat, Tomasz Świerk, Jan Gałach, Przemysław Świerk, Piotr Kołacz, Michał Mazurski i „harry” Waldowski. Było to spotkanie z muzyką, która „dojrzała, by wybrzmieć”, a każdy dźwięk wysłany w stronę publiczności był potwierdzeniem autentyczności wyśpiewanych słów. Ich autorka opowiadała o wydarzeniach i emocjach, które zna każda dziewczyna i kobieta – o tęsknocie, miłości, o godzeniu się ze stratą i szukaniu pogodnej strony w życiu nie zawsze pogodnym… Duet z Mateuszem Ziółko w dobrze znanym „Otul mnie” był piękną synergią doświadczonego wokalisty i dojrzałej, nietuzinkowej artystki.

Zwieńczeniem wieczoru i całego festiwalu był minirecital gościa specjalnego – Mateusza Ziółko, którego charyzma i wokalny kunszt postawiły kropkę nad „i” dla całego wydarzenia. Owacje na stojąco i bis domknęły ten niezwykły wieczór.
Pierwsza edycja festiwalu cieszyła się wielkim zaintersowaniem zarówno twórców, którzy uczestniczyli w warsztatach, jak i publiczności, która wypełniła ŚTI. „Zmiksowani” pokazali, że choć technologia zmienia świat, sercem muzyki niezmiennie pozostaje człowiek i jego potrzeba komunikacji. Muzyka płynąca wprost ze sceny, żywa i autentyczna, świetnie się do tego przecież nadaje.
Projekt Festiwalu został dofinansowany przez Unię Europejską w ramach Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności (KPO).
bl

Autor wpisu