14 Sierpnia – Dziś świętują: Dobrowoj, Euzebiusz.

Jak stare podwórko zamieniło się w zielony ekosystem?

Tam gdzie przez lata był pokryty betonem, gruzem i pyłem gospodarczy placyk, na którym nie chciała rosnąć nawet trawa, dziś cieszy oczy wyjątkowy, urokliwy zakątek. Przy Muzeum Miejskim im. Maksymiliana Chroboka w Rudzie powstał „Ogród deszczowy Karola Goduli 26”. Ta niezwykła artystyczna instalacja przyrodnicza to efekt kreatywności, determinacji i osobistego zaangażowania Ireny Mańkowskiej, księgowej Muzeum. Dzięki temu i przy wsparciu unijnych środków powstał „kieszonkowy ogród” - efektowny manifest ekologiczny, który pokazuje, jak mała retencja i oddolne inicjatywy mogą skutecznie walczyć ze skutkami zmian klimatycznych w mieście.

Widok z okna

Geneza powstania ogrodu ma niezwykle personalny charakter. Wszystko zaczęło się od zwykłego spojrzenia przez okno z gabinetu głównej księgowej Muzeum Miejskiego, Ireny Mańkowskiej. Okno wychodzi na placyk, wewnętrzne podwórko Muzem.  Codziennie, od wielu lat, ten sam widok – nieciekawy, choć jak się okazało – bardzo inspirujący.

– Ta historia zaczyna się od okna z mojego biura. Co widziałam? Właśnie to podwórko. Nawet trawa nie chciała tam rosnąć. Postanowiłam sobie, że coś tu zmienię, że posadzę jakieś rośliny, bo uwielbiam ogrodnictwo – wspomina z uśmiechem autorka projektu.

Szansą były inicjatywy oddolne, realizowane w mieście działania i projekty, rodzące się z osobistych pasji, potrzeb lokalnej społeczności oraz autentycznej chęci realnej zmiany najbliższego otoczenia, przy pomocy środków pozyskanych z unijnych funduszy. Droga od marzenia do realizacji wymagała jednak ogromnej wytrwałości. Pani Irena napisała wniosek, przygotowała stosowne dokumenty. Pierwsze dwa wnioski złożone w lokalnych naborach, w programach spod znaku transformacji regionu, nie zostały wybrane do dofinansowania. Sukces przyszedł dopiero za trzecim razem, dzięki błyskawicznemu działaniu i wsparciu Rudzkiej Agencji Rozwoju „Inwestor”, wniosek „Ogród deszczowy Karola Goduli 26” uzyskał wsparcie w ramach projektu „Akcja Transformacja”. Projekt został dofinansowany ze środków unijnych w ramach Funduszy Europejskich dla Śląskiego.

Architektura retencji i hydrofitowa flora

Z punktu widzenia ekologii, nowy ogród przy ul. Wolności 26 to precyzyjnie zaprojektowany system małej retencji. Kluczową cechą instalacji jest jej całkowita samowystarczalność pod względem gospodarki wodnej. Woda opadowa spływająca z dachu budynku nie trafia – jak dotychczas – do kanalizacji miejskiej, obciążając niepotrzebnie systemy ściekowe podczas gwałtownych ulew. Zamiast tego specjalnie zaadaptowana rynna kieruje deszczówkę bezpośrednio do betonowych rabat, składających się na oryginalną i nowoczesną strukturę ogrodu.

W ogrodzie posadzono wyspecjalizowane rośliny hydrofitowe (lubiące wilgoć), m.in. wysokie, kępiaste trawy ozdobne, sity oraz turzyce, ozdobne czosnki, których kuliste kwiatostany na szczycie wysokiej łodygi od razu przykuwają uwagę. Rośliny te posiadają unikalne właściwości: potrafią absorbować, filtrować i oczyszczać wodę opadową, doskonale radząc sobie zarówno z okresowym zalewaniem, jak i z następującymi po sobie dniami suszy. Oprócz funkcji retencyjnej zadbano o bioróżnorodność – donice i gazony wypełniły rośliny miododajne, a efekt ekologiczny był natychmiastowy, na zrewitalizowanym podwórku zaczęły masowo pojawiać się motyle i inne owady zapylające, których wcześniej w tym wyjałowionym miejscu w ogóle nie notowano.

KODAK Digital Still Camera

Ogród zachwyca detalami – kwiatowe kompozycje na oknach, w bagażniku starego roweru, dobrane kolorami – w tonacji fioletowo-różowej, wabiącej nie tylko motyle.

Śląskie czerwone cegły

Nowy ogród to także architektoniczny i historyczny ukłon w stronę tradycji Górnego Śląska. Modny styl Urban Jungle, stawiający na naturalne materiały oraz harmonię z otoczeniem, połączono z śląską miłością do barwnych kwiatów, co sprawiło, że nowa przestrzeń stała się przytulna i pełna życia. Tłem dla całej aranżacji stały się surowe ściany dawnego budynku gospodarczego. To właśnie jego stare, pieczołowicie odsłonięte cegły i niewielkie okna dały niezwykły, niezwykle autentyczny efekt charakterystycznego śląskiego podwórka. Irena Mańkowska dbając o autentyzm przestrzeni osobiście pousuwała zniszczony tynk z elewacji, odsłaniając znajdującą się pod spodem klasyczną, czerwoną cegłę.

– To miało być właśnie śląskie podwórko, a takie kojarzy się przecież właśnie z czerwoną cegłą, samo  otynkowanie ściany zgubiłoby ten charakter, jaki chciałam przywrócić. Po prostu trzeba było skuć stary, popękany tynk i to już zrobiłam samodzielnie, z własnego przekonania – zapewnia pani Irena.

Nieprzypadkowy jest również patron ogrodu – Karol Godula, legendarny śląski przedsiębiorca i finansista. Twórczyni ogrodu, jako księgowa, dostrzegła tu symboliczną paralelę: Godula zbudował swój potężny majątek, zaczynając od absolutnego zera, ona natomiast swoją zieloną rewolucję musiała przeprowadzić na niemal zupełnie pustym, jałowym placu. Niezwykłym i symbolicznym elementem projektu stała się niezwykła podobizna samego Karola Goduli, który teraz spogląda na odwiedzających z okna zrewitalizowanej ogrodowej przestrzeni.

Tajemnicą przestaje być także zagadkowa liczba w oficjalnej nazwie „Ogród deszczowy Karola Goduli 26”. Kryje ona w sobie podwójną, zabawną symbolikę – oznacza nie tylko rok 2026, w którym sfinalizowano tę zieloną transformację, ale nawiązuje też bezpośrednio do adresu samej instytucji: Muzeum Miejskie mieści się bowiem w Rudzie Śląskiej przy ulicy Wolności 26.

Edukacja klimatyczna i integracja społeczna

Dla dyrekcji Muzeum Miejskiego powstanie ogrodu deszczowego to moment otwierający zupełnie nowe możliwości. Ewelina Pieczka, dyrektor Muzeum, nie kryje radości z transformacji tej przestrzeni i wiąże z nią ciekawe plany na działania edukacyjne i kulturalne.

– Bardzo mnie ucieszyła ta inicjatywa, w Muzeum borykamy się z brakiem przestrzeni na organizację zajęć integrujących społeczność. Mam nadzieję, że to nasz Ogród Deszczowy stanie się właśnie takim punktem wyjścia dla kolejnych projektów, miejscem, gdzie można przyjemnie spędzić czas, znaleźć chwilę relaksu podczas zwiedzania Muzeum i to także poza jego murami – planuje dyrektor Ewelina Pieczka.

Podwórko ma spory potencjał, do zagospodarowania pozostało jeszcze wiele przestrzeni, docelowo może stać się ciekawym i pięknym punktem na mapie dzielnicy. Początek już został zrobiony, pod patronatem Karola Goduli ogród będzie się rozwijał i za rok zachwyci kolejnymi kwietnymi kompozycjami. Muzeum planuje w przyszłości wykorzystanie ogrodu jako „żywej klasy” do prowadzenia warsztatów z zakresu ekologii, ochrony środowiska i prezentacji mechanizmów małej retencji miejskiej. Dyrekcja placówki zaprasza również samych Rudzian do współtworzenia tego miejsca i zgłaszania własnych pomysłów. Na wskroś nowoczesne podejście do klimatu i poszanowanie śląskiej tradycji mogą tutaj iść w parze, zamieniając odchodzący w zapomnienie beton w tętniącą życiem przestrzeń, do której już powróciły owady. 

Tekst i foto: bl

Autor wpisu

REDAKCJA
REDAKCJA