19 Kwietnia – Dziś świętują: Cieszyrad, Czechasz, Czesław.

Współpraca z wszystkimi klubami i z prezydentem

O planach zwołania pierwszego konwentu, zmianach kadrowych w prezydium, odbudowaniu dialogu z prezydentem miasta, a także o wizji samorządu opartego na jedności mimo politycznych różnic rozmawiamy z nowym przewodniczącym Rady Miasta Kazimierzem Myszurem.

– Funkcję przewodniczącego Rady Miasta pełni Pan już po raz trzeci w swojej karierze radnego. Jak bardzo zmieniła się Rada Miasta od Pana pierwszej kadencji w prezydium, i które z własnych doświadczeń uważa Pan dziś za najcenniejsze?

– Obecna Rada Miasta z pewnością odmłodniała. Zasiadło w niej wiele nowych, młodych osób, co oceniam bardzo pozytywnie. Zmiana pokoleniowa jest rzeczą naturalną i musiała w końcu nadejść. Początek obecnej kadencji miał co prawda inny układ polityczny, ale taka jest demokracja i należy to uszanować. Pod względem wizerunkowym Rada nie różni się drastycznie od tych poprzednich, choć zauważam, że od około dziesięciu lat do samorządu wkracza coraz więcej polityki. Największe zmiany nastąpiły jednak w tym roku. Pojawiły się pewne niepokojące sytuacje i spotkania, w których – moim zdaniem – zaczęto wykorzystywać rodziców do pewnych układów, szczególnie w kontekście sytuacji z przedszkolami, co miało swój finał na ostatniej sesji. Co do najcenniejszego doświadczenia, to bez wątpienia jest nim umiejętność porozumienia się i współpracy z radnymi. Nigdy nie miałem problemów z prowadzeniem dialogu, bez względu na to, z jakiej opcji politycznej pochodzili moi rozmówcy. To doświadczenie pozwoli mi dziś sprawnie prowadzić Radę. Radny reprezentuje przecież tych, którzy go wybrali. Po to właśnie jest samorząd – by służyć społeczeństwu. Moja dotychczasowa praca pokazała, że potrafię rozmawiać z każdym, niezależnie od orientacji politycznej.

– Każda kadencja ma swój koloryt i specyfikę. Przed jakimi największymi wyzwaniami staje Rada Miasta w 2026 roku?

– Pierwszym i najważniejszym wyzwaniem jest konieczność zmiany i dostosowania do obecnej rzeczywistości regulaminu Rady Miasta. Obecny regulamin stał się w wielu punktach nieaktualny ze względu na wprowadzenie nowych przepisów i ustaw. Wiem, że Komisja Prawa, której przewodniczy radny Marcin Stiller, już intensywnie pracuje nad nowym dokumentem. Bardzo bym chciał, aby został on uchwalony jeszcze w tym roku. Musimy mieć regulamin skrojony na dzisiejsze czasy, w pełni uwzględniający wszystkie obowiązujące obecnie normy prawne.

– Jaki ma Pan plan na „ułożenie” pracy Rady, aby sesje były merytorycznymi debatami o przyszłości miasta?

– Po pierwsze, w najbliższych dniach zwołam konwent, którego w ostatnim czasie nie było. Z tego co pamiętam, ostatni odbył się we wrześniu ubiegłego roku. Chcę porozmawiać z przedstawicielami wszystkich klubów na temat dalszej współpracy. Musimy ustalić, jak ta współpraca ma wyglądać i jaki plan tej współpracy opracujemy, żeby go wspólnie realizować. Bo to nie jest plan przewodniczącego, to musi być plan całej Rady, w skład której wchodzą członkowie różnych klubów. Na pewno będę chciał na konwencie poruszyć sprawę stanowiska wiceprzewodniczącego, ponieważ w obecnej sytuacji, to miejsce należy się klubowi Koalicji Obywatelskiej. Do tego będę dążył i będę chciał to zrealizować. Uważam, że każdy klub powinien mieć swojego przedstawiciela w prezydium. Jeśli na konwencie dojdziemy w tej sprawie do porozumienia, to taką zmianę będę chciał wnieść na najbliższą sesję, czyli 19 marca. Uważam też, że kluczowa będzie współpraca z prezydentem, bo jeśli Rada będzie chciała prowadzić swoją działalność, omijając prezydenta, to do niczego dobrego to nie doprowadzi. Moim zdaniem prezydent  powinien uczestniczyć w konwencie, bo to jest czas i miejsce na dialog oraz rozmowy, których zabrakło właśnie przy przedszkolach.

– Gdybyśmy spotkali się wiosną 2029 roku, na końcu tej kadencji – z jakiego sukcesu Rady Miasta pod Pana przewodnictwem chciałby być Pan najbardziej dumny?

– Z czego chciałbym być dumny? Z tego, że Rada, która kończyłaby swoją kadencję, nie byłaby Radą podzieloną, ale – mimo różnic politycznych – wspólnotą. Marzy mi się powrót do czasów, gdy mimo różnych barw politycznych potrafiliśmy ze sobą rozmawiać, spotykać się i zwyczajnie szanować. Do dziś pielęgnuję przyjazne relacje z radnymi z poprzednich lat, niezależnie od tego, jaką opcję reprezentowali. To jest właśnie prawdziwe życie – ono toczy się poza polityką i trzeba umieć postawić między nimi wyraźną granicę. Nie jestem zwolennikiem niszczenia ludzi. Z ogromnym smutkiem obserwuję agresję w mediach społecznościowych. Gdy widzę, że ktoś atakuje moich politycznych konkurentów, nie czuję satysfakcji – czuję przygnębienie. To bolesne, że na Facebooku obraża się drugiego człowieka tylko dlatego, że myśli inaczej. Ktoś kiedyś mądrze powiedział, że słowa ranią mocniej niż czyny i to jest święta prawda. Dlatego moim nadrzędnym celem jako przewodniczącego jest konsolidacja i zgoda. Jak się skończy ostatnia sesja Rady Miasta, a ja pozostanę do końca przewodniczącym, bo to różnie może się potoczyć, to chcę z podniesioną głową podejść i z każdym się pożegnać. Uważam, że bez jedności i wzajemnego szacunku nasza praca dla miasta po prostu traci sens.

– Dziękuję za rozmowę.

Tekst i foto: WT

Autor wpisu

REDAKCJA
REDAKCJA