Dziś 26 Sierpnia – brak danych o imieninach.

Srebrne Gody Festiwalu Orkiestr Dętych

jakubiec
26 sierpnia, 2026

Jest sobotnie, słoneczne popołudnie, 22 sierpnia. Spod kościoła św. Józefa słychać pierwsze dźwięki muzyki – tak zaczyna się Festiwal Orkiestr Dętych. Jubileuszowy, bo to już 25. rok, odkąd Ruda Śląska świętuje swoje brzmienia. W powietrzu czuć atmosferę święta, które od lat łączy pokolenia i wszystkie dzielnice miasta.

Trzy rudzkie orkiestry, prowadzone przez mażoretki, maszerują w stronę Parku im. Augustyna Kozioła. To miejsce od ponad wieku jest naturalną sceną dla muzyki – dawny park Ballestremów, z muszlą koncertową z 1930 roku, gdzie w niedziele grały orkiestry, a mieszkańcy spacerowali, tańczyli, celebrowali bycie razem. Festiwal nie jest więc jedynie wydarzeniem, lecz kontynuacją tej tradycji, prawdziwym pomostem między czasami.

W parkowej muszli koncertowej wiceprezydent Anna Krzysteczko, przewodniczący Rady Miasta Kazimierz Myszur i mała Helenka w tradycyjnym stroju śląskim, uroczyście otwierają jubileuszową edycję festiwalu. Helenka nosi strój z ogromną naturalnością – bez stylizacji, bez udawania, po prostu z dziecięcą swobodą, która dodaje temu popołudniu autentyczności. Trzy rudzkie orkiestry grają wspólnie jeden utwór, a chwilę później park przejmuje Orkiestra Dęta Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach. Brzmienie odbija się od drzew, rozlewa po pełnych słońca parkowych alejkach, wypełnia przestrzeń, która od dekad dobrze zna ten właśnie dźwięk. A potem przychodzi moment, na który wielu czekało. Teresa Werner – prawdziwa ikona śląskiej estrady – przyciąga fanów nie tylko z Rudy Śląskiej i miast ościennych, ale także spoza Metropolii. Wielbiciele z bukietami kwiatów stoją pod sceną z uśmiechami, które mówią więcej niż słowa. Jej koncert jest pełen energii, gracji i kontaktu z publicznością, dzięki któremu każdy czuje się zauważony.

Sercem festiwalu są jednak trzy rudzkie orkiestry górnicze – różne, a jednocześnie idealnie się uzupełniające. Orkiestra Dęta „Halemba” – najmłodsza z trzech – gra poważnie, nostalgicznie. Orkiestra Dęta „Pokój” to spadkobiercy legendarnej orkiestry Augustyna Kozioła, zgrany zespół z szerokim, różnorodnym repertuarem. Orkiestra Dęta „Bielszowice” – najstarsza, grająca nieprzerwanie od 1919 roku – brzmi świeżo, współcześnie, zaskakująco. Trzy orkiestry, trzy historie – idealnie się dopełniają. Ich repertuar pokazał, jak bogate potrafi być brzmienie instrumentów dętych. Zabrzmiał Marsz Radetzkiego, monumentalne dzieła muzyki poważnej, solowe popisy trębaczy, znane tematy z wielkich filmów i musicali, a także utwory, które publiczność niezmiennie kocha – od nieśmiertelnego „My Way” po przeboje Zbigniewa Wodeckiego, Whitney Houston, Michaela Jacksona, Bee Gees i radosny duet Johna Travolty i Olivii Newton – John z „Grease”. To program, który pokazuje, że nasze orkiestry dęte nie stoją w miejscu, one idą dalej, szukają nowych muzycznych przestrzeni, nowych emocji. Między występami mażoretki „Akcent” dodają widowisku precyzji i blasku, a najmłodsi korzystają ze strefy atrakcji. Park żyje – jak zawsze przy festiwalu.

A potem przychodzi utwór, który tłumaczy wszystko. „Lubię wracać tam, gdzie byłem już” z repertuaru Zbigniewa Wodeckiego w wykonaniu orkiestry brzmi inaczej. Wokalista nie jest potrzebny – wszyscy doskonale wiedzą, czyjego głosu brakuje. To nie tylko przebój lecz klucz do zrozumienia fenomenu festiwalu. Wracamy tu, bo lubimy wracać do tego, co znamy, kochamy, co przenosi nas choć na chwilę w przeszłość, w piękne wspomnienia. Ale wracamy też dlatego, że orkiestry mają przed sobą przyszłość. Razem – jesteśmy częścią opowieści o Śląsku, historii, która wciąż się pisze.

Wiceprezydent Jacek Morek dziękuje muzykom i kapelmajstrom, ostatnie dźwięki cichną, ludzie powoli wychodzą z parku, jakby chcieli zatrzymać jeszcze odrobinę tego sierpniowego ciepła. Spotkamy się za rok, w tym samym miejscu, o tej samej porze.

Tekst i foto: BL

Autor wpisu

REDAKCJA
REDAKCJA