Trzy dni na działkach
Trzecia edycja Rudzkiego Festiwalu Dziedzictwa „Kop gdzie stoisz”, organizowana przez Stowarzyszenie TuRuda od 11 do 13 września, pokazała, że lokalna historia potrafi być żywa, zaskakująca i pełna charakteru. Przez cały weekend Ruda Śląska zmieniała się w teren odkryć, które można było dotknąć, usłyszeć, sfotografować i poczuć na własnej skórze.
Piątek wszedł w festiwalowy klimat od pierwszej minuty. Deszczowy „Piątkowy Fajrant” rozpoczął się spacerem „Rudzkie raje” z Adamem Kowalskim, a wieczór przeniósł się do ogrodu parafialnego przy kościele Matki Bożej Różańcowej – miejsca, które po zmroku nabiera zupełnie innego wymiaru. Przy ogniu i gitarze dr Jacek Kurek snuł gawędę „Pamiętajcie o ogródkach”, a finałem były pieczone na ognisku kiełbaski i śpiewanki, jakby wyjęte z dawnego świata niespiesznych wieczorów na działkach.

Sobota – szychta pełna wrażeń. Od rana działo się wszystko wszędzie naraz: plener fotograficzny „TuOgród” z Arkadiuszem Golą na Szybie Franciszek, spacer śladami Piotra Latoski z Adamem Kowalskim, jamowe wypalanie ceramiki z Iwoną Germanek, ekologiczne warsztaty Sandry Pichlak
-Czop, wycieczka po Biskupicach Ballestremów z Dariuszem Waleriańskim i spacer z arborystą Dominikiem Szabelskim, który potrafi opowiadać o drzewach tak, że człowiek zaczyna ich słuchać. Niezwykłym sobotnim akcentem było zwiedzanie kościoła Matki Bożej Różańcowej i ogrodu parafialnego w ramach spotkania „Drzewa i ludzie”. Adam Kowalski opowiadał o historii świątyni, jej architektonicznych detalach i ukrytych perełkach wyposażenia. W ogrodzie pałeczkę przejął arborysta Dominik Szabelski, który mówi o drzewach tak, że człowiek naprawdę zaczyna je baczniej obserwować… Wieczorne „Przy sobocie po robocie” na placu przy świetlicy R.O.D. im. Dzierżonia miało swój mocny moment: wręczenie Rudzkiej Cegły. Kapituła TuRudy jednogłośnie wyróżniła Janusza Żurka – za lata pracy na rudzkim podwórku, Jarmark Bożonarodzeniowy i facebookową specgrupę „Radzi Rudzie”. Po gali publiczność obejrzała „Paciorki jednego różańca” Kutza na ogromnym ekranie, a plenerowy pokaz działał jak powrót do korzeni śląskiego kina.

Niedziela domknęła festiwal w terenie. „Steinbruch – ogród rozkoszy rudzkich” z prof. Edytą Sierką i Adamem Kowalskim odsłonił zakątki, które zwykle umykają w codziennym biegu. A tuż po nim przyszła kolej na „Wielkie Małe Chebzie” – spacer, który pokazał, że ta najmniejsza dzielnica potrafi być jednocześnie zaskakująco rozległa. Przewodnicy z TURuda poprowadzili uczestników przez dzikie ostępy, boczne ścieżki i tunele, które nadały wyprawie surowy, niemal filmowy klimat. Po takim spacerze Chebzie przestaje być „małe” i jawi się jako dzielnica pełna warstw: przemysłowych, kolejowych, miejskich. A wieczorny spektakl improwizowany „Historia inaczej” w Champion Pubie dołożył ostatni akcent tegorocznej edycji – lekki, przewrotny i pełen lokalnych smaczków. Czekamy z niecierpliwością na czwartą edycję Festiwalu!

BL


Autor wpisu