Służby w akcji - podsumowanie tygodnia
W ubiegłym miesiącu o Rudzie Śląskiej zrobiło się głośno za sprawą wstrząsającej historii nielegalnej ekshumacji. Wszystko zaczęło się 29 czerwca od pogrzebu 61-letniej pani Kariny na cmentarzu komunalnym w Nowym Bytomiu. Na drugi dzień córka zmarłej, pani Patrycja otrzymała telefon z zakładu pogrzebowego, z informacją o pomyłce grabarzy oraz tym, że urna z prochami jej mamy znalazła się już we właściwym miejscu. Wcześniej bowiem, jak przekazała pracownica zakładu, trafiłć miała do grobu głębinowego, w którym znajdowały się już inne szczątki. Sprawę nagłośnił również program Polsatu „Interwencja”. Jak przekazuje sama pani Patrycja, otrzymawszy teledon od razu pojechała na cmentarz, gdzie czekali już na nią grabarze. Ci zaczęli ją przepraszać oraz zapewniać, że prochy mamy spoczywają teraz we właściwym miejscu. Gdy ta spytała jaką może mieć co do tego pewność, grabarz miał ponownie odkopać grób, wyciągnąć urnę, a następnie po raz kolejny ją zakopać. Pani Patrycja złożyła również skargę do zarządcy cmentarza, czyli Parku Pamięci. Domaga się także ponownego pogrzebu mamy. Jak jednak przekazano w „Interwencji”, prezes Parku Pamięci, mimo złożenia wcześniej obietnicy, miał się już z nią więcej nie skontaktować. Na pisemne wyjaśnienie Parku Pamięci oczekuje także Urząd Miasta Ruda Śląska. Pani Patrycja i jej rodzina nie dają jednak za wygraną. Jak informują, wynajęli prawnika, a o wszystkim planują poinformować Państwową Inspekcję Sanitarną oraz prokuraturę. Pierwszy z tych organów jest tu o tyle istotny, że zgodnie z prawem, wyjęcie prochów z grobu musi odbyć się za jego wiedzą. Wspomniani grabarze natomiast, mieli dokonać ekshumacji bez poinformowania Sanepidu.
21 lipca doszło natomiast do nieszczęśliwego zdarzenia na autostradzie A4, gdzie mężczyzna spadł z wiaduktu. Na miejsce przybyły odpowiednie służby i pogotowie ratunkowe. Niestety nie udało się uratować jego życia. Wyjaśnieniem przyczyn tragedii zajmuje się aktualnie rudzka policja pod nadzorem prokuratora. Jak narazie Komenda Miejska nie ujawnia szczegółów sprawy. W związku z wydarzeniem, na autostradzie pojawiły się pewne utrudnienia w ruchu, który podczas oględzin odbywał się wyłącznie skrajnym prawym pasem jezdni.

Na koniec chcemy przestrzec wszystkich właścicieli psów spacerujących po Halembie. W ostatnim czasie, w okolicach budynku przy ul. Zamenhofa 2 pies jednego z przechodniów wywęszył i wziął do pyska… kawałek kiełbasy z umieszczonym w środku gwoździem! Na szczęście zwierzę od razu wypluło przedmiot, nie robiąc sobie krzywdy. Po szokującym doświadczeniu właściciel psa, pan Ireneusz postanowił jednak ostrzec w social mediach pozostałych właścicieli czworonogów z Halemby. Niestety trzeba przyznać, że nie jest to pierwszy tego typu przypadek. Coraz częściej można też usłyszeć o podobnych sytuacjach. Zgodnie z polskim prawem podrzucanie mięsa z ostrymi przedmiotami, jak gwoździe i pinezki, jest przestępstwem. Uznawane jest za znęcanie się nad zwierzętami ze szczególnym okrucieństwem, które obciążone jest sankcją kary pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.


