Ruda Śląska podbiła Carpathia Festiwal!
Ponad dwie dekady tradycji, bezkompromisowe stawianie na autorską twórczość i potężne brzmienie żywej orkiestry - Międzynarodowy Festiwal Piosenki „Carpathia Festival” w Rzeszowie od lat cieszy się reputacją jednego z najważniejszych i najbardziej prestiżowych wydarzeń muzycznych w kraju. Kiedy 26 lipca w zabytkowych murach Filharmonii Podkarpackiej im. Artura Malawskiego wybrzmiały ostatnie akordy XXII edycji, stało się jasne, że ta odsłona jest wyjątkowa. I to za sprawą Rudzianek, które w rywalizacji z artystami z całego świata zdobyły najważniejsze trofea.
Gdy w 2005 roku pomysłodawczyni i dyrektor festiwalu, Anna Czenczek, powoływała do życia rzeszowską imprezę, przyświecała jej wizja stworzenia przestrzeni, gdzie młodzi artyści zaprezentują wyłącznie własny, autorski materiał z towarzyszeniem profesjonalnych muzyków. Przez lata Carpathia wyrosła na wydarzenie kultowe. O randze imprezy świadczy nie tylko miejsce – prestiżowa Filharmonia Podkarpacka, ale i poziom oprawy muzycznej. Sercem festiwalu jest Orkiestra Festiwalowa pod batutą Tomasza Filipczaka, wybitnego aranżera i kierownika muzycznego znanych produkcji telewizyjnych. W jego autorskich aranżacjach piosenki finalistów nabierają symfonicznego rozmachu, jakiego próżno szukać w typowych konkursach wokalnych.

Stawką konkursu była prestiżowa statuetka Grand Prix i nagroda w wysokości 15 000 zł, ale przede wszystkim uznanie międzynarodowego jury. Do „Złotej Piętnastki” organizatorzy wyłonili reprezentantów spośród ponad 800 zgłoszeń nadesłanych z całego świata – od USA, przez Wielką Brytanię, po Maltę. W tym elitarnym gronie wydarzyło się coś niespotykanego: aż dwa miejsca przypadły wokalistkom pochodzącym z jednego miasta – Rudy Śląskiej.
„Disneyland” i potęga orkiestry
Dla udział w festiwalu był owocem wieloletniej, konsekwentnej drogi artystycznej. „Szkoliła się” w rudzkim
MDK-u, pod okiem Wojciecha Sanockiego, warsztat sceniczny doskonaliła w obsadzie kultowego musicalu „Metro”. Obecnie jest studentką wokalistyki na Uniwersytecie Muzycznym Fryderyka Chopina w Warszawie – najbardziej prestiżowej i znaczącej uczelni muzycznej w Polsce, która kształci wybitnych solistów, instrumentalistów i twórców. Na scenę wyszła z autorskim utworem „Disneyland”. Już podczas pierwszej próby wydarzyło się coś, co – jak sama mówi – zostanie z nią na zawsze: – Kiedy po raz pierwszy usłyszałyśmy aranżację mojego utworu, moja mama, która była tam ze mną, popłakała się ze wzruszenia. Piosenka była tak piękna i dopracowana, że całkowicie przerosła nasze oczekiwania. Program festiwalu był intensywny od pierwszej minuty: – Zaraz po przyjeździe pobiegłam na pierwszy wywiad – razem z Kasią Kokoryn. Chwilę po jego zakończeniu była próba, na którą musiałam już biec. Nawet po festiwalu nie było czasu na odpoczynek, następnego dnia o 11.00 czekał na mnie wywiad w Radiu Rzeszów.
Gdy wybrzmiały pierwsze dźwięki „Disneylandu” w aranżacji Tomasza Filipczaka i chórzystów z Centrum Sztuki Wokalnej, publiczność zamarła. Połączenie nowoczesnej wrażliwości z potęgą żywych instrumentów przyniosło efekt bezdyskusyjny. Daria Salamon zdobyła Grand Prix XXII Carpathia Festival 2026, najwyższą nagrodę, ufundowaną przez miasto Rzeszów.
Emocje po występie były tak ogromne, że – jak sama przyznaje – pamięć zgasła na chwilę: – Prawie nic nie pamiętałam. Ale zaraz po zejściu ze sceny zadzwoniłam do dziadków, którzy oglądali koncert na żywo, żeby zapytać, czy dobrze zaśpiewałam, jak wyglądał mój ruch sceniczny i czy wszystko wypadło tak, jak powinno. Darię zachwyciło międzynarodowe towarzystwo: – Wśród uczestników były tegoroczna reprezentantka Litwy na Eurowizji oraz laureatka opolskich Debiutów. Jedną z uczestniczek była Paula Biskup – artystka, którą Daria ceniła od dawna: – Jej utwór „Nie Boli” znałam i bardzo lubiłam jeszcze długo przed konkursem. Tym większym zaskoczeniem było dla mnie, że spotkamy się na jednej scenie i będziemy rywalizować o tę samą nagrodę. Ogłoszeniu wyników towarzyszyły wielkie emocje: – Kiedy wywołano zdobywcę I miejsca i dotarło do mnie, że to właśnie ja wygrałam, po prostu się rozpłakałam. Moja mama za kulisami również nie potrafiła powstrzymać łez. Dziewczyny z organizacji festiwalu także, choć obiecały sobie, że w tym roku nie będą płakać. Wzruszenie udzieliło się nam wszystkim.
Konsekwencja „Szklanego Słowika”
Sukces Darii uzupełniła Katarzyna Kokoryn, twórczyni festiwalu „Zmiksowani” i autorka musicalu „Dopamina”, wystawianego w Śląskim Teatrze Impresaryjnym. Jej obecność na podium to historia o determinacji i odwadze. Kasia próbowała dostać się na Carpathię już dwa razy. W tym roku, przy rekordowych 800 zgłoszeniach, nie oczekiwała cudów, ale postawiła na pełną autentyczność.
Jej rzeszowski weekend zaczął się od momentu, który – jak mówi – zostanie z nią na zawsze: – Wchodząc do Filharmonii, odbierałam identyfikatory, podpisywałam dokumenty, byłam podekscytowana… i nagle usłyszałam, jak orkiestra gra mój utwór. Pierwszy raz na żywo, w takim miejscu. To był przypływ radości, ekscytacji, dumy, wzruszenia. A potem wydarzyło się coś jeszcze piękniejszego: – Korytarzem szły dwie młode dziewczyny i śpiewały refren mojej piosenki. Uśmiechnęłam się i mówię: „Śpiewacie moją piosenkę!”. A one odpowiedziały: „Wiemy, bo śpiewamy z Tobą w chórkach – i będzie nas sześcioro!”. Kasia była pod ogromnym wrażeniem efektu: – Orkiestra i sześć osób w chórkach? To jakby… luksusowo! Wokaliści z Centrum Sztuki Wokalnej byli fantastyczni – rewelacyjne głosy, piękne brzmienie. Efekt był niesamowity! Kasia zdradziła kulisy organizacyjne: – Próba koncertu laureatów trwała krócej niż próba wręczenia nagród – zajęła nam 30 minut, a wręczenie nagród – choć nie wiedzieliśmy kto ostatecznie wygra – ćwiczyliśmy ponad godzinę. Musieliśmy przećwiczyć wejścia, zejścia i poznać jingle, żeby potem wszystko poszło gładko.
Utwór „Ty mnie słuchaj, nie mów” oczarował jury. Kasia zdobyła statuetkę Szklanego Słowika dla Największej Osobowości Scenicznej. Po festiwalu przyszły zaproszenia: „Polskie Radio Opole zaprosiło mnie na koncert w swoim studiu. Na widowni była dziennikarka coach, napisała, że chce mnie zaprosić na wielką konferencję dla kobiet i do wywiadu w „Przyjaciółce”. To bardzo miłe gesty.
Obie wokalistki poznały się osobiście dopiero na festiwalu. Od pierwszej chwili trzymały się razem – bez rywalizacji, bez napięcia, z ogromną dumą z reprezentowania wspólnego miasta. Kasia podsumowała to celnie: – Dario, dziękuję, że mogłyśmy się wzajemnie wspierać w tej niesamowitej przygodzie! Carpathia Festival udowodnił, że w świecie opanowanym przez powtarzalne formaty muzyczne żywa muzyka, autorski tekst i prawdziwe emocje bronią się najlepiej. A Ruda Śląska ma artystki gotowe podbijać największe sceny w kraju i poza jego granicami. Jesteśmy miastem uznanych i docenianych talentów. bl
Foto: FB Carpathia Festival – Rzeszów
Autor wpisu


