19 Kwietnia – Dziś świętują: Cieszyrad, Czechasz, Czesław.

Robert Kier: Misja Akordeon

4 marca, 2026

W świecie zdominowanym przez cyfrowe brzmienia, Zespół Akordeonistów im. Edwarda Huloka od lat udowadnia, że akordeon to nie relikt przeszłości, lecz instrument z duszą. Przed nadchodzącym, wielkim jubileuszem 80-lecia istnienia, rozmawiamy z dyrygentem Robertem Kierem, o „ciężarze batuty”, pracy z prawdziwymi pasjonatami akordeonu i sentymentalnej podróży w czasie, którą planuje na przyszłoroczny jubileuszowy koncert.

Dziedzictwo na barkach lidera

Zespół powstał w 1947 roku z inicjatywy Ryszarda Panica, a po nim przez dekady prowadził go Edward Hulok. Od blisko 20 lat funkcję tę sprawuje Robert Kier, który nie ukrywa, że bycie szefem i „twarzą” prawdopodobnie jednego z ostatnich takich zespołów w kraju wiąże się z ogromną presją.

Ta odpowiedzialność jest i fajna, i niefajna – przyznaje szczerze Kier. – Niefajne jest poczucie, że jeśli ja to zostawię, z jakiegokolwiek powodu, to będzie po prostu koniec – nie mam nikogo, kto chciałby to pociągnąć dalej, choć – nikogo jeszcze tak naprawdę nie szukałem. To jest dosyć przygnębiające, ale staram się o tym nie myśleć, podobno nie ma ludzi niezastąpionych... Ale – gdyby ktoś taki się pojawił, na pewno byśmy to dostrzegli, docenili.  Dyrygent zauważa, że historia podobnych składów często kończyła się wraz z odejściem założycieli czy charyzmatycznych liderów.

Sentymentalny jubileusz

Przyszły rok będzie dla rudzkich akordeonistów momentem historycznym – formacja została założona w 1947 roku przez Ryszarda Panica, co oznacza, że kultywuje śląskie tradycje muzyczne nieprzerwanie od blisko ośmiu dekad. Robert Kier ma już sprecyzowaną wizję koncertu jubileuszowego, która mocno osadzona jest w jego osobistych wspomnieniach.

Chciałbym nawiązać do jubileuszu, który mam głęboko w sercu – 50-lecia zespołu. To był pierwszy jubileusz, który przeżyłem w tym składzie, rok 1997 – wspomina z uśmiechem i planuje muzyczny powrót do korzeni: – Mamy w siedzibie takie fajne zdjęcie, gdzie wszyscy muzycy stoją w galowych mundurach, z czerwonymi pióropuszami. Pełny skład ale… to jedyne zdjęcie, na którym mnie nie ma, bo po prostu …zaspałem! Wszyscy się z tego do dzisiaj śmieją. Chciałbym na naszym 80-leciu zagrać większość numerów z tamtego programu sprzed 30 lat, ale oczywiście w wersji dostosowanej do dzisiejszych czasów i ludzi... Mam jeszcze pomysły na muzykę z lat 20., także na klimaty „francuskie” w starym stylu – Mireille Mathieu, Charles Aznavour, Edith Piaf …

Przygotowania do tak wielkiego wydarzenia wymagają nie tylko wyczucia artystycznego, ale i pragmatyzmu. – Bardzo lubię zapraszać ludzi, którzy są w stanie z  nami zagrać lub już kiedyś grali na naszych koncertach. (…) nie muszę tracić czasu na żmudne ćwiczenie, wielogodzinne próby; powiem jednym, co mają robić, potem drugim – i  wiem, że gdy się spotkamy w przeddzień koncertu, to to po prostu wszystko nam „wypali – wyjaśnia swoje podejście do pracy z gośćmi. Na scenie mogą pojawić się m.in. muzycy ze Śląskiej Nauczycielskiej Orkiestry Akordeonowej, zaprzyjaźnione trio harmonijek ustnych czy inni muzycy współpracujący z rudzkim zespołem akordeonistów

Między profesjonalizmem a pasją

Prowadzenie zespołu złożonego w dużej mierze z amatorów wymaga od dyrygenta specyficznego podejścia i dużej dozy wyrozumiałości. Kier, który sam gra w profesjonalnej orkiestrze nauczycielskiej, potrafi oddzielić kunszt akademicki od szczerej radości wspólnego muzykowania. – W naszym rudzkim zespole większość ludzi to jednak amatorzy. Nawet jak im powiem, że ma być „krótko z akcentem”, to oni przyjmą to do siebie, ale i tak – zagrają po swojemu. Mogę to oczywiście powtarzać ale gdy widzę, że to nic nie daje, to odpuszczam – to jest dla mnie do przyjęcia. Cieszę się tym, że gra moim muzykom sprawia taką wielką radość i frajdę – opowiada o kulisach prób. Jednocześnie dyrygent dba o to, by muzycy czuli się na scenie bezpiecznie. – Na koncertach staram się brać większą odpowiedzialność za całościowe brzmienie zespołu, zawsze jestem z przodu, odpowiednio nagłośniony. Gdy się coś z tyłu wysypie, to ja to nadrobię i pociągnę za sobą cały zespół  – zapewnia. Dodatkowo, aby rozładować napięcie, Kier często wzbogaca występy anegdotami i żartami, co nadaje koncertom rodzinny i bezpośredni charakter.

Instrument (nie)obciachowy

Współczesny świat muzyczny nie zawsze jest łaskawy dla akordeonu. Instrument, który kiedyś towarzyszył każdej biesiadzie i rodzinnym urodzinom, dziś bywa spychany na margines. Robert Kier walczy z tym stereotypem, wprowadzając do repertuaru muzykę rozrywkową, a nawet eksperymentując z nowoczesnymi brzmieniami. – Zdarza się, że akordeon uważany jest za „obciachowy” instrument. Niesłusznie! Jak każdy instrument należy go pokochać!  – podkreśla Kier.

Zespół akordeonistów jest wspierany przez solidną sekcję rytmiczną: perkusja, ksylofon oraz gitara basowa. Dyrygent nie boi się odważnych połączeń: w przeszłości zespół grał z trio harmonijkowym, a nawet towarzyszył skrzypkowi, z użyciem elektronicznych podkładów w rytmie hip-hopu czy akompaniował Zespołom Pieśni i Tańca. Robert Kier ubolewa jednak nad tym, że młodzież po szkołach muzycznych rzadko trafia do zespołu. – Dziwi mnie, że absolwenci wolą zapomnieć, jak się gra, zamiast przyjść raz w tygodniu, zagrać wspólnie, poćwiczyć i nauczyć się bycia częścią zespołu – mówi. Dodaje, że sukcesy gwiazd takich jak Marcin Wyrostek nie przełożyły się jednak bezpośrednio na zainteresowanie grą w zespole, a chętni do wspólnego grania, najczęściej w wieku „okołoemerytalnym” często dzwonią z odległych zakątków Polski, co wyklucza niestety regularne próby.

Zespół Akordeonistów im. Edwarda Huloka to miejsce dla pasjonatów w każdym wieku. Grupa z otwartymi ramionami przyjmuje każdego – nawet osoby, które nigdy nie miały w rękach instrumentu. – Jeśli dziecko zacznie naukę gry we wrześniu, to w grudniu jest w stanie zagrać dwie kolędy na dwie ręce – wyjaśnia Robert Kier, oferując naukę od podstaw. Co więcej, bariera finansowa praktycznie nie istnieje. – Nie masz akordeonu? To nic! Mamy tyle, że starczy dla każdego. Mamy instrumenty od tych za 500 zł po profesjonalne, dopasowane do wieku i sił grającego.

Dla Kiera akordeon to coś więcej niż tylko narzędzie pracy. – Szczerze? To moja pasja. Zalety są ogromne: akordeon można zabrać wszędzie. Zwiedziłem z nim cały świat. Ale zespół jest po to, żeby koncertować. Nie spotykamy się na kawę i opowiadanie  sobie kawałów. Lubimy nasze występy i chcemy występować nadal.

Jubileusz 80-lecia zespołu to idealna okazja, by stać się częścią tej niezwykłej historii. Jak podsumowuje sam dyrygent: – Akordeon to niezwykły instrument. Można na nim zagrać dosłownie wszystko. Trzeba tylko wiedzieć, co nacisnąć.

Chętni do zasilenia szeregów tej unikalnej orkiestry i wystąpienia na wielkim jubileuszu mogą zgłaszać się przez Dom Kultury w Bielszowicach (ul. Kokota) lub bezpośrednio w siedzibie w Rudzie Śląskiej – Goduli (Plac Niepodległości). Tam też, na fasadzie, na reklamowym banerze widnieje numer telefonu. To bezpośrednia linia z dyrygentem zespołu-legendy.              bl

Autor wpisu

REDAKCJA
REDAKCJA