1 Sierpnia – Dziś świętują: Konrad, Piotr.

Lady’s Evening

Był to wieczór kobiet, które śpiewają, tworzą, piszą i mają odwagę mówić o własnych uczuciach. Kosmomuz vol. 7 w Bibliogrodzie Stacji Biblioteka stał się spotkaniem z muzyką pełną liryki, mądrości i emocji.

Najpierw na scenie pojawiła się Dominika Kocur wraz z zespołem. Artystka zachwyciła nie tylko dojrzałym, pczystym i poruszającym głosem, ale również wszechstronnością muzyczną – sięgając po gitarę i prowadząc słuchaczy przez świat swoich autorskich tekstów. Później scenę przejęła Jadwiga Horyń i… ukulele. Ten niewielki instrument odsłonił swoje zupełnie inne oblicze – melancholijne i subtelne. W połączeniu z ciepłym głosem artystki oraz tekstami, które były właściwie wierszami ubranymi w muzykę, stworzył intymną atmosferę. Obie artystki potrafiły nawiązać niezwykłą więź z publicznością, chemia między sceną a słuchaczami była wyczuwalna od pierwszych dźwięków i z każdą kolejną piosenką stawała się coraz silniejsza.

Siłą tego wieczoru były przede wszystkim autorskie teksty i kompozycje obu artystek. Były szczere, osobiste i odważne, bo śpiewanie własnych historii zawsze wymaga odwagi. – Pisanie piosenki jest trochę jak operacja na otwartym sercu. Nigdy nie wychodzi się z tego bez szwanku – mówiła Jadwiga Horyń, podkreślając, że tworzenie bywa trudne, ale jednocześnie niezwykle potrzebne. Dominika Kocur zwracała z kolei uwagę na odpowiedzialność, jaka wiąże się z dzieleniem własną twórczością. – Słowo ma ogromne znaczenie. To, co piszę i co wypuszczam w świat, wiem, że jakoś waży, w jakiś sposób do kogoś przemówi… – mówiła artystka, świadoma, że ktoś może odnaleźć w piosence to jedno ważne dla siebie zdanie. Wyjątkową wartością tego koncertu było wzajemne słuchanie się artystek. Była uważność, szacunek i muzyczne porozumienie. Nie zabrakło także bogactwa brzmień. Publiczność usłyszała gitary wszelkiego rodzaju, saksofon, klarnet, flet, przeszkadzajki oraz ukulele, które tego wieczoru stało się symbolem poezji.

Choć ich muzyka nie wpisuje się w komercyjne trendy, artystki nie zamierzają rezygnować z własnej drogi. Chcą pozostać wierne sobie, nawet jeśli oznacza to trudniejszą drogę do szerszej publiczności. – Nie marzą mi się stadiony. Marzą mi się świadomi słuchacze, którzy przychodzą po muzykę i po tekst – podkreślała Jadwiga Horyń. Sobotni koncert pokazał, że takich odbiorców nie brakuje.

Najpiękniejszy moment przyszedł jednak na zakończenie. Jak przyznała po koncercie Dominika Kocur: – Kiedy usłyszałam Jadzię na próbie, od razu poczułam, że do siebie pasujemy. Chciałam z nią zaśpiewać. Pomysł na ostatni utwór narodził się spontanicznie, a wybrzmiał tak naturalnie, jakby od początku był zaplanowanym finałem wieczoru. Dominika Kocur i Jadwiga Horyń spotkały się na jednej scenie, a muzyczne światy obu artystek stworzyły jedną opowieść.

A nad tym wszystkim czuwała Klaudia Frydrych – pomysłodawczyni i realizatorka cyklu Kosmomuz, bez jej pasji i konsekwencji ten wyjątkowy muzyczny świat po prostu by nie powstał. 

bl

Foto: Kinga Bolenda

Autor wpisu

REDAKCJA
REDAKCJA