Zgliszcza. ROD „Irys” bez Dnia Działkowca
Rok temu, w upalne sierpniowe popołudnie, prezes Sławomir Barwiak z dumą opowiadał o tradycji, która od lat jednoczyła społeczność działkowców. W naszym artykule o wakacjach na Rodos, jak żartobliwie nazywa się rodzinne ogródki działkowe, opowiadał: – Raz do roku organizujemy Dzień Działkowca pod koniec sezonu. Spotykamy się przy muzyce, jest duży grill, przychodzi bardzo dużo ludzi. Są nagrody, dyplomy i wyróżnienia dla działkowców...
Tegoroczny Dzień Działkowca, planowany na 5 września, został odwołany po raz pierwszy w historii ogrodu. W sobotni poranek działkowcy spotkali się nie na świętowaniu, lecz przy kontenerach i łopatach, by pomóc sąsiadom, którzy w ciągu jednej nocy stracili altany i poczucie bezpieczeństwa.

Trzy pożary w jedną noc
Do tragedii doszło w nocy z 25 na 26 sierpnia 2026 roku. Między godziną 1.00 a 3.00 nad ranem na terenie ogrodu wybuchły trzy pożary – w trzech różnych miejscach. Spłonęły trzy altany działkowe oraz plastikowe pojemniki na odpady komunalne.
Prezes ROD „Irys”, Sławomir Barwiak, podkreśla, że wcześniejsze pożary w ogrodzie miały charakter przypadkowy: – Wcześniej zdarzały się jakieś pożary, ale to były zwykłe awarie – zaniedbania… Tym razem między pierwszą a trzecią w nocy wybuchły trzy pożary. Wszystkie pożary były raczej na skrajnych działkach. Z głównych alejek był do nich łatwy dostęp. Nie trzeba było wchodzić w głąb ogrodu – dodaje prezes.
Po wypielęgnowanych ogrodach i altanach pozostały zgliszcza. – Wyglądało to strasznie. To jest przecież ciężka praca wielu lat… te działki przechodzą z rodziców na dzieci. Trafiło właśnie na takich działkowiczów… – mówi Barwiak. Tamtej nocy niebo nad „Irysem” rozświetlały niebieskie światła wozów strażackich z Zabrza, roznosił się dźwięk alarmowych syren. A wraz z dymem w górę poszły lata pracy, wspomnienia beztroskiego czasu na
„działkach” i letnie życie kilku rodzin.

„Gdybym tej nocy spał tu z wnukami…”
Jedną z altan stracił pan Adam. Gdy rozmawiamy, na jego działce wciąż trwa sprzątanie. Zamiast pięknej altany – gruzowisko, obok leżą spalone elementy wyposażenia, zniszczone rabaty kwiatowe… Pan Adam mówi ze ściśniętym gardłem: – Dwa tygodnie temu skończyliśmy remont. W środku wszystko było na nowo zrobione, pomalowane, zamiast cieszyć się sezonem… Latem czasem spało się tu, na ogródku. Wnuki ze mną. I to jedno pytanie – a gdybym tej nocy tu spał z wnukami? To miejsce było dla niego drugim „letnim” domem. – Całe lato spędzaliśmy tutaj… Co roku się coś dokupowało, usprawniało. Żeby było tu jak najlepiej. I wszystko poszło z dymem w jedną noc… Zapytany, czy będzie odbudowywał, odpowiada bez wahania: – Tak. To powinność, sentyment. Tyle czasu, tyle serca w to włożone… Od 26 lat to było nasze miejsce. Kawał życia… To bezcenne.
Wyciąga telefon. – Chce pani zobaczyć jak tu wyglądało przed remontem? Oglądam przytulny mały salonik, niebieską kuchenkę, drobiazgi, dzięki którym wnętrze rzeczywiście jest drugim domem. Zostały tylko te zdjęcia.
Pożary nie zakończyły dramatu. W kolejnych dniach doszło do zuchwałych dwóch kradzieży, w biały dzień. – Starszą panią okradli, gdy pracowała na działce. I jeszcze… starszy pan wszedł do altany i zorientował się, że ktoś był w środku. Zginęła saszetka z dokumentami, pieniędzmi i telefonem – relacjonuje prezes Barwiak. Sprawca wykorzystał skradzioną kartę płatniczą w pobliskiej Żabce, co na szczęście zarejestrowała kamera.

Otwarte ogrody, zamknięte bramy…
ROD „Irys” od lat funkcjonował jako ogród otwarty dla mieszkańców. Pięknymi alejkami spacerowali okoliczni mieszkańcy, dzieci z pobliskiego przedszkola… Ta otwartość była elementem tożsamości ogrodu – miejscem, które żyło dla całej lokalnej społeczności.
Po serii pożarów i kradzieży ta filozofia zaczęła jednak stawać pod znakiem zapytania. Wśród działkowców pojawiły się głosy, że być może konieczne będzie zamykanie bram i zwracanie większej uwagi na osoby, które krążą po alejkach bez wyraźnego celu. Mówi się o inwestycjach w bezpieczeństwo: monitoringu, ubezpieczeniach altan, a także o zmianie zasad funkcjonowania ogrodu. Jeszcze dwa lata temu propozycja montażu monitoringu została odrzucona na Walnym Zebraniu – działkowcy nie chcieli ponosić dodatkowych kosztów. Dziś, po tragicznych wydarzeniach, wielu z nich przyznaje, że decyzja ta wymaga ponownego rozważenia. Zniknęło poczucie bezpieczeństwa, pojawiła się świadomość, że otwartość ogrodu niesie ze sobą ryzyko, którego wcześniej nikt nie przewidywał

Solidarność zamiast święta
Po tragedii Zarząd ROD „Irys” wydał komunikat, w którym podkreślono, że za spalonymi altanami stały wieloletnie historie ludzi – lata pracy, wspomnienia, drobne przedmioty, które dla postronnych mogły wydawać się bez znaczenia, a dla ich właścicieli były częścią życia. Teraz tych miejsc już nie ma. Zarząd zwrócił się do mieszkańców z prośbą o pomoc w ustaleniu przebiegu tragicznej nocy, sprawdzenie nagrań z kamer i wideorejestratorów. Nawet najmniejszy szczegół może okazać się kluczowy dla śledczych. Sprawę prowadzi Komisariat Policji IV przy ul. Różyckiego w Wirku. Poszkodowani nie zostaną pozostawieni sami sobie. W ramach pierwszej pomocy sfinansowano kontenery niezbędne do uprzątnięcia pogorzelisk i wywozu spalonych pozostałości. Podjęto również decyzję o udzieleniu wsparcia finansowego, które – choć nie zastąpi utraconych altan – ma pomóc rodzinom zrobić pierwszy krok w stronę ich odbudowy. Zarząd „Irysa” zdecydował, że tegoroczny Dzień Działkowca zostaje odwołany. Środki przeznaczone na festyn – catering, muzykę, namioty – trafią w całości do pogorzelców. Zamiast świętowania odbyło się wspólne sprzątanie na terenie poszkodowanych działek. I nie była to jedynie akcja porządkowa, lecz wyraz solidarności z ludźmi, którzy w jednej chwili stracili miejsce odpoczynku i swój letni dom…
BL
Autor wpisu