Wzruszająca inauguracja Rudzkiej Jesieni Kulturalnej
Październikowy, sobotni wieczór w Śląskim Teatrze Impresaryjnym im. Henryka Bisty przyniósł wydarzenie, które pozostanie długo w pamięci lokalnej społeczności. Oficjalna inauguracja tegorocznej Rudzkiej Jesieni Kulturalnej otworzyła blisko trzymiesięczny cykl spektakli, koncertów, wystaw oraz spotkań poświęconych śląskiej tożsamości, historii i współczesnemu obliczu regionu.
Uroczystość rozpoczęła się od wręczenia prestiżowych odznaczeń „Kamrat Rudzki”, przyznawanych przez władze miasta osobom i organizacjom będącym prawdziwymi przyjaciółmi Rudy Śląskiej oraz jej mieszkańców. W imieniu prezydenta miasta Michała Pierończyka odznaki wręczyli wiceprezydenci: Anna Krzysteczko, Aleksandra Skowronek i Jacek Morek.

Jako pierwszy honorowy tytuł odebrał Śląski Związek Chórów i Orkiestr. Organizację reprezentował Kamil Gojowy, koordynator Zarządu Głównego Związku, odbierając odznakę przyznaną za szczególne zasługi dla miasta oraz kultywowanie śląskiej tradycji muzycznej. W odczytanej przez Annę Krzysteczko laudacji przypomniano, że historia organizacji, sięgająca 1910 roku, pozostaje nierozerwalnie związana z dziejami śląskiej kultury muzycznej. – To piękny przykład tego, że tradycja nie jest zamkniętym rozdziałem historii. Żyje tak długo, jak długo są ludzie, którzy chcą ją poznać, rozwijać i przekazywać dalej – powiedziała ze sceny wiceprezydent Anna Krzysteczko.

Pełnym ciepła momentem było uhonorowanie Ewy Zieleźnik, zasłużonej pedagog ze Szkoły Podstawowej nr 22 im. Jana Stefana Dworaka. Podczas odczytywania laudacji wiceprezydent Aleksandra Skowronek wyraziła uznanie dla jej wieloletniej pracy edukacyjnej, wykraczającej daleko poza ramy szkolnych obowiązków: – Kamrat Rudzki to odznaka dla tych, którzy swoją pracą, zaangażowaniem i postawą stają się częścią historii naszego miasta (…). Dziękujemy za to, że uczy Pani młodych ludzi patrzeć na Rudę Śląską z ciekawością, szacunkiem i dumą. Wyraźnie wzruszona laureatka przyznała: – Przez całe moje życie zawodowe uważałam i nadal tak uważam, że praca nauczyciela to nie jest zawód, to jest służba dzieciom, które trzeba kochać.

Grono odznaczonych dopełnił Marian Twardoń, utytułowany szachista, trener i działacz sportowy, od pięciu dekad związany z tą dyscypliną. Jako założyciel Rudzkiego Klubu Sportowego „Mat” na stałe wpisał się w sportowy pejzaż miasta. W laudacji wygłoszonej przez Jacka Morka doceniono jego wieloletnią działalność społeczną, trenerską i wychowawczą, podkreślając niezwykłą umiejętność przekształcenia sportowej pasji w życiową misję: – Szachy, które dla wielu zaczynają się od pierwszej wygranej partii, stały się w Pana życiu czymś znacznie większym – sposobem na wychowanie kolejnych pokoleń, budowanie sportowej wspólnoty i rozwijanie talentów młodych ludzi.
Wyczekiwanym punktem wieczoru była prapremiera dwuaktowego dramatu „Wielki Piec… Ginter łostoń” w reżyserii i według scenariusza Zbigniewa Stryja, zrealizowanego w ramach promocji projektu „Wielki Piec Huty Pokój – Centrum Transformacji w Rudzie Śląskiej”. Spektakl zabrał publiczność w przejmującą, opowiedzianą soczystą śląską mową podróż do świata hutniczej rodziny Richterów. Akcja sztuki rozpoczyna się w momencie, gdy bohaterowie otrzymują długo wyczekiwane pozwolenie na wyjazd do Niemiec. Dla Gintera to spełnienie życiowego marzenia, jednak jego żona i córka stanowczo sprzeciwiają się opuszczeniu rodzinnej ziemi. Ich opór oraz sprytna intryga, w którą zaangażowani zostają pierwsza sekretarz partii i miejscowy wikary, uruchamiają ciąg wydarzeń weryfikujących plany i marzenia głównego bohatera. Przedstawienie dotyka bliskiego wielu śląskim rodzinom tematu rozdarcia między emigracją a przywiązaniem do korzeni, konfrontując odmienne światopoglądy i międzypokoleniowe dylematy. W centrum tej opowieści znajduje się jednak monumentalny Wielki Piec Huty Pokój – symboliczne serce huty, które wyznacza rytm życia, daje utrzymanie, ale jednocześnie nakłada na bohaterów określony ciężar. Wypełniona humorem, nostalgią i gorzką refleksją inscenizacja wywołała duże emocje, a zakończyły ją długie owacje na stojąco.

Gdy ucichły ostatnie brawa, wręczono jeszcze jedno wyjątkowe odznaczenie. Tytuł Kamrata Rudzkiego odebrał sam autor, reżyser i odtwórca roli Gintera – Zbigniew Stryj. W laudacji odczytanej przez Annę Krzysteczko podkreślono jego szczególne miejsce na kulturalnej mapie miasta: – Są artyści, którzy pojawiają się na scenie, by opowiedzieć historię, ale też tacy, którzy przez swoją twórczość potrafią opowiedzieć historię miejsca, ludzi i całego regionu. Dzisiejszy laureat zdecydowanie należy do tej drugiej grupy (…). Od lat z dużą wrażliwością i zaangażowaniem opowiada o Śląsku (…). Jest w nich Śląsk – czasem zabawny, czasem gorzki, czasem nostalgiczny, ale zawsze prawdziwy (…). I właśnie za tę umiejętność opowiadania o Śląsku chcielibyśmy Panu szczególnie podziękować.
Odbierając odznaczenie Zbigniew Stryj nie krył wzruszenia. Absolwent wrocławskiej filii krakowskiej PWST, zastępca dyrektora do spraw artystycznych Teatru Nowego w Zabrzu, aktor mający w dorobku ponad pół setki ról teatralnych i filmowych przyznał, że wyróżnienie dotyka najczulszych strun jego osobistej biografii. Wspomniał historię swojej rodziny, podkreślając, że jego serce na zawsze pozostanie podzielone między Rudę Śląską a Zabrze: – Ten na górze tak wymyślił, że moja mama się urodziła w Rudzie, mój tata w Rudzie… Ciężko nie mieć serca w mieście, z którego pochodzą ojcowie. To jest moja ziemia, ja się tu dobrze czuję.

BL
Foto: UM Ruda Śląska
Autor wpisu