„Ruda Śląska to ludzie – chcę, by czuli, że ich sprawy są ważne…”
Modernizacja szkół, bezpieczne miejsca dla młodzieży i cicha pomoc najsłabszym – jak wygląda samorządowa codzienność na półmetku kadencji? Radny Mariusz Pakuza podsumowuje swoje działania i wyjaśnia, dlaczego zaufanie mieszkańców ceni bardziej niż budżetowe wskaźniki.

– Z jakimi planami i zamierzeniami wchodził Pan w tę kadencję?
– Od początku moim priorytetem była rodzinna Bykowina. Najważniejszym celem pozostaje kompleksowa modernizacja Szkoły Podstawowej nr 23. Udało się już poprawić stan techniczny sali gimnastycznej i rozwiązać problemy z kanalizacją. Drugim ważnym zadaniem jest zagospodarowanie terenu po dawnym basenie. Chciałbym, aby powstał tam pumptrack lub skypark, o który zabiega młodzież. To nie tylko miejsce do rozwijania pasji, ale także sposób na zachęcenie młodych ludzi do aktywnego spędzania czasu. Wiąże się z tym również głębsza misja społeczna, która co prawda nie stanowiła mojego głównego hasła wyborczego, ale jest dla mnie ważna: odciągnięcie młodzieży od ekranów telefonów i komputerów na rzecz aktywnego spędzania czasu na świeżym powietrzu. Pamiętam ze swoich młodych lat, że po szkole czas spędzało się z rówieśnikami na dworze, to właśnie budowało zdrowie i relacje. Dziś młodzi ludzie zmagają się z problemami psychicznymi, trudnościami w kontaktach społecznych, wadami postawy, a boiska często świecą pustkami. Rola radnego i władz miasta nie kończy się na sprawach infrastrukturalnych – musimy edukować dzieci, młodzież, ale i rodziców, tworzyć warunki i miejsca zachęcające do ruchu. Ważna jest dla mnie również rewitalizacja ul. 11 Listopada i znajdujących się tam familoków. Chcę, by mieszkańcy tej części dzielnicy czuli, że są zauważani i ważni dla miasta. Trzeba jednak pamiętać, że radny pełni przede wszystkim funkcję kontrolną, a realizacja wielu projektów wymaga współpracy z prezydentem miasta. Przez pierwsze dwa lata tej kadencji byłem w opozycji, w klubie liczącym 9 radnych na 25, co ograniczało nasz wpływ. Teraz relacje uległy zmianie i bliska współpraca z prezydentem daje duże nadzieje, że zgłaszane przez nas projekty będą sukcesywnie wpisywane do Wieloletniej Prognozy Finansowej.
– Co w połowie kadencji już udało się zrealizować?
– Nieco zmieniłem swoje podejście do pełnienia mandatu – świadomie wycofałem się z pierwszej linii działań politycznych w Radzie Miasta. Osobiście pomagam ludziom znajdującym się w trudnej sytuacji życiowej, a gdy potrzeba specjalistycznego wsparcia, kieruję ich do odpowiednich instytucji, do Centrum Usług Społecznych czy szpitala. Drugim obszarem mojej pracy są finanse miasta. Jestem przewodniczącym Komisji Budżetu i członkiem Komisji Rewizyjnej, to kluczowe komisje, które współdecydują o kierunkach rozwoju miasta i inwestycjach. Uważam, że przy napiętym budżecie szczególnie ważna jest odpowiedzialność za finanse samorządu. W ostatnim czasie newralgicznym tematem stała się sprawa hałdy na pograniczu Nowego Bytomia i Wirku. Problem ten wiąże się z niebezpiecznymi odpadami zwożonymi tam przed kilku laty. Zwołano w tej sprawie nadzwyczajną sesję, choć moim zdaniem, polityczna „hucpa” i emocje nie służą nikomu. Terenem zarządza Spółka Restrukturyzacji Kopalń i to Skarb Państwa ponosi tu główną odpowiedzialność. To sprawa wymagająca przede wszystkim konkretnych działań i środków na badania oraz rekultywację terenu. Sądzę, że powinniśmy pójść do przodu i skupić się na rozwiązaniu problemu bezpieczeństwa mieszkańców, choć równolegle trzeba zbadać przyczyny tej sytuacji, ale bez ulegania politycznym naciskom.
– Biorąc pod uwagę wieloletnią pracę w Radzie Miasta – co uważa Pan za swój największy sukces i działanie o największym znaczeniu dla miasta?
– W wymiarze czysto ludzkim największym sukcesem nie są wielkie kwoty wylobbowane na papierze, ale zbudowanie zaufania społecznego. Satysfakcję daje mi każdy odebrany telefon od mieszkańców, każde spotkanie i każda, nawet najdrobniejsza sprawa, którą uda się pchnąć do przodu. Jeśli jednak mam wskazać konkretne działanie to są to prace przy hali gimnastycznej Szkoły Podstawowej nr 23, co zdecydowanie podniosło wizerunek placówki. Ma to ogromne znaczenie, na rynku edukacyjnym trwa rywalizacja o uczniów, od ich ilości w placówce zależą również miejsca pracy dla nauczycieli. Waga tego działania wykracza daleko poza sam budynek. W dobie niżu demograficznego miasto zmuszone jest do łączenia czy zamykania placówek w celu odciążenia budżetu. Gdyby kiedyś doszło do zamknięcia SP 23, cała ulica 11 Listopada i część Bykowiny uległyby powolnej degradacji, a zabytkowe familoki z czasem stałyby się pustostanami przeznaczonymi do wyburzenia. Szkoła jest ważna dla całej dzielnicy, dzięki niej mieszkańcy chcą tu żyć i wychowywać kolejne pokolenia. Pracę nad tym zadaniem uważam za swój konkretny, namacalny sukces.
– Dziękuję za rozmowę.
Tekst i foto: BL
Autor wpisu