Wielkie emocje na pointach. Za nami II Międzynarodowy Konkurs Baletowy Grand Prix „Odetta”!
14 czerwca Śląski Teatr Impresaryjny w Rudzie Śląskiej zamienił się w stolicę klasycznej gracji. Druga edycja Międzynarodowego Konkursu Baletowego Grand Prix „Odetta”, zorganizowana przez Aleksandrę Piotrowską‑Zarębę i Marka Zarębę oraz ich Studio Baletowe Odetta, przyciągnęła ponad dwustu uczestników z siedemnastu szkół z całej Polski – od Warszawy i Krakowa po Wrocław i Łódź – oraz z Ukrainy.




Po bardzo udanym debiucie w ubiegłym roku organizatorzy przez kolejne miesiące podpatrywali, jak wyglądają podobne konkursy w innych miastach, i wykorzystali te doświadczenia, by dopracować każdy szczegół. Dzięki temu zaplecze wydarzenia funkcjonowało spokojnie i płynnie, choć na scenie i widowni wrzało od emocji. Balet, który z zewnątrz kojarzy się z lekkością i opanowaniem, odsłonił tu swoją prawdziwą naturę: ogromne napięcie, tytaniczną pracę i odwagę małych i młodych artystów.




Z perspektywy widowni można było zobaczyć pełne spektrum baletowego świata. Scenę wypełniały różne style – od klasyki, przez modern jazz i taniec współczesny, po zaskakujące choreografie do hitów Michaela Jacksona. Prezentowały się zespoły, miniformacje, duety i soliści. Najtrudniejsze zadanie czekało jurorów w bloku solowym: w dziesięciu kategoriach wiekowych wystąpiło ponad osiemdziesięciu tancerzy. Rywalizacja była ogromna, a nie każdy mógł stanąć na podium. Oklaski i owacje mieszały się za kulisami ze łzami i próbami ukrycia żalu, gdy występ nie poszedł idealnie.




Konkurs pokazał, że dla młodych ballerin taniec to lekcja charakteru i samodyscypliny. Bolące stopy i godziny ćwiczeń znikały z pamięci w jednej chwili, gdy z medalami na szyjach i dyplomami w dłoniach pozowały do zdjęć – dumne, wyprostowane, zwyczajnie szczęśliwe.




Wydarzenie potwierdziło też, że rosnąca popularność baletu w Polsce to nie chwilowa moda, lecz silny trend. A dla Rudy Śląskiej – doskonała promocja miasta w skali ogólnopolskiej.




Po konkursowych zmaganiach przyszła pora na wielkie pozowanie do zdjęć i… spontaniczny taniec. Już bez stresu, na pełnym luzie, z radosnym uśmiechem i satysfakcją jak po dobrze wykonanej pracy.



Autor wpisu


