Przywracając pamięć o Karolu Goduli
W Rudzie przy ulicy Bujoczka zachowały się ślady miejsca, które odgrywało ważną rolę w historii regionu. To teren dawnego Zamku Rudzkiego, znany mieszkańcom po prostu jako plac „Za dworem”. Stary ballestremowski dwór był zapleczem dla pałacu w Pławniowicach, a w XIX wieku mieszkał tutaj Karol Godula, zarządzający stąd hrabiowskimi dobrami, późniejszy wybitny górnośląski przedsiębiorca i legendarny „Król Cynku”.
Po dawnej świetności pozostały ruiny i dwustuletni dąb, pomnik przyrody. Starsi mieszkańcy pamiętają jeszcze resztki ścian z zachowanymi tapetami, które po wojnie stopniowo znikały pod zaroślami i tonami śmieci. Dziś trwa tu jednak cicha, pozytywistyczna rewolucja. To jest opowieść nie tylko o odkrywaniu przeszłości, ale także o społecznikach, którzy postanowili przywrócić to miejsce mieszkańcom. Opiekę nad terenem sprawuje Stowarzyszenie Castellum, od lat zaangażowane w ochronę zabytków i popularyzację lokalnej historii, choć w Rudzie niewiele się działo… Przełom nastąpił w 2012 roku, gdy rozpoczęły się szeroko zakrojone prace porządkowe i archeologiczne. Wywieziono tony śmieci i gruzu, a badania pozwoliły zweryfikować wiele utrwalonych przekonań. Okazało się między innymi, że za dom Karola Goduli przez lata błędnie uważano budynek dawnego owczarza. Prawdziwy dom przemysłowca znajdował się tuż obok. Jego fundamenty i zachowaną podziemną piwnicę odsłonięto podczas prac prowadzonych w latach 2014-2015.

Wiele zmieniło się za sprawą lokalnego społecznika, Michała Krawczyka. – Przyjechałem tutaj i zobaczyłem trawę sięgającą pasa oraz pełno śmieci i butelek leżących w ruinach. Uznałem, że tak być nie może – wspomina Michał. Pamiętał to miejsce jeszcze z czasów, gdy działała tu restauracja, a mieszkańcy przychodzili na spacery. Po rozmowach z Arkadiuszem Tarasińskim ze Stowarzyszenia Castellum postanowił zaangażować się osobiście w przywracanie życia na terenie ruin. Zaczęło się od poprowadzenia profilu w mediach społecznościowych, później przyszła praca w terenie: koszenie trawy, porządkowanie ruin i organizowanie konkretnych działań. Celem ma być pełna odbudowa obiektu, niestety koszty przewyższają i to znacznie możliwości Stowarzyszenia Castellum. Zamiast czekać na wielkie pieniądze, społecznicy, skupieni wokół Michała, postawili na konsekwencję. – Skoro nie da się zdobyć od razu dwóch milionów złotych na pełną odbudowę obiektu, stosujemy taktykę małych kroków – próbujemy pozyskiwać po 5 czy 8 tysięcy złotych. Zorganizowaliśmy m.in. zbiórkę na portalu pomagam.pl, gdzie zebraliśmy 2500 złotych – mówi Krawczyk.

Dzięki środkom z Rudzkiej Inicjatywy Lokalnej oraz Rudzkiej Agencji Rozwoju „Inwestor” powstał film o Karolu Goduli, a testament i listy przemysłowca zostały przetłumaczone i przygotowane do prezentacji. To właśnie wtedy narodził się pomysł zagospodarowania zabytkowej piwnicy. – Nie chcieliśmy, żeby te wszystkie materiały stały się bezużyteczne. Pomyśleliśmy, że piwnica Domu Goduli może stać się miejscem, do którego będzie można przyprowadzać wycieczki szkolne i wszystkich zainteresowanych jego historią – tłumaczy społecznik. Potem wykonano drenaż i izolację fundamentów, zamontowano okna, drzwi oraz instalację elektryczną. Część środków pochodziła ze zbiórek internetowych, część z dobrowolnych datków odwiedzających miejsce grup szkolnych i przedszkolnych. Niejednokrotnie działacze dokładali także własne pieniądze. Teren został oświetlony, obok ruin powstało stałe palenisko. – Estetyka cywilizuje ludzi i chroni przed dewastacją. Zależy nam, żeby pojawiali się tutaj pasjonaci historii, a nie wandale – podkreśla Michał Krawczyk.

W przyszłości piwnica ma szansę stać się małym centrum edukacyjnym, znajdą się tu plansze z przetłumaczonymi dokumentami Goduli, będą projekcje filmu. W planach są prace archeologiczne, które z pewnością dostarczą ciekawych eksponatów i odkryć. Społecznicy chcą też stworzyć trasę prowadzącą od muzealnego hologramu Karola Goduli do miejsca, w którym naprawdę mieszkał i pracował. Choć przed nimi wciąż stoją wyzwania techniczne i finansowe, nie rezygnują ze swoich planów. – Do 250. rocznicy urodzin Karola Goduli pozostało pięć lat. Ten czas chcemy wykorzystać na przygotowanie miejsca do jubileuszowych obchodów. Wiemy, że całego domu do tego czasu nie odbudujemy, ale stworzymy przestrzeń, w której będzie można wyprawić mu urodziny. – mówi Krawczyk.

Dla wielu mieszkańców dzielnicy to miejsce nigdy nie było przede wszystkim zabytkiem. „Za dwor” chodziło się na wagary, zimą zjeżdżało na sankach, a latem włóczyło między ruinami. Potem teren zaczął znikać z krajobrazu dzielnicy. Z wolna jednak powraca. I może właśnie to jest w tej historii najważniejsze. Ruda Śląska ma szansę odzyskać kolejną ze swoich perełek. Klimatyczne ruiny już teraz mogą stać się atrakcją, plenerem do sesji fotograficznych, miejscem spotkań przy ognisku. Społecznicy nie ratują wyłącznie murów i piwnicy. Przywracają mieszkańcom fragment Rudy, który zbyt długo pozostawał zapomniany.


Tekst i foto: BL
Autor wpisu