Co skrywa hałda Pokój I ?
Rzeczowa atmosfera, trudne pytania i konkretne deklaracje – tak wyglądało otwarte spotkanie z mieszkańcami, które odbyło się 22 września w Szkole Podstawowej nr 16 im. Janusza Korczaka w Wirku. Tematem był stan środowiska oraz przyszłość 6-hektarowej, poprzemysłowej hałdy Pokój I, zlokalizowanej w rejonie ulic Szyb Andrzeja i Lecha, w sąsiedztwie Osiedla Andrzeja oraz Nowego Bytomia.
Zdegradowany teren po dawnej kopalni przez lata stanowił uciążliwy problem dla okolicznych mieszkańców. Wewnętrzny pożar zwałowiska, unoszący się w powietrzu charakterystyczny metaliczny zapach oraz pył towarzyszący prowadzonym pracom sprawiły, że temat stał się jednym z najważniejszych problemów środowiskowych w tej części miasta. W odpowiedzi na oczekiwania społeczności lokalnej Spółka Restrukturyzacji Kopalń, odpowiedzialna za rekultywację hałdy, zleciła akredytowanemu Instytutowi Ekologii Terenów Uprzemysłowionych z Katowic przeprowadzenie szczegółowych badań geologiczno-chemicznych. Na zaproszenie Spółki Restrukturyzacji Kopalń odpowiedzieli przedstawiciele władz miasta, radni oraz mieszkańcy żywo zainteresowani wynikami badań.
Mieszkańcy przyszli z konkretnymi obawami i jeszcze bardziej konkretnymi pytaniami. Czy ziemia wokół hałdy jest bezpieczna? Czy pyły i zanieczyszczenia mogły wpłynąć na zdrowie ludzi? Kto ponosi odpowiedzialność za wieloletni problem?
Podczas spotkania profesor Joachim Bronder zaprezentował wyniki badań przeprowadzonych przez akredytowany Instytut Ekologii Terenów Uprzemysłowionych z Katowic. To właśnie na ich podstawie mają zostać określone dalsze działania związane z rekultywacją terenu. Hałda została podzielona na kilka sektorów różniących się historią i charakterem zanieczyszczeń. Najbardziej problematyczny okazał się obszar A, obejmujący około jednego hektara dawnej części przemysłowej kopalni. To tutaj znajdują się pozostałości po wcześniejszych pracach zabezpieczających, a także ostatni fragment zwałowiska wymagający pełnej rekultywacji.

Szczególne zainteresowanie wzbudziły jednak wyniki dotyczące obszarów B i D, które zgodnie z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego posiadają status terenów zieleni. W pierwszym z nich skutki pozostawił wieloletni proces samozapłonu hałdy. W drugim problemem okazały się przede wszystkim nielegalnie podrzucane odpady budowlane, w tym fragmenty papy i gruz poremontowy.
Ekspert przedstawił wyniki 24 odwiertów badawczych oraz analiz próbek gruntu pod kątem obecności 33 różnych substancji. Potwierdzono występowanie metali ciężkich, między innymi arsenu, kadmu, ołowiu i cynku, a także związków organicznych i ropopochodnych, w tym wielopierścieniowych węglowodorów aromatycznych. Joachim Bronder podkreślał jednak, że same przekroczenia norm wymagają odpowiedniej interpretacji. Jak tłumaczył, znaczącą rolę odgrywa klasyfikacja terenów jako zielonych, dla których obowiązują najbardziej rygorystyczne normy środowiskowe. W praktyce oznacza to, że część wyników budzących dziś niepokój w przypadku terenów przemysłowych mieściłaby się w dopuszczalnych granicach. Zwrócono również uwagę, że zawartość metali ciężkich w głębszych warstwach gruntu w większości nie odbiega od charakterystycznego dla Górnego Śląska tła geochemicznego. Nie rozwiało to jednak wszystkich wątpliwości obecnych na sali, ponieważ mieszkańcy przede wszystkim chcieli wiedzieć, czy mogą czuć się bezpiecznie.

Jednoznaczne stanowisko podczas spotkania zaprezentowały władze Rudy Śląskiej. Prezydent Michał Pierończyk podkreślał, że właścicielem terenu jest Skarb Państwa, a za prowadzone działania odpowiada Spółka Restrukturyzacji Kopalń. Poinformował o złożeniu zawiadomienia do Prokuratury Rejonowej w Rudzie Śląskiej w sprawie możliwości naruszenia przepisów dotyczących zanieczyszczenia środowiska. Jednocześnie wystąpiono do Wojewody Śląskiego, Ministerstwa Klimatu i Środowiska oraz Ministerstwa Energii. Miasto domaga się również zmiany technologii prowadzenia prac na hałdzie, argumentując, że dotychczasowe metody powodowały nadmierne zapylenie odczuwalne przez mieszkańców okolicznych osiedli.
W dyskusji pojawił się także szerszy problem. Samorząd zwrócił uwagę, że obecne przepisy dotyczące likwidacji zapożarowanych hałd są niewystarczające i wymagają zmian na poziomie krajowym. Do sprawy zaangażowane zostały także instytucje centralne, w tym Kancelaria Prezesa Rady Ministrów oraz Rzecznik Praw Obywatelskich. Sporo miejsca poświęcono zdrowiu mieszkańców. Przedstawicielka Śląskiego Uniwersytetu Medycznego poinformowała, że analiza danych z lokalnych przychodni oraz Sanepidu nie wykazała przypadków zatruć metalami ciężkimi, które można byłoby powiązać z prowadzonymi pracami na hałdzie. Zaznaczono jednak, że mieszkańcy funkcjonują w regionie o podwyższonym tle środowiskowym związanym z wieloletnią działalnością przemysłową, dlatego kluczowe znaczenie mają działania profilaktyczne ograniczające kontakt z pyłem.

Nie zabrakło też konkretnych zaleceń. Teren został oznakowany zakazem wstępu, a jego wygrodzenie jest sukcesywnie prowadzone. Szczególny apel skierowano do użytkowników pobliskich ogródków działkowych – specjaliści rekomendują czasową rezygnację z upraw warzyw i owoców przeznaczonych do spożycia, sugerując wykorzystanie działek przede wszystkim pod rośliny ozdobne. Zwrócono również uwagę na problem nielegalnego wyrzucania odpadów oraz wylewania zużytych olejów w rejonie garaży sąsiadujących z hałdą, co, jak podkreślano podczas spotkania, stanowi jedną z przyczyn lokalnych zanieczyszczeń.
Prezes SRK, Jarosław Wieszołek, przekonywał, że najważniejszy etap prac został już wykonany. Jak podkreślano, podziemny pożar hałdy został skutecznie ugaszony, a pierwotne zagrożenie wyeliminowane. Spółka pozyskała dofinansowanie z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej oraz rozpoczęła przygotowania do opracowania dokumentacji dla najbardziej problematycznego obszaru A. Docelowo teren ma przejść pełną rekultywację techniczną i biologiczną. Plan zakłada usunięcie pozostałych zanieczyszczeń oraz przekształcenie zdegradowanego obszaru w bezpieczną i dostępną przestrzeń zieloną.
Po zakończeniu oficjalnej części spotkania mieszkańcy jeszcze długo nie opuszczali sali. Rozmowy toczyły się nadal, a pytań wciąż było więcej niż odpowiedzi. Jedno wydaje się jednak pewne: przyszłość hałdy Pokój I przestała być wyłącznie technicznym problemem specjalistów. Dla mieszkańców Wirku to kwestia codziennego życia, zdrowia i zaufania do instytucji odpowiedzialnych za miejsce, które od lat widzą za swoimi oknami.
Tekst i foto: BL
Autor wpisu