20 Maja – Dziś świętują: Bronimir, Teodor, Wiktoria.

Misja Czechy – blizny i odrodzenie

Misja Czechy – blizny i odrodzenie
21 kwietnia, 2026

Most

Foto: BL
Foto: BL

Most, to miasto, które pod koniec lat 60. XX wieku zostało skazane na całkowitą likwidację przez komunistyczne władze pragnące dotrzeć do 100 milionów ton węgla zalegających pod jego fundamentami. Historia tego miejsca jest jednak bogata i zaczęła się znacznie wcześniej, bo już w X wieku na szlaku handlowym biegnącym wśród bagnistych dolin i jezior. To właśnie konieczność budowy licznych przepraw w tym trudnym terenie dała miastu jego nazwę, a przez kolejne stulecia Most rozkwitał dzięki handlowi i uprawie winorośli, podczas gdy nad okolicą dumnie górował zamek Hněvín. Prawdziwy przełom przyniósł wiek XIX i odkrycie ogromnych złóż węgla brunatnego, co sprawiło, że miasto błyskawicznie stało się węglowym sercem regionu z licznymi hutami, browarami i rozwiniętą siecią transportową. Szybko jednak okazało się, że to bogactwo stało się przekleństwem, o czym przypomniała pewna tragiczna noc z 19 na 20 lipca

Foto: BL

1895 roku. W wyniku niekontrolowanego wydobycia podziemnego grunt zapadł się, zasysając domy wraz z mieszkańcami, co pozbawiło dachu nad głową blisko 2500 osób i pozostawiło miasto w stanie przypominającym pobojowisko. Rola Niemców oraz okres II wojny światowej odcisnęły tragiczne i trwałe piętno na regionie, determinując jego industrialny charakter oraz powojenne losy. Niemcy dostrzegli w Mostecku kluczowy zasób dla swojego przemysłu wojennego w postaci łatwo dostępnego węgla brunatnego, który miał służyć do produkcji paliw syntetycznych. Tuż po zajęciu Sudetów w 1939 roku podjęto decyzję o budowie gigantycznego kompleksu chemicznego w Záluží, a pierwszy transport paliwa wyjechał z zakładu w grudniu 1942 roku. Przy wznoszeniu i eksploatacji tych zakładów Niemcy wykorzystywali przymusową siłę roboczą więźniów osadzonych w specjalnie utworzonych obozach pracy i obozach jenieckich. Ze względu na strategiczne znaczenie dla III Rzeszy, obszar ten stał się celem zmasowanych ataków alianckiego lotnictwa, w tym nalotu 231 brytyjskich bombowców Lancaster w styczniu 1945 roku, który zniszczył zakłady w Záluží w 70%. Pamiątką po tych wydarzeniach są tony niewybuchów wciąż odnajdywane przez pirotechników na przedpolach kopalń. Po zakończeniu wojny większość niemieckojęzycznej ludności, zamieszkującej miasto znane wówczas jako Brüx, została przymusowo wysiedlona. Fakt, że nowi osadnicy nie mieli silnych więzi z tą ziemią, znacząco ułatwił komunistycznym władzom późniejszą likwidację miejscowości pod potrzeby górnictwa. Wojenna przeszłość powraca do dziś, czego dowodem było odnalezienie szczątków niemieckich żołnierzy w ukrytym korytarzu w miejscowości Vtelno, a także losy zamku Jezeří, który po powojennej nacjonalizacji popadł w niemal całkowitą ruinę, z której na szczęście z wolna się podnosi.

Foto: BL

 Ostateczny koniec „starego Mostu” przypieczętowała decyzja z 1964 roku o wydobyciu surowca spod zabytkowego centrum pełnego renesansowych kamienic i gotyckich wież. Przez ponad dwie dekady, od 1965 do 1987 roku, systematycznie wyburzano tę architektoniczną perłę Czech, która niegdyś rywalizowała urodą z samą Pragą. Apokaliptyczny krajobraz zrujnowanych ulic był tak sugestywny, że wykorzystano go nawet podczas kręcenia polskiego serialu „Dom”, gdzie czeskie zgliszcza udawały zniszczoną Warszawę z 1944 roku. Dziś współczesny Most to zupełnie inny świat – ogromne blokowisko zamieszkane przez ponad 60 tysięcy ludzi, wzniesione na miejscu, gdzie niegdyś tętniło życiem stare miasto.

Foto: BL

Kościół na szynach

Historia kościoła, który pokonał drogę na szynach, to relacja o niezwykłym wyczynie inżynieryjnym, będącym jednocześnie smutnym świadectwem likwidacji starego Mostu. Gdy w 1964 roku przesądzono los tysięcy zabytków, gotycki kościół Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny uznano za zbyt cenny, by go zniszczyć. Po rozważeniu jedenastu wariantów ratunku, wybrano plan organizacji Transfera, zakładający przesunięcie całej budowli kosztem 150 milionów koron. W poniedziałek, 15 września 1975 roku, ważącą 12 tysięcy ton świątynię oddzielono od fundamentów i umieszczono na 53 specjalnych wózkach wyprodukowanych w zakładach Škoda w Pilźnie. Podróż na dystansie 841,1 metra trwała 27 dni, a kościół poruszał się ze średnią prędkością zaledwie 2,16 centymetra na minutę. Ostatecznie ta potężna bryła osiadła w  sąsiedztwie barokowego szpitala, pozostając jedynym niemym świadkiem dawnej potęgi miasta i figurując w Księdze Rekordów Guinnessa jako najcięższy przedmiot przemieszczony koleją.  Choć był to akt ratowania zabytku, ówczesna władza wykorzystała go jako „wizytówkę” rzekomej troski o kulturę, podczas gdy wokół znikało bezpowrotnie 106 innych miejscowości.

Foto: BL

106

Liczba 106 stała się symbolem jednej z najtragiczniejszych kart powojennej historii Czech – tyle miast i wsi zniknęło całkowicie lub częściowo z mapy regionu. Planowa destrukcja krajobrazu zmusiła około 200 tysięcy osób do opuszczenia swoich domów i przeniesienia się do anonimowych blokowisk w Moście, Litvínovie czy Chomutovie. Z mapy wymazano m.in. Ervěnice w 1959 roku oraz Holešice pod koniec lat 70., gdzie wraz z zabudową zniszczono wczesnogotycki kościół. Nawet rozbudowa zakładów chemicznych w 1982 roku wymagała unicestwienia samej wsi Záluží. Ostatnim aktem oporu była historia 800-letniej wsi Libkovice, o którą w 1992 roku walczyli mieszkańcy wspierani przez prezydenta Václava Havla. Mimo protestów, Libkovice stały się w 1993 roku ostatnią miejscowością ustępującą miejsca kopalni, choć ironią losu – na ich terenie do dziś nie podjęto eksploatacji…

Foto: BL

Wielkie wydobywanie

Rozwój przemysłowy regionu mosteckiego nierozerwalnie związał się z odkryciem ogromnych złóż węgla brunatnego, co już w XVIII wieku dało impuls do zmian, a w XIX wieku sprowadziło do miasta kolej oraz liczne fabryki, cukrownie i huty. Początkowo dominowało tu wydobycie głębinowe, prowadzone w mniejszych kopalniach, jednak wraz z postępem techniki w XX wieku ustąpiło ono miejsca znacznie bardziej efektywnej metodzie odkrywkowej, która po 1945 roku stała się filarem gospodarki socjalistycznej Czechosłowacji. Wydobycie w technologii wielkogabarytowej osiągało niewyobrażalne rozmiary, a symbolem tej potęgi stały się gigantyczne maszyny, jak ważąca sześć tysięcy ton koparka K10000, która uparcie odgryzała kolejne połacie terenu, zamieniając krajobraz w tempie trudnym do okiełznania. Ta industrialna potęga miała jednak swoją mroczną stronę. Przez dekady krajobraz regionu przekształcał się w „księżycową scenerię” odkrywek i zwałowisk, a rzeka Bílina, uwięziona w rurociągu, miała bogaty i złowrogi skład chemiczny.

Foto: BL

W ostatnich latach jednak zauważono, że ta potężna przemysłowa siła wyraźnie słabnie, maszyny rdzewieją, a  rzadka wcześniej cisza powoli wypełnia powietrze ciężkie niegdyś od pyłu i huku maszyn. Statystyki potwierdzają ten nieuchronny schyłek, wskazując na systematyczny spadek wydobycia, który w ostatnich latach wyniósł około dziewięciu procent rok do roku, z krótkim wyjątkiem w 2022 roku wywołanym kryzysem energetycznym. Symboliczny punkt zwrotny nastąpił na początku lutego 2026 roku, gdy w Czechach definitywnie zakończono głębinowe wydobycie węgla kamiennego, wywożąc na powierzchnię ostatni wagonik surowca. Natomiast  wydobycie węgla brunatnego w regionie mosteckim prowadzone jest już tylko w dwóch kopalniach – Vršany i Bílina, przy czym ta druga, będąca najgłębszą odkrywką w kraju, ma zakończyć swoją działalność do 2033 roku zgodnie z rządowym planem odchodzenia od spalania węgla. Choć kopalnia Vršany teoretycznie dysponuje zasobami pozwalającymi na eksploatację aż do 2052 roku, to jednak rosnące koszty uprawnień emisyjnych sprawiają, że nawet elektrownie oparte na spalaniu węgla brunatnego mogą zostać wyłączone znacznie wcześniej. Dziś region wchodzi w fascynujący „moment przejścia”, gdzie dawne wyrobiska stają się „Laboratoriami Czwartej Przyrody”, a na ich obrzeżach, z wolna, pojawia się zieleń i krystalicznie czysta woda rekultywowanych jezior.

Foto: BL

Spuścizna

Dziedzictwo przemysłowe regionu to mozaika skrajności. Z jednej strony mamy zachowane delikatne gotyckie łuki okien uratowanego kościoła , a z drugiej – stalowe monstra. Kopalnia Bílina to „dom” dla koparki K10000, 6000-tonowego giganta o długości dwóch boisk piłkarskich. Ta maszyna potrafi „odgryźć” 10 000 metrów sześciennych ziemi w godzinę. Co fascynujące, mimo tego niszczycielskiego potencjału, przedpole kopalni jest pod stałym nadzorem archeologicznym. Dzięki temu odkryto tam m.in. zaginioną średniowieczną wieś Nesvětice oraz cmentarzyska z XI wieku. Najbardziej niezwykłym, a zarazem surrealistycznym elementem krajobrazu jest Korytarz Ervěnicki. To tam rzeka Bílina, niegdyś zamieniona w „chemiczny koktajl” przez zrzuty z zakładów w Záluží (gdzie w czasie wojny Niemcy produkowali paliwa syntetyczne rękami więźniów), została uwięziona. Aby umożliwić wydobycie węgla pod jej naturalnym korytem, w 1981 roku zamknięto ją w czterech gigantycznych, stalowych rurach o długości 3,5 km. Pomalowano je na biało, by w upalne dni woda nie nagrzewała się zbyt mocno – w przeciwnym razie ryby po prostu by w nich nie przeżyły.  Do 2027 roku ten inżynieryjny unikat jednak zostanie usunięty, a rzeka odzyska swoje naturalne, meandrujące koryto. Tuż obok znajduje się mroczne jezioro popiołów – kolejna „czeska blizna”, gdzie przez lata trafiały odpady ze spalania węgla. Jego powierzchnia, niemal w połowie pokryta jest stwardniałymi już, kolejnymi warstwami popiołu…

Foto: BL

Rekultywacja regionu przyjmuje różne oblicza – od odrodzenia przez wodę w postaci pięknego i czystego Jeziora Most, które wypełniło dawną odkrywkę Ležáky, po dziką sukcesję w kopalni Lom ČSA. Tam, na obszarze ponad 1200 hektarów, od lipca 2025 roku funkcjonuje Narodowy Rezerwat Przyrody, w którym natura samoczynnie zabliźnia rany, bez technicznej ingerencji człowieka.  Właśnie tam, nad zamkiem Jezeří, na wzgórzu, z niezapomnianym widokiem na nieczynne już kopalnie odkrywkowe ČSA, znajduje się unikatowa instalacja artystyczna – poezjomat (cz. poesiomat). Urządzenie w formie zakrzywionej stalowej rury, przypominające peryskop, zostało zainstalowane w 2023 roku z inicjatywy Narodowego Instytutu Dziedzictwa oraz stowarzyszenia „Pianos on the Street”. Koszt budowy obiektu wyniósł około 300 000 koron i został sfinansowany przez Fundację PPF. Mechanizm, będący rodzajem szafy grającej, wymaga ręcznego napędu za pomocą korbki. Po aktywacji emituje utwory Ludwiga van Beethovena oraz Christopha Willibalda Glucka – kompozytorów historycznie związanych z pobliskim zamkiem. W repertuarze znajdują się również dzieła lokalnych twórców, m.in. Radka Fridricha (poety Rudaw) oraz Věry Bartoškovej z Duchcova. Listę nagrań zamyka majestatyczny, tajemniczy i tęskny śpiew … wieloryba. Choć pierwsza tego typu konstrukcja powstała w 2015 roku w Pradze z inicjatywy Ondřeja Kobzy, lokalizacja tego konkretnego poezjomatu nad surową „przemysłową otchłanią” nadaje instalacji szczególne znaczenie. W miejscu zdominowanym dotychczas przez huk maszyn, właśnie muzyka klasyczna i poezja stają się głosami odzyskiwanej przez krajobraz równowagi. W miejscu, gdzie „księżycowy krajobraz” wyrobisk rozpościera się tuż za zamkiem Jezeří  – „Eroica” Ludwiga van Beethoven nabiera nowego wymiaru – rezonuje idealnie, przypominając o wielkiej sile ludzkiej kreatywności i determinacji ducha. Tu akurat – ducha przyrody, który z wolna przywraca tym terenom ich czar i majestatyczne piękno.

Foto: BL

Plany i zamierzenia

Przyszłość regionu definiuje nowoczesna inżynieria służąca ekologii, czego przykładem jest elektrownia Ledvice. Dzięki ekstremalnym parametrom pary i nowoczesnym systemom oczyszczania, blok nr 6 osiąga sprawność 47%, co pozwala na znaczną oszczędność paliwa i redukcję emisji szkodliwych substancji. Z platformy widokowej na wysokości 140 metrów widzieliśmy panoramę przemian, wiedząc, że czeski rząd wyznaczył rok 2033 jako datę definitywnego zakończenia spalania węgla w elektrowniach. Oznacza to, że kopalnia Bílina wkrótce przejdzie do historii, a jej miejsce zajmie natura. Plany obejmują budowę farm fotowoltaicznych oraz stworzenie gigantycznego jeziora o powierzchni 700 ha w wyrobisku ČSA, którego napełnianie potrwa od 15 do 17 lat. Najbardziej spektakularnym symbolem zmian będzie jednak uwolnienie rzeki Bíliny z rur Korytarza Ervěnickiego do 2027 roku, co zaowocuje przywróceniem naturalnych toni wodnych i możliwości migracji wszelkich wodnych organizmów.

Foto: BL

Dziś region ten przechodzi najbardziej fascynującą transformację. W kopalni Lom ČSA, gdzie wydobycie zakończono w 2024 roku, powstał Narodowy Rezerwat Przyrody. Zamiast wyrównywać teren spychaczami, postawiono na „naturalną sukcesję”. To tzw. Czwarta Przyroda – proces, w którym natura sama, w swoim tempie, „zabliźnia” rany. Na obrzeżach dawnych wyrobisk pojawia się zieleń, a woda w nowych jeziorach jest idealnie czysta – widoczność w jeziorze Most sięga  nawet 8 metrów. Nawet mroczne legendy regionu znajdują swoje miejsce w tej nowej rzeczywistości. Przy zbiorniku Benedikt (dawna kopalnia głębinowa) krążą opowieści o ukrytym korytarzu, który miał prowadzić aż do kostnicy we Vtelnie. Podczas badań faktycznie znaleziono tam szczątki niemieckich żołnierzy z czasów wojny, co przypomina, że pod warstwą węgla i nowej ziemi wciąż drzemie skomplikowana i nie do końca odkryta  historia.

Foto: BL

Wędrówka po tym regionie to opowieść o tym, jak przemysłowa siła słabnie, ustępując miejsca dzikiej naturze, która odzyskuje to, co zostało jej odebrane.

Barbara Lemanik

Autor wpisu

REDAKCJA
REDAKCJA