Horyzont ze stali
Przez lata zmieniały się miasta, technologie i gospodarka. Zmieniały się nazwy przedsiębiorstw, właściciele i rynki. Jest jednak coś, co pozostało niezmienne. W Rudzie Śląskiej od blisko dwóch stuleci powstają konstrukcje, które później stają się częścią mostów, stadionów, hal przemysłowych i budynków rozpoznawalnych daleko poza granicami regionu. Dziś tę historię kontynuuje Huta Pokój Konstrukcje. Jej korzenie sięgają jednak założonej w 1840 roku Friedenshütte.
W czasach, gdy Górny Śląsk dopiero budował swoją przemysłową pozycję, zakład stopniowo wyrastał na jeden z najważniejszych ośrodków hutniczych regionu. Ślady tej historii najłatwiej odnaleźć nie w archiwach, lecz w konkretnych obiektach. Kiedy w latach 30. XX wieku w Warszawie powstawał budynek Prudentiala, był absolutnym symbolem nowoczesności. Podobną rolę odgrywał katowicki Drapacz Chmur czyli gmach Urzędu Skarbowego, zaliczany do najbardziej nowatorskich budynków swojej epoki. W obu przypadkach udział miały warsztaty konstrukcyjne dawnej Huty Pokój. Do tej listy można dopisać katowicką Halę Targową, liczne obiekty użyteczności publicznej i budynki przemysłowe, które przez dziesięciolecia stały się naturalnym elementem krajobrazu miast. Rzadko zastanawiamy się dziś, gdzie powstawały te konstrukcje, tymczasem wiele z tych śladów prowadzi właśnie do Rudy Śląskiej. Znaczenie zakładu budowały nie tylko realizacje.

W 1933 roku uruchomiono tutaj pierwszą walcownię blach na zimno wykorzystującą rozwiązania Tadeusza Sendzimira. Był to moment pokazujący, że technologicznie należeliśmy do czołówki Europy. Po wojnie zakład nadal się rozwijał. W 1946 roku, po przyłączeniu Huty Łabędy i Huty Gliwice, Huta Pokój stała się największym zakładem metalurgicznym w Polsce. W kolejnych dekadach uruchamiano nowe wydziały i technologie, rozbudowując potencjał produkcyjny przedsiębiorstwa. Koniec XX wieku przyniósł jednak zmiany, które dotknęły cały przemysł ciężki. Restrukturyzacja i specjalizacja poszczególnych zakładów doprowadziły do wyodrębnienia nowych spółek. Jedną z nich jest dzisiejsza Huta Pokój Konstrukcje, specjalizująca się w projektowaniu, produkcji i montażu konstrukcji stalowych.

Jej współczesną historię również można opowiedzieć poprzez miejsca, które każdego dnia mijają tysiące ludzi. Warszawiacy przechodzą obok Rotundy PKO Banku Polskiego, kierowcy korzystają z Mostu Łazienkowskiego, a kibice i uczestnicy koncertów zajmują miejsca pod charakterystycznym dachem Kotła Czarownic. Część ich historii zaczynała się właśnie w Rudzie Śląskiej. Elementy wykonane przez Hutę Pokój Konstrukcje wychodziły także poza granice kraju, stały się częścią stadionu Green Point w Kapsztadzie, powstawały dla inwestycji energetycznych w Estonii, dla wielu projektów przemysłowych i infrastrukturalnych realizowanych w różnych częściach Europy.

Za tymi realizacjami nie stoją wyłącznie projekty, harmonogramy prac i dokumentacja techniczna. Są również ludzie, którzy nadają stalowym elementom ostateczny kształt.

Jednym z nich jest Wojciech Koldon, monter związany z zakładem od 1992 roku. Pamięta czasy, gdy wiele prac wykonywano ręcznie. – Nie było takich wypalarek jak dzisiaj. Trzeba było samemu natrasować, wypalić i dopasować elementy. Pod tym względem poszliśmy mocno do przodu – opowiada. Nowoczesne urządzenia zmieniły sposób pracy, ale nie zmieniły jej charakteru. – To wciąż jest ciężka robota. Człowiek odczuwa ją w kolanach, w całym organizmie. Jest hałas, pył, po prostu trzeba się do tych warunków dostosować – dodaje. Nie mówi tego z goryczą, przeciwnie, mimo upływu lat nie żałuje swojego wyboru. Największą satysfakcję daje moment, gdy gotowy element opuszcza halę produkcyjną i staje się częścią czegoś większego. – Jak już wyjeżdża stąd gotowy element, to człowiek jest naprawdę zadowolony. Potem pokazuje się to gdzieś w Polsce albo za granicą i wie się, że przyłożyło się do tego swoją część – stwierdza z dumą Wojciech Koldon. Ta satysfakcja wraca później w najmniej spodziewanych momentach. – Ostatnio jechałem autostradą A4 w stronę Rzeszowa. Robiliśmy tam chyba ze trzy mosty. To cieszy. Można komuś pokazać i powiedzieć: przy tym właśnie pracowaliśmy – podkreśla.

W zakładzie od lat pracują całe rodziny. Obok ojców pojawiają się synowie, a fach przekazywany jest przede wszystkim podczas codziennej pracy. – Zawsze dobrze przyjmowaliśmy młodych. Kto polubił ten zawód, ten zostawał. Są ludzie, którzy przepracowali tutaj po dwadzieścia czy trzydzieści lat – opowiada pan Wojciech. – Ja też zostałem wierny temu miejscu. Właśnie w takich historiach najlepiej widać ciągłość tego miejsca. W opowieściach ludzi, którzy od dziesięcioleci wykonują swoją pracę, choć przy użyciu coraz nowocześniejszych narzędzi.

Kilkaset metrów od zabytkowego Wielkiego Pieca powstają śmiałe i piękne konstrukcje przeznaczone dla kolejnych inwestycji. Zmieniają się technologie, projekty i odbiorcy. Nie zmienia się potrzeba tworzenia rzeczy trwałych. Dawniej były to szkielety przedwojennych wieżowców. Dziś są to mosty, stadiony, lotniska i obiekty przemysłowe, lecz cel pozostaje ten sam: stworzyć coś, co zostanie na dziesięciolecia. Jak mówi Wojciech Koldon: – To będzie stało. Nas już nawet nie będzie – a to dalej będzie stało.



BL
Foto: Huta Pokój Konstrukcje
Autor wpisu