18 Maja – Dziś świętują: Aleksander, Aleksandra, Alicja.

Transformacja zaczyna się od rozmowy

27 listopada, 2025
Anna Jedynak-Rykała
samorządowczyni, ekspertka ds. funduszy europejskich i rozwoju regionalnego. Absolwentka Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach, z doświadczeniem w administracji lokalnej i regionalnej. W latach 2015–2022 pełniła funkcję wiceprezydentki Sosnowca, następnie była wicemarszałkiem województwa śląskiego (2022–2024), a obecnie przewodniczy Radzie Miejskiej w Sosnowcu. Od lat zaangażowana w procesy sprawiedliwej transformacji, rewitalizacji i wzmacniania lokalnych wspólnot.

– W perspektywie tak szeroko zakrojonego przedsięwzięcia, jakim jest sprawiedliwa transformacja, jakie znaczenie ma dialog społeczny i dlaczego jego prowadzenie bywa trudne dla władz?

– Fundamentem każdej transformacji jest dialog społeczny. Bez niego zmiany nie będą ani skuteczne, ani trwałe. Miasto kształtują ludzie: samorząd, rada miejska, mieszkańcy. W modelowym ujęciu każda decyzja miejska powinna być poprzedzona konsultacjami społecznymi – szczególnie te o charakterze strategicznym, jak rewitalizacja. Choć decyzje operacyjne wymagają sprawności, to w procesie transformacji kluczowe jest jednak pytanie: czego naprawdę potrzebujemy? Rewitalizacja to przykład procesu strategicznego, który powinien zaczynać się od rozmowy: czego potrzebujemy? Dopiero potem szukamy odpowiedzi i tworzymy projekt. Problem polega na tym, że zmiana budzi opór – to naturalne. Dodatkowo władze publiczne mierzą się z ograniczonym zaufaniem społecznym. Komunikacja jest trudna: wystarczy źle dobrane słowo, niejasny początek, brak tłumaczenia. Czasem trzeba działać szybciej, co skraca proces komunikacyjny. Komunikacja zmian musi opierać się na pozytywnym przekazie – pokazując korzyści, takie jak poprawa jakości środowiska, dostęp do odnawialnych źródeł energii czy nowoczesna infrastruktura.

Transformacja wymaga czasu i cierpliwości. Mając pięcioletni kontrakt z władzą publiczną, musimy działać mądrze, tłumaczyć, budować zrozumienie i osiągać efekty.

– Jakie przykłady projektów społecznych pokazują, że oddolne inicjatywy mogą stać się motorem napędowym zmian, nawet w najmniejszej skali?

– Projekty społeczne dojrzewają latami. Rewitalizacja to proces, który zaczyna się od zainteresowania: „jest taka możliwość, chcecie?” albo odwrotnie – to mieszkańcy inicjują zmianę.

Modelowym przykładem jest rewitalizacja Nikiszowca w Katowicach. Zaczęło się od prostych uwag: „tu jest brudno, niebezpiecznie, potrzebny monitoring”. To drobna uwaga mieszkańców zainicjowała proces, który z czasem przekształcił się w kompleksowy projekt rewitalizacji. Efektem była przemiana dzielnicy w atrakcyjne miejsce turystyczne, architektoniczną perełkę – dziś jedno z najbardziej rozpoznawalnych w regionie.

W Sosnowcu działamy w ramach „klubów transformacji” – miejsc spotkań, rozmów, wymiany myśli. Choć nie każdy przyjdzie, to właśnie tam wyłaniają się lokalni liderzy. Przykład? Kobiety, które spotkały się w takim klubie, stworzyły dream team, wystarczyła iskra – i razem założyły firmę gastronomiczną. To pokazuje, że w takich przestrzeniach rodzi się chęć działania, nie tylko rozmowy.

– Czy oddolne inicjatywy mogą realnie wpływać na kierunek transformacji regionu?

– Zdecydowanie tak. Oddolne działania są często bardziej trwałe niż te narzucone odgórnie, bo wynikają z realnych potrzeb i emocji lokalnej społeczności. Ludzie angażują się wtedy, gdy czują, że mają wpływ. Widzimy to w projektach, które zaczynają się od prostych rozmów: „co możemy zrobić razem?”. Czasem to tylko pomysł na uporządkowanie skweru, czasem potrzeba stworzenia miejsca spotkań. Ale właśnie z takich mikroinicjatyw rodzą się zmiany systemowe. Ważne jest, by władze nie tylko słuchały, ale też tworzyły przestrzeń do działania – udostępniały narzędzia, wspierały liderów, nie bały się eksperymentów. Transformacja to nie tylko inwestycje i strategie, to także zaufanie do ludzi, którzy chcą działać dla swojego miejsca.

– Jak pogodzić głębokie przywiązanie do górniczych tradycji naszego regionu z koniecznością odchodzenia od węgla i przestawiania regionu na nowe tory gospodarcze?

– Region zmierza ku całkowitemu przeprofilowaniu. Odchodzimy od przemysłu wydobywczego i hutnictwa. Katowice stają się centrum konferencyjnym, region stawia na turystykę biznesową, przemysł czasu wolnego, rzemiosło. Na szczęście rzemiosło wraca do łask – produkty kraftowe, manufaktura, szacunek dla ludzkiej pracy. To unikalne dobra, które mogą być droższe, bo mają wartość.

Jednak hasło „odchodzimy od węgla” budzi opór. Ludzie mówią: „węgla starczy na 200 lat”. Patrzą przez pryzmat „tu i teraz,” swojej pracy. Nasze dziedzictwo zasługuje na szacunek, ale nie musi być bezrefleksyjnie afirmowane – transformacja wymaga odwagi w redefiniowaniu tożsamości regionu. Jesteśmy nowoczesnym państwem – pokazujmy historię z szacunkiem, ale bez idealizacji.

KODAK Digital Still Camera

– W jaki sposób Fundusz Sprawiedliwej Transformacji i unijne programy mogą zmienić podejście społeczne, tak by ludzie zaakceptowali nieuchronne zmiany?

– Fundusze europejskie mają nas wesprzeć w przyspieszeniu zmiany. Nie możemy czekać – środowisko się degraduje, przemysł się zmienia, styl życia również. Zakłady pracy dywersyfikują działalność, by utrzymać zatrudnienie. Musimy komunikować zmiany przez pryzmat korzyści: czysta woda, retencja, energia odnawialna, zdrowsze powietrze, energooszczędne budynki.

To trudne, bo często myśli się o ograniczeniach. Diagnoza 70 tys. zagrożonych miejsc pracy budzi lęk. Musimy umieć to wytłumaczyć, pokazać nowe ścieżki rozwoju, zapewnić stabilizację społeczną.

– Przekwalifikowanie zawodowe (reskilling i upskilling) jest kluczowe w transformacji. Dlaczego te procesy bywają nieskuteczne, zwłaszcza w kontekście tradycyjnych ról społecznych?

– Restrukturyzacja trwa długo, co daje czas na oswojenie zmiany. Reskilling to nabywanie nowych umiejętności, upskilling – doskonalenie i poszerzanie już istniejących. Trzeba jednak kogoś przekonać, że warto. W przeszłości mieliśmy programy dla żon górników czy wdów – nie zaszczepiono w nich jednak chęci zmiany stylu życia. Podobnie dziś: osoby pracujące w górnictwie trudno przekonać, że to się może skończyć. Wolą walczyć o stare miejsca pracy niż szukać nowych. Musimy pokazywać, że przekwalifikowanie to nie tylko konieczność, ale szansa na coś lepszego.

– W kontekście demografii i depopulacji, jaka jest rola młodzieży w zapewnieniu ciągłości transformacji i jakie działania należy podjąć, aby ją wzmocnić?

– Młodzież już żyje w przyszłości – to oni są naszymi ambasadorami transformacji. Tak jak przedszkolaki uczą rodziców segregacji śmieci, tak młodzi mogą przygotować społeczeństwo na nieuchronne zmiany. Świat jest otwarty, młodzi uczą się kosmopolityzmu, ale przecież nie każdy musi wyjeżdżać. Tutaj młodzi zawsze będą „u siebie”. To właśnie tu mogą budować swoją przyszłość jako pełnoprawni uczestnicy lokalnej wspólnoty – nie jako tymczasowi, przyjezdni,  goście, lecz jako gospodarze.

W projekcie Demotrendy w Sosnowcu ankieta pokazała silne przywiązanie nastolatków do miejsca życia, choć wielu rozważa studia poza regionem.

Zaskakujące było to, że to chłopcy chcą mieć dzieci, dziewczynki już mniej… To ważna informacja demograficzna. Śląską tradycją były wielopokoleniowe rodziny – do tej tradycji warto przekonać naszą młodzież.

– Jakie znaczenie ma lokalna tożsamość i znajomość historii regionu w budowaniu zaangażowania młodzieży w proces transformacji?

– Młodzież potrzebuje punktów odniesienia – czegoś, z czym może się utożsamić. Historia regionu, miasta czy dzielnicy to nie tylko przeszłość, to baza, na której można budować przyszłość. Jeśli młodzi ludzie znają lokalne dzieje, rozumieją, skąd się wzięły ich codzienne realia, łatwiej im poczuć dumę i odpowiedzialność za miejsce, w którym żyją. To nie musi być wielka narracja – czasem wystarczy opowieść o rodzinie, która przez pokolenia mieszkała w jednej kamienicy, o lokalnym bohaterze, którego imię nosi ulica, o szkole i jej historii. Transformacja nie może być oderwana od tożsamości, choć jej postrzeganie będzie weryfikowane przez czas. Musimy pokazywać młodym, że ich dzielnica, ich miasto ma wartość – nie tylko ekonomiczną, ale kulturową, emocjonalną. Wtedy nie będą chcieli wyjeżdżać, tylko zostaną, by współtworzyć nową historię tego miejsca. Albo – z chęcią tutaj powrócą.

– Jakie są atuty edukacyjne i kulturowe województwa śląskigo, które powinniśmy lepiej promować, by konkurować z takimi ośrodkami akademickimi jak Kraków czy Wrocław?

– Uczelnie są tu kluczowe. Mamy ogromny atut geograficzny – aglomerację 14 miast z doskonałą komunikacją. Koszty życia są niższe, a jakość edukacji i kultury porównywalna z Wrocławiem czy Poznaniem. Problemem jest promocja. U nas nie mamy w zywczaju chwalić się tym, co dobre, autokrecja wciąż nam nie bardzo wychodzi. Politechnika Śląska to wybitna uczelnia, ale to AGH nadal wybierana jest częściej. Mamy ponad 30 uczelni wyższych w regionie, w tym aż siedem publicznych w samych Katowicach. To ogromna baza edukacyjna, która wciąż nie została w pełni odkryta – ani przez młodzież, ani przez opinię publiczną. Nasz potencjał akademicki nie pojawił się nagle; jest zakorzeniony w historii regionu, w jego przemysłowym i społecznym dziedzictwie. Województwo śląskie  nie jest „wyrwane z kontekstu” – to miejsce, które od dekad kształci inżynierów, lekarzy, nauczycieli, artystów. Potrzebujemy nowej narracji, takiej, która nie tylko pokazuje liczby i statystyki, ale opowiada o ludziach. O absolwentach, którzy zostali i budują lokalne firmy, o naukowcach, którzy prowadzą badania na światowym poziomie, o studentach, którzy angażują się w życie społeczne swoich miast. Uczelnie powinny oferować nie tylko dobre programy nauczania, ale też realne benefity: wsparcie socjalne, dostęp do kultury, przestrzenie do rozwoju osobistego i zawodowego. Młodzi ludzie szukają dziś miejsc, które dają im nie tylko dyplom, ale też poczucie dumy i przynależności. Nasz region może być takim miejscem – jeśli nauczymy się o tym mówić, pokazywać  co mamy najlepszego, i budować przekonanie, że karierę naprawdę można zrobić u siebie.

Właśnie dlatego tak ważnym wydarzeniem była pierwsza Międzyuczelniana Inauguracja Roku Akademickiego 2023/2024, która odbyła się 29 września br. w siedzibie Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia, gdzie „Gaudeamus igitur” zaśpiewały wszystkie chóry akademickie. Uroczystość organizowały razem śląskie uczelnie publiczne zrzeszone w Konsorcjum Katowice – Miasto Nauki we współpracy z miastem Katowice. Poprzedził ją uroczysty orszak rektorski, który przy dźwiękach Orkiestry Górniczej KWK Wujek wyruszył spod Teatru Śląskiego im. S. Wyspiańskiego. To wydarzenie nie tylko zainaugurowało rok akademicki, ale też pokazało, że nasz region jest silnym, zintegrowanym ośrodkiem akademickim. Dopiero ta wspólna inicjatywa uświadomiła wielu osobom, że mamy tu ogromny potencjał – wcześniej pokutowało przekonanie, że tylko Kraków czy Wrocław mogą się tak prezentować. Tymczasem my również mamy czym się pochwalić – potrzebujemy tylko odwagi, by to pokazać. Zainteresowanie młodych zaczyna się od dialogu – musimy wiedzieć, czego potrzebują i czego oczekują. Transformacja nie wydarzy się bez nich. To oni będą ją kontynuować, nadawać jej sens i kierunek. Dlatego warto budować przestrzenie, w których młodzież czuje się u siebie – nie tylko geograficznie, ale emocjonalnie.

– Bardzo dziękuję za rozmowę.     

bl

Autor wpisu

REDAKCJA
REDAKCJA