14 Kwietnia – Dziś świętują: Julianna, Justyn, Maria.

Zmiana na stanowisku przewodniczącego Rady Miasta

Sesja Rady Miasta Ruda Śląska, która odbyła się 9 marca, była jednym z najbardziej brzemiennych w skutki posiedzeń w tej kadencji. Atmosfera od samego początku była napięta, a obrady zdominowały trzy kluczowe tematy: trwający od 2 marca nabór do przedszkoli, spór o apel w sprawie statusu języka śląskiego oraz zmiana na stanowisku przewodniczącego Rady Miasta.

Kwestia rekrutacji do przedszkoli, która w ostatnich tygodniach budziła duże kontrowersje wśród rodziców, była powodem, dla którego przewodniczący Arkadiusz Pilarz zwołał tę nieprzewidzianą harmonogramem sesję. Jednak nie planowana debata lecz sprawozdanie międzysesyjne prezydenta miasta stało się kluczowym punktem dla licznie przybyłych na salę rodziców. Prezydent Michał Pierończyk, odnosząc się do narosłych emocji, ogłosił odejście od sztywnych planów demograficznych na rzecz modelu opartego na realnych wynikach naboru. W swoim wystąpieniu podkreślił, że debata o przedszkolach dotyka spraw najważniejszych, dlatego musi być prowadzona odpowiedzialnie i w oparciu o fakty. Kluczową deklaracją było obniżenie progu liczebności nowych grup trzylatków do dwudziestu osób, mimo że prawo oświatowe dopuszcza ich tworzenie przy dwudziestu pięciu małych kandydatach. Prezydent zapewnił, że nabór pozostaje otwarty, a dodatkowe oddziały będą uruchamiane wszędzie tam, gdzie będzie to możliwe i uzasadnione wynikami rekrutacji.

Kazimierz Myszur Przewodniczący Rady Miasta


W Kochłowicach, w Przedszkolu nr 34, zdecydowano o utworzeniu dodatkowej grupy dla trzylatków, pod warunkiem, że w procesie rekrutacji zgłosi się do niej co najmniej 20 dzieci. Z kolei w Przedszkolu nr 18 w Czarnym Lesie wycofano się z wcześniejszych planów łączenia grup, co pozwoliło na utrzymanie naboru do trzech oddziałów zamiast pierwotnie zakładanych dwóch. Istotne zmiany objęły również Przedszkole nr 40, gdzie prezydent wyraził zgodę na uczestnictwo trzylatków w grupach integracyjnych, co wcześniej było wykluczane ze względu na restrykcyjne wymogi dotyczące opieki specjalistycznej. Natomiast w dzielnicy Halemba, w Przedszkolach nr 19 i 25, ewentualne uruchomienie nowych oddziałów zostało uzależnione od wyników trwającej rekrutacji – powstaną one tylko w przypadku, gdy zostanie wykazane realne zapotrzebowanie na utworzenie pełnej grupy. Elastyczność takiego podejścia do problemu ze strony władz i podjęte z rodzicami przedszkolaków rozmowy spotkały się z docenieniem ze strony obecnych na sesji parlamentarzystów: Aleksandry Poloczek, radnej Sejmiku Województwa Śląskiego i Marka Wesołego, posła na Sejm RP.
Gdy emocje wokół przedszkoli nieco opadły, grupa 14 radnych złożyła wniosek o odwołanie Arkadiusza Pilarza z funkcji przewodniczącego Rady Miasta, motywując to utratą zaufania oraz wykraczaniem przez niego poza ustawowe kompetencje. W trakcie debaty Arkadiuszowi Pilarzowi zarzucono brak szacunku dla innych radnych, blokowanie przepływu informacji oraz fatalne zarządzanie pracą rady, w tym brak zwoływania konwentów. W wyniku tajnego głosowania nowym przewodniczącym został wybrany Kazimierz Myszur. Nowy przewodniczący zapowiedział dążenie do merytorycznego uporządkowania prac rady oraz przywrócenie szacunku w relacjach między radnymi.
Kolejne godziny obrad zdominował spór o „śląską godkę” i projekt uchwały w sprawie apelu do Prezydenta RP o uznanie języka śląskiego za język regionalny. Dyskusja obnażyła głębokie podziały w postrzeganiu tożsamości regionalnej i praktycznych konsekwencji takich zmian. Radny Jakub Woch argumentował, że śląski posiada wszelkie atrybuty języka, w tym własny kod ISO i skodyfikowaną ortografię, a jego uznanie byłoby aktem sprawiedliwości wobec mieszkańców regionu. Wtórowała mu radna Ewa Chmielewska, która w emocjonalnym wystąpieniu pytała, dlaczego Ślązacy mają mieć mniejsze prawa niż Kaszubi, skoro ich mowa jest równie żywa i cenna.
Przeciwnicy apelu, choć nie kwestionowali wartości śląskiego dziedzictwa, podnosili kwestie merytoryczne związane z obciążeniem uczniów. Radna Anna Morajko – Fornal wyraziła obawę, że wprowadzenie trzech dodatkowych godzin języka śląskiego w tygodniu może negatywnie wpłynąć na dobrostan psychiczny dzieci, które i tak zmagają się z przeładowanymi programami nauczania. Przyznała również, że miasto z sukcesem pielęgnuje regionalizm bez oficjalnego statusu języka, a sam apel w tej formie jest już spóźniony, ponieważ Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej wcześniej zawetował ustawę dotyczącą języka śląskiego, więc podejmowanie takiej uchwały mija się z celem. Ostatecznie uchwała w sprawie apelu o uznanie języka śląskiego jako języka regionalnego uzyskała jedynie kilka głosów poparcia i nie została przyjęta.
Mimo personalnych roszad i ideologicznych debat, na sesji nie zabrakło miejsca na trudne tematy bytowe. Radna Ewa Chmielewska po raz kolejny przypomniała o dramatycznej sytuacji mieszkańców związanej z szczególnie wysokimi cenami ciepła systemowego, podkreślając, że to Ruda Śląska płaci jedne z najwyższych stawek w kraju. Zwróciła się z pytaniem do obecnych na sali parlamentarzystów, czy w Warszawie i Katowicach wiedzą o skali tego problemu, który staje się bolączką tysięcy rodzin – i zaapelowała do nich o podjęcie konkretnych działań. Równie niepokojąco brzmiały informacje dotyczące Szpitala Miejskiego, gdzie kwota nadwykonań, za które NFZ wciąż nie zapłacił, oscyluje wokół 13-15 milionów złotych, co jest przedmiotem troski radnej Katarzyny Ireny Korek. Choć miasto stara się podejmować wspólne inicjatywy zakupowe z innymi samorządami, sytuacja finansowa placówki pozostaje napięta i wymaga systemowych rozwiązań na szczeblu centralnym. Sesję zakończyły interpelacje dotyczące lokalnych problemów dzielnic, od wycieków nieczystości w Bielszowicach po stan infrastruktury przy szkołach na Bykowinie, co przypomniało radnym o codziennych troskach mieszkańców Rudy Śląskiej.
bl

Autor wpisu

REDAKCJA
REDAKCJA