Facebook
Aktualny numer

Najlepszy tygodnik i portal społeczno-kulturalny w Rudzie Śląskiej

Ruda Śląska z olimpijczyków słynie

23-08-2019, 09:03 Agnieszka Lewko

Przed nami Igrzyska Olimpijskie 2020. Z tego powodu o rudzkich olimpijczykach  i miłości do zapasów rozmawiamy z międzynarodowym sędzią zapaśniczym Włodzimierzem Koriakowskim z Rudy Śląskiej.

W przyszłym roku minie dokładnie 92 lata od momentu, kiedy polski zapaśnik wystartował w igrzyskach olimpijskich w Amsterdamie. Warto przypomnieć, że to pierwszy sportowiec z obecnej Rudy Śląskiej, który wystartował w Igrzyskach Olimpijskich.

Włodzimierz Koriakowski: Właśnie. Ryszard Błażyca to bardzo ciekawa postać, ale martwi mnie to, że już trochę zapomniana w naszym mieście. Zawsze pamiętamy tylko o obecnych sportowcach, którzy odnoszą sukcesy tu i teraz, ale nie pamiętamy o tych, którzy tworzyli sport w naszym mieści e. Jednym z nich był właśnie Błażyca, legenda zapasów, który pochodził z naszej ziemi. Przypomnę, że ten zapaśnik - górnik wystartował na olimpiadzie w Amsterdamie w 1928 roku i w rezultacie zdobył siódme miejsce w kategorii do 67 kg. Po II wojnie światowej był zawodnikiem „Pogoni” Nowy Bytom.

 Na nim się nie kończy. Mieliśmy wielu sportowców, którzy wystartowali w igrzyskach i osiągnęli sukcesy.

WK: Oczywiście. Ruda Śląska może pochwalić się wieloma utalentowanymi zawodnikami, którzy popisywali się swoim talentem na olimpiadzie. W ostatnich latach byli to na przykład: Jan Walkowiak, Zuzanna Radecka - Pakaszewska, Otylia Jędrzejczak, Jerzy Sobera czy Marek Garmulewicz. To ludzie, których pasja sprawiła, że osiągnęli wiele w sporcie, to ludzie, o których słyszała cała Polska, a nawet świat. Ci sportowcy udowadniają, że warto uprawiać sport, nie rezygnować z własnych marzeń i dążyć do celu. Wtedy można osiągnąć sukces i spełnić marzenia. Dlatego zachęcam szczególnie wszystkich młodych ludzi, mieszkańców naszego miasta,  żeby nie poddawali się, trenowali, kochali sport, uczyli się sportowych zasad i wykorzystywali je w życiu,  a na pewno się to opłaci.

Pan sam jest sportowcem, sędzią zapasów, dlatego przekazuje Pan miłość do sportu zawodnikom, których spotyka Pan na swojej drodze.

WK:  W 1973 roku będąc uczniem zasadnicze szkoły zawodowej i mieszkałem w internacie i żeby  aktywnie spędzać czas, trenowałem zapasy, dokładnie styl wolny w WKS „Grunwald " w Poznaniu. Pierwsze zawody zapaśnicze zaczynałem od kategorii wagowej 48 kg. Byłem też zawodnikiem walczącym w  Drużynowych Mistrzostwach Polski  Juniorów i Seniorów. Jednak później zakończyłem karierę zawodnika i rozpocząłem pracę na kopalni.

Jednak nie pożegnał się Pan z zapasami na dobre?

Absolutnie nie.  Zostałem sędzią zapaśniczym, którym jestem już 35 lat. W 1984 roku zdobyłem uprawnienia sędziowskie, zaliczając pozytywnie egzamin w Katowicach, a w 1993 roku zaliczyłem pozytywnie egzamin na sędziego klasy międzynarodowej. Wielokrotnie sędziowałem reprezentacji Polski. W 2009 roku sędziowałem na Mistrzostwach Europy Kadetów  w Zrenianin, a w 2017 roku na Mistrzostwach Europy Młodzików w Belgradzie. W latach dziewięćdziesiątych dwudziestego wieku i na początku XXI wieku sędziowałem Polską Ligę Zapaśniczą. Od 2000 roku do chwili obecnej nieprzerwanie jestem na liście Sędziów Głównych Polskiego Związku Zapaśniczego i kilka razy w roku pełnię tę funkcję, a z kolei od 2012 roku do chwili obecnej jestem Sekretarzem Komisji Organizacji Imprez Polskiego Związku Zapaśniczego. W latach 2000 do 2012 roku byłem także sekretarzem Zarządu Śląskiego Związku Zapaśniczego. Tę funkcję pełnię również w obecnej kadencji. Dodam też, że kilka razy w roku również pełnię funkcję Delegata Technicznego na zawodach ogólnopolskich. Aktualnie jestem sędziom honorowym PZZ. Jestem też współzałożycielem ZKS „Milon" Ruda Śląska. Oczywiście sędziuję również zawody w naszym województwie. Ogólnie sędziowanie sprawia mi wielką radość i satysfakcję.

Foto: WKS Śląsk Milcz


Komentarze


29-08-2019, 19:39
Zmordowali napisał(a):

Bo umiejetnosc nie pasuje do individualnosci 21 wieku I do mobili wolnosci