19 Kwietnia – Dziś świętują: Cieszyrad, Czechasz, Czesław.

Cisza wygrała z algorytmem

4 marca, 2026

27 lutego w Śląskim Teatrze Impresaryjnym odbyła się wyczekiwana premiera autorskiego musicalu „Dopamina”, zrealizowanego przez Teatr Górnośląski. Spektakl, na który wejściówki rozeszły się w rekordowe trzy dni, okazał się czymś więcej niż tylko widowiskiem muzycznym – publiczność miała szansę skonfrontować się ze swoją największą słabością – uzależnieniem od…dopaminy.

Dopamina, często nazywana „hormonem szczęścia”, to kluczowy neuroprzekaźnik w naszym organizmie, który odpowiada za regulację nastroju, motywację oraz odczuwanie przyjemności. We współczesnej rzeczywistości jej wydzielanie jest niemal bez przerwy stymulowane przez cyfrowe bodźce – rytm „komórkowych” powiadomień, „lajki” w mediach społecznościowych i nieustanny szum informacyjny. To prowadzi do głębokiego przebodźcowania, ale… jakże trudno nam bez tego się obejść… To właśnie ten biologiczny mechanizm stał się fundamentem musicalu, który stawia ważne pytanie: co dzieje się z człowiekiem, gdy nagle zabraknie zewnętrznych „wyzwalaczy sztucznej satysfakcji”. Gdy ktoś wyłączy prąd, gdy zgasną ekrany smartfonów, gdy zapadnie cisza.

Fabuła musicalu, stworzona przez Kasię Kokoryn oraz Barbarę Derlak, przy konsultacjach gwarowych Mariana Makuli, uderzyła w najczulsze struny współczesności. Na scenie grupka ludzi, w różnym wieku, z różnymi poglądami na świat, nie zawsze jednak realny. Wiekowy influencer, nastoletnia poetka chowająca się w sieci za nickiem, zapracowana bizneswoman zaplątana w emaile, yutuberka nie mogąca żyć bez kontaktu ze światem wirtualnym… Widzowie towarzyszyli bohaterom w momencie granicznym: gdy nagle gaśnie prąd, znika sieć. Hasło promocyjne spektaklu – „Gdy prąd zgasł, zaczęła grać muzyka…” – wybrzmiało na scenie z pełną mocą, stawiając prowokacyjne pytanie o to, czy potrafimy jeszcze funkcjonować w świecie „offline”. Jak zapłacić za wodę gdy zamiast gotówki mamy już tylko plastykowe karty, jak rozmawiać bez smsów, emotikonek, postów… Spektakl w reżyserii Sławomira Banasia nie był jednak technofobicznym manifestem, w końcu technologia ma swoje dobre strony – chociażby w medycynie, o czym przypominał jeden z bohaterów, ratownik medyczny, zagrany przez rudzianina – Marcela Krzona. „Dopamina” była raczej pełną ironii i troski opowieścią o odzyskiwaniu równowagi i powrocie do prostych gestów, które wcale nie potrzebują „lajków”.

Niezwykle silnym punktem wieczoru okazała się warstwa muzyczna musicalu, która budowała napięcie i prowadziła widzów przez całą historię z wyjątkową intensywnością. To właśnie dzięki niej spektakl zyskał dodatkową głębię i poruszył publiczność w sposób, który na długo pozostanie w pamięci. Kompozycje Katarzyny Kokoryn oraz nagradzanego Fryderykami producenta Tomasza Harry’ego Waldowskiego, emocjonalne i liryczne momentami, stworzyły kontrast dla „cyfrowego szumu”, o którym opowiadał spektakl. Część utworów, znana już wcześniej z autorskiego wykonania Katarzyny Kokoryn – w nowych aranżacjach i interpretacjach zabrzmiała ciekawie, a starannie  dobrani  aktorzy nadali im zupełnie nowe znaczenie… Obsadę premiery tworzyli: Weronika Wronka, Agnieszka Pudło, Piotr Brodziński, Kinga Kopczyńska, Julia Mika, Marcel Krzon, Adam Żaak i Karina Muc. To właśnie oni ożywili swoje postaci z taką energią, emocjami i talentem, że cała historia nabrała wyjątkowego i niosącego nadzieję przesłania. Udowodnili, że jednak są prawdy i emocje, którym nie jest potrzebny internet, by przetrwały, nawet – gdy zgaśnie ekran smartfonu.

Ciekawym i pięknym elementem musicalu był niezwykły duet tancerzy. Eteryczni Sofi Popova i Sashka Mysiuk towarzyszyli bohaterom musicalu i swoim tańcem komentowali jego fabułę. Bez słów, jedynie przez sugestywny, pełen magii ruch – to wystarczyło, by dodać „Dopaminie” jeszcze jednej, baśniowej, niemal metafizycznej warstwy.

Sukces „Dopaminy” – projektu dofinansowanego przez Unię Europejską w ramach Krajowego Planu Odbudowy (KPO) – nie kończy się na rudzkiej premierze. Ze względu na ogromne zainteresowanie, Teatr Górnośląski ma przed sobą kolejne przedstawienia musicalu, które będą grane w wielu śląskich miastach.  Po owacjach na stojąco, jakie towarzyszyły premierze, można śmiało stwierdzić, że zarówno idea musicalu, jak i wykonanie trafiły w sedno. A jeżeli chociaż kilka osób zdecydowało się „odstawić” choć na dzień elektroniczne używki oferowane w przestrzeni internetu, nie „lajkowac” postów bez czytania ich do końca, nie „scrollować” przed snem – to można uznać, że zadanie twórców „Dopaminy” zostało wykonane.

Tekst i foto: bl

Autor wpisu

REDAKCJA
REDAKCJA