Wieczór wspólnego śląskiego śpiewania w Pubie Druid
11 czerwca w Pubie Druid zrobiło się głośno, serdecznie i bardzo „po naszymu”. I Śląskie Śpiewanie, zorganizowane z okazji 105. rocznicy wybuchu III Powstania Śląskiego, pokazało, jak mocno rudzianie potrzebują spotkań, które łączą ich z historią i regionalną tożsamością.
W czwartkowy wieczór pogoda była kapryśna – słońce przeplatało się z deszczem, a temperatura nie rozpieszczała. W nowobytomskim Pubie Druid panowała jednak zupełnie inna aura: ciepła, biesiadna i pełna energii. I Śląskie Śpiewanie, przygotowane przez powstałe zaledwie dwa miesiące temu Stowarzyszenie „Moja Halemba” we współpracy z Krainą Rudzką Związku Górnośląskiego, przyciągnęło mieszkańców spragnionych wspólnego śpiewania i celebrowania swojego dziedzictwa.

Wydarzenie odbyło się pod honorowym patronatem prezydenta Michała Pierończyka, którego w Pubie Druid reprezentowała wiceprezydent Anna Krzysteczko – mieszkanka Halemby, od wielu lat mocno zaangażowana w działania na rzecz lokalnej społeczności.

Spotkanie poprowadził z dużą swobodą Dawid Wowra, a na scenie wystąpiły solistki Karolinka Miska i Katarzyna Sroka, które błyskawicznie przełamały początkową nieśmiałość publiczności, zaczynając od doskonale znanej piosenki o Karolince, co nie chciała Karlika. Od tego momentu atmosfera stała się już w pełni biesiadna. Sala śpiewała razem z wykonawczyniami powstańcze pieśni o bytomskich strzelcach, „Maryjannę”, która w pewną noc jednak spała, a także nostalgiczne „Za rok, za dzień, za chwilę…” i „Tu jest twoje miejsce”. Śpiewniki rozłożone na stołach tylko podpowiadały zapomniane zwrotki śląskich pieśniczek.

Dzisiejsze śpiewanie było już trzecim spotkaniem przygotowanym przez „Moją Halembę”, ale pierwszym otwartym dla całego miasta i zorganizowanym poza dzielnicą – w miejscu znanym, lubianym i pełnym dobrej energii. Wśród publiczności byli mieszkańcy Wirku, Nowego Bytomia, Goduli, Rudy – przedstawiciele wszystkich dzielnic. Przyszli po prostu wspólnie pośpiewać, bo śpiew od zawsze był częścią śląskiej kultury. Towarzyszył ludziom często i nie potrzebował specjalnych okazji, by zabrzmieć.

Entuzjazm uczestników pokazał, że takie wydarzenia mają ogromną moc. Łączą ludzi, integrują i przypominają, jak cenne jest bycie razem – przy biesiadnych stołach, wśród dobrze znanych melodii, w towarzystwie, które lubi i umie się bawić. Organizatorzy zapowiadają, że nie zamierzają zwalniać tempa: kolejne spotkania są zaplanowane aż do grudnia, z akcentem na edukację regionalną i działania skierowane do seniorów.

Stowarzyszenie „Moja Halemba” ma przed sobą bardzo obiecującą drogę. W przestrzeni miasta pojawia się inicjatywa, która budzi społeczną świadomość i uczy, jak pielęgnować „śląskość” – nie od święta, lecz na co dzień.
Autor wpisu


