Facebook
Aktualny numer

Najlepszy tygodnik i portal społeczno-kulturalny w Rudzie Śląskiej

Pulmonologia z nowym ordynatorem

05-02-2020, 09:00 Joanna Oreł

Dr Ewa Strańska-Bartosik od stycznia jest nowym ordynatorem Oddziału Chorób Płuc z Pododdziałem Chemioterapii Szpitala Miejskiego w Rudzie Śląskiej-Bielszowicach. Dotychczasowe doświadczenie zdobywała przez 26 lat w chorzowskim szpitalu oraz przez ostatnie miesiące w Pilchowicach (powiat gliwicki). Dziś rozmawiamy o tym, co dzięki nowej ordynator zmieni się na pulmonologii rudzkiego szpitala oraz jakie są plany na najbliższe miesiące.

– Pierwsze tygodnie pracy już za Panią. Jakie one były?
– Staram się powoli zorganizować pracę na oddziale zgodnie z moim doświadczeniem oraz wizją tego, jak chciałabym, by wyglądało to w przyszłości.

– To znaczy?
– Na pewno przydałoby się wzmocnić zespół pielęgniarek. Na każdym oddziale, gdzie miałam dotychczas okazję pracować, oprócz pielęgniarki oddziałowej na porannej zmianie, zawsze była pielęgniarka zabiegowa ze względu na zabiegi, które są wykonane w godzinach porannych oraz dużą liczbę pacjentów do pobierania krwi. Nie ma także pielęgniarki, która byłaby odpowiedzialna wyłącznie za pracownią bronchoskopową, a to bardzo ważne w pracy na naszym oddziale. Jeżeli natomiast chodzi o personel lekarski, to obecnie działamy w trzyosobowym składzie, a dodatkowo mamy lekarkę zatrudnioną na pół etatu. Jest to bardzo kompetentny zespół, ale równocześnie prowadzimy niezobowiązujące rozmowy na temat utworzenia przyszpitalnej poradni pulmonologicznej. Wówczas potrzebny byłby kolejny lekarz.

– Stworzenie takiej poradni to standard?
– Nie jest to ani standard, ani wymóg, ani konieczność. Chodzi głównie o ułatwienie dla osób chorych. Pacjenci, którzy opuszczają nasz szpital, czasami wymagają kontroli poszpitalnej. Dlatego wydaje mi się, że moglibyśmy sprawować dużo lepszą opiekę nad nimi, gdyby przy oddziale funkcjonowała poradnia, gdzie mielibyśmy dostęp do pełnej dokumentacji pacjenta. Chodzi również o kontrolę pacjentów z chorobami nowotworowymi, którzy też powinni być pod regularną opieką zespołu lekarzy. Gdyby cokolwiek się działo, chorzy wiedzieliby, gdzie od razu mogą się skierować, by uzyskać pomoc.

– Będzie też Pani chciała doposażyć oddział?
– W tej chwili mamy 27 łóżek szpitalnych, z czego pięć z nich przeznaczonych jest dla wspomnianych pacjentów z leczeniem onkologicznym. W mojej ocenie obecnie jest to wystarczający standard, bo niektórzy pacjenci spędzają u nas tylko kilka dni, inni tygodnie, więc obłożenie łóżek bardzo się zmienia, ale raczej jest płynne. Odkąd tutaj pracuję, nie zdarzyło się, by dla któregoś z pacjentów zabrakło miejsca. Inwestycji wymaga jednak sprzęt na oddziale. W planach jest zakupienie nowego, cyfrowego bronchoskopu, a także nowocześniejszego sprzętu do wykonywania badania USG. Na razie chciałabym skoncentrować się na tym. Jednym z priorytetów w mojej pracy jest to, żeby najpierw jedno zadanie wykonać dobrze, by zastanawiać się nad kolejnym. W tym konkretnym przypadku myślę o rozbudowie oddziału i poszerzeniu jego możliwości o wykonywanie kolejnych badań. Pracuję tutaj dopiero kilka tygodni, więc nie chcę mówić o dalekosiężnych planach, lecz owszem, takie również mam.

– A jak ocenia pracę przez te ostatnie tygodnie, jeżeli chodzi o personel?
– Bardzo dobrze. Pracuję z wykwalifikowanymi osobami, pomiędzy którymi są dobre relacje, a to nie zawsze i nie wszędzie jest takie oczywiste. Mam nadzieję, że uda mi się to kontynuować.


Komentarze