Facebook
Aktualny numer

Najlepszy tygodnik i portal społeczno-kulturalny w Rudzie Śląskiej

Potrzeby mieszkańców i miasta są najważniejsze

24-11-2022, 11:41 AW

Podczas ostatniej sesji Rady Miasta Ruda Śląska wybrano nowych wiceprzewodniczących. Funkcję tą objął m.in. Witold Hanke z klubu Radnych Razem dla Rudy Śląskiej, z którym rozmawiamy o jego ponad 20-letniej działalności w Radzie Miasta.

– Jak zaczęła się Pana działalność w Radzie Miasta?
– To już ponad dwadzieścia lat, odkąd podjąłem decyzję o pierwszym starcie w wyborach. Co mną kierowało? Chyba to, czym kieruje się większość kandydatów. Chciałem działać, tworzyć, bardziej uczestniczyć w życiu miasta. Już wtedy prowadziłem nasz ośrodkowy teatr, oprawiałem muzycznie imprezy, spotykałem wielu ludzi. Miałem mnóstwo pomysłów, bo wokół było wiele osób, które dzieliły się ze mną swoimi problemami, opowiadały o swoich potrzebach, bolączkach i radościach. Tak zrodził się pomysł i wystartowałem. Po raz pierwszy w 2002 roku. Poparcie uzyskałem spore, ale moje ugrupowanie było za małe, żebym mógł zasiąść w radzie. To udało się dopiero w kolejnych wyborach. Od 2006 roku jestem radnym. Nigdy nie byłem programowo nastawiony przeciw władzy wykonawczej. Działam i wspieram te pomysły, które w moim odczuciu są korzystne dla miasta i mieszkańców. Uważam jednak, że radny nie jest tylko od głosowania „za”. Czasem trzeba też umieć być „przeciw”. Przez te wszystkie lata było kilka takich sytuacji, kiedy to pojawiały się pomysły, które w moim odczuciu narażały nas na duże ryzyko i potencjalnie spore straty finansowe albo były nieakceptowane społecznie i wtedy mówiłem „nie”. Nie wstydzę się tego, bo radny jest też właśnie od tego, żeby mówić, że to zła droga i że należy szukać innych rozwiązań.

– Te najważniejsze dyskusje zdaniem wielu powinny się odbywać na komisjach, zanim jeszcze uchwała trafi pod obrady Rady Miasta. Pan w wielu tych komisjach miał pracować.
– Od samego początku i praktycznie w każdej kadencji staram się udzielać w trzech komisjach. To Komisja Oświaty, Komisja Zdrowia, Rodziny i Pomocy Społecznej oraz Komisja Kultury. Wszystkie one są mi bardzo bliskie. Jestem pedagogiem, więc nie wyobrażam sobie, żeby nie pracować w Komisji Oświaty. Zawodowo jestem związany z Ośrodkiem dla Osób Niepełnosprawnych Najświętsze Serce Jezusa w Halembie, więc pomoc społeczna i związane z nią problemy to kolejny ważny dla mnie temat. Komisja Kultury wydaje się być również oczywista. To, że gram, śpiewam, tworzę, sprawia, że to moje hobby, a może nawet pasja, pozwala mi się realizować w tym obszarze. Wybieram takie komisje, do których jest mi blisko, bo uważam, że najlepiej robi się to, co się kocha. Z robienia czegoś na siłę nigdy nie wychodzi nic dobrego, a przynajmniej rzadko.

– Po raz drugi został Pan wybrany do prezydium RM, choć za pierwszym razem był to bardzo krótki czas.
– Pierwszy raz był to wybór w 2013 roku i rzeczywiście był to taki wybór na chwilę. Z różnych, ale chyba wyłącznie politycznych przyczyn, musiałem wtedy zrezygnować z tej funkcji, a w zasadzie odwołano nas wraz z drugim wiceprzewodniczącym. Teraz po raz kolejny radni zdecydowali, że również i ja mam znaleźć się w składzie Prezydium Rady Miasta. Przyjmuję tę decyzję z radością, bo takie większościowe poparcie jest mobilizujące. Zdaję sobie sprawę z tego, że wiąże się to dla mnie z większą liczbą obowiązków, zwłaszcza tych reprezentacyjnych, ale z radością je przyjmuję. W mojej pracy radnego niczego to jednak nie zmienia. Byłem zawsze wśród i dla mieszkańców – zamierzam to kontynuować. W końcu to mieszkańcy wybrali mnie na swojego reprezentanta i to ich reprezentuję w pierwszej kolejności.

– Obecnie większość radnych popiera prezydenta…
– Większość w Radzie Miasta nie powinna być odbierana wyłącznie matematycznie. Żeby była większość i żeby to miało przełożenie na miasto, trzeba umieć przekonać radnych do swoich pomysłów. I to nie tylko tych wspierających radnych, bo nie o to chodzi. Wiem, że to nie jest łatwe zadanie. To prezydent musi zadbać o to, żeby w budowaniu tej większości zawsze na pierwszym miejscu był dialog między nim a radnymi. Dobrze jest, kiedy potrafi on z jakiegoś pomysłu skorzystać, a czasem swój pomysł trochę zweryfikować i próbować spotkać się w połowie drogi. Zawsze powtarzam, że nikt nie ma monopolu na mądrość i rację. Szukanie większości to umiejętność wspólnej pracy i dyskusji. To nie przedkładanie gotowych pomysłów pod głosowanie, a wspólne szukanie rozwiązań. Na razie mamy taką właśnie sytuację i mam nadzieję, że to się nie zmieni. Większość radnych obdarzyła prezydenta zaufaniem i wspiera jego działania. Takie wsparcie w obecnej sytuacji finansowej samorządów wydaje się być niezmiernie ważne. W takiej większej grupie można więcej zdziałać i mądrze podzielić środki, jakie mamy do dyspozycji. To, że będziemy mieli okazję wspólnie nad tym radzić, pozwoli nam podzielić je, nie według programów poszczególnych klubów, ale według najważniejszych potrzeb mieszkańców i miasta, a to najważniejsze.

– Dziękuję za rozmowę.


Komentarze