Facebook
Aktualny numer

Najlepszy tygodnik i portal społeczno-kulturalny w Rudzie Śląskiej

Porodówka w nowej rzeczywistości

18-11-2020, 10:44 Joanna Oreł

Zgodnie z decyzją Ministerstwa Zdrowia w rudzkim Szpitalu Miejskim utworzonych zostanie 60 łóżek dla pacjentów z potwierdzonym zakażeniem koronawirusem. Cztery łóżka umieszczone będą na Oddziale Perinatologii, Ginekologii i Położnictwa dla pań, które urodziły poniżej 31. tygodnia ciąży. Co to oznacza dla pacjentek? Rozmawiamy o tym z ordynatorem oddziału, dr. hab. n. med. Wojciechem Cnotą.

– Dlaczego właśnie teraz wprowadzono zalecenie, aby na Oddziale Perinatologii, Ginekologii i Położnictwa utworzyć łóżka dla pacjentek, które są zakażone koronawirusem, a które urodziły poniżej 31. tygodnia ciąży?
– Podczas pierwszej fali epidemii pacjentki z COVID-em, które były w ciążach wcześniaczych, kierowano do dwóch szpitali tzw. covidowych na Śląsku, które równocześnie mają trzeci stopień referencyjności, czyli do Szpitala Wojewódzkiego w Bielsku-Białej oraz Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Częstochowie. W drugiej kolejności panie trafiały na oddziały z drugim stopniem referencyjności (np. w Tychach). Mieliśmy też do dyspozycji szpitale z pierwszym stopniem w Raciborzu oraz Kędzierzynie-Koźlu. Natomiast przy obecnej skali zakażeń, liczba pacjentek przekracza wydajność tych oddziałów. Każdy z nich zgodnie ze swoimi kompetencjami i stopniem referencyjności musi być przygotowany do przyjmowania pacjentek. Tak więc konieczna była reorganizacja również naszego oddziału.

– Z racji czego akurat 31. tydzień ciąży jest decydujący o tym, że pacjentka zostaje umieszczona właśnie u Was?
– Jesteśmy oddziałem o trzecim stopniu referencyjności (najwyższym), a więc pacjentki te nie mogą rodzić nigdzie indziej ze względu na wcześniactwo dziecka oraz ewentualne powikłania po ciąży. Od tego jesteśmy. Natomiast jeżeli chodzi o pacjentki, które są w ciąży fizjologicznej i są zakażone COVID-em, mogą rodzić w każdym ośrodku położniczo-ginekologicznym na Śląsku. Przy obecnym poziomie zakażeń każdy z nich musi na to być przygotowany. Trzeba się przecież spodziewać tego, że pacjentka w ciąży, która może być zakażona koronawirusem, prędzej czy później trafi na jeden z oddziałów.

– Rozumiem więc, że teraz bez względu na to, czy pacjentka jest zakażona oraz na jakim etapie jest ciąża, zostanie przyjęta na oddziale w Rudzie Śląskiej?
– Staramy się, aby cały czas tak było. Jednak teraz w związku z decyzją Ministerstwa Zdrowia musimy zorganizować naszą pracę na nowo. Od początku epidemii każda pacjentka, która trafia do nas, ma przeprowadzany test na koronawirusa. Wstępne wyniki otrzymujemy do godziny. Jeżeli musimy na nie czekać lub są one niejednoznaczne, a pacjentka wymaga natychmiastowej interwencji, dla bezpieczeństwa traktujemy ją jak osobę zakażoną. Z kolei w przypadku pacjentek, które przyjeżdżają do porodu i od razu wiadomo, że są ,,dodatnie”, wszystkie działania wykonujemy w ścisłym reżimie sanitarnym. Do tego potrzebne jest zarówno odpowiednie przeszkolenie personelu oddziału, jak i dodatkowe środki związane z ochroną. Musimy dbać o to, aby pacjentki nie były źródłem zakażenia dla personelu oraz innych pań. W tej chwili wszystkie pacjentki rodzą na jednej porodówce, gdzie mamy cztery niezależne pomieszczenia, co wiąże się m.in. z każdorazową dezynfekcją otoczenia. Natomiast docelowo na osobnym piętrze powstanie druga porodówka dla pań, które są zakażone koronawirusem. Bez względu na to, czy jest to ciąża fizjologiczna, czy przedwczesna.

– Jak wygląda kontakt mamy z dzieckiem po porodzie?
– Od początku epidemii działamy zgodnie z zaleceniami krajowych konsultantów, które cały czas się zmieniają. Przy pierwszej fali wskazywana była izolacja, ale w tej chwili procedury są łagodzone, bo na podstawie doświadczeń na całym świecie już wiemy, że zakażenie dziecka w wyniku np. karmienia przez matkę jest mało prawdopodobne, a na pewno nie jest dramatycznie groźne. Noworodki świetnie sobie radzą z tego typu infekcjami. Natomiast największym wyzwaniem są wcześniaki, które musimy chronić przed każdą infekcją. Już samo wcześniactwo powoduje, że dzieci te są bardzo wrażliwe i podatne. Inny reżim sanitarny obowiązuje więc dla dzieci donoszonych, a inny dla wcześniaków.

– Czy porody rodzinne nadal się odbywają?
– 1 maja przywróciliśmy możliwość przeprowadzania porodów rodzinnych i jak dotąd nie wycofujemy się z tego. To dlatego, że nie zaobserwowaliśmy, aby wiązało się to z dodatkowym ryzykiem zakażenia personelu, czy też pacjentek. Porody rodzinne odbywają się z ograniczeniami, bo z osobą towarzyszącą najpierw przeprowadzany jest wywiad epidemiologiczny, a ona sama może przebywać z pacjentką tylko w końcowej fazie porodu i dwie godziny po akcji. Obecnie zastanawiamy się nad wprowadzeniem testowania partnerów, chcących uczestniczyć w porodach.


Komentarze