Facebook
Aktualny numer

Najlepszy tygodnik i portal społeczno-kulturalny w Rudzie Śląskiej

Od 10 lat ratują życie najmłodszym

05-11-2020, 14:24 Joanna Oreł

Rok temu w rudzkim Szpitalu Miejskim przyszła na świat Paulinka. Dziewczynka urodziła się zaledwie po 22. tygodniach i jednym dniu ciąży swojej mamy. Natomiast dziś rozwija się bez powikłań. To jeden z sukcesów, na który od wielu lat pracują lekarze, położnicy oraz pielęgniarki Oddziału Neonatologicznego Szpitala Miejskiego w Rudzie Śląskiej. W tym roku ośrodek ten świętuje 10-lecie istnienia. O pracy oddziału rozmawiamy z jego ordynatorem, profesorem Januszem Świetlińskim.

– Jesteście jednym z ośrodków w Polsce, które ratuje najmniejsze dzieci i w najtrudniejszym stanie. Jakie były początki utworzenia Oddziału Neonatologicznego w Rudzie Śląskiej?
– Było to naturalne rozwinięcie naszej działalności. Dziesięć lat temu w rudzkim Szpitalu Miejskim funkcjonował już profesjonalny ośrodek położnictwa i ginekologii. Rodziły się u nas noworodki fizjologiczne, czyli zdrowe, a pozostałe dzieci były odsyłane do innych ośrodków. Tymczasem chcieliśmy iść krok dalej i leczyć noworodki rodzące się z ciąż powikłanych lub urodzonych przedwcześnie. Ideą utworzenia było osiągnięcie najpierw drugiego stopnia referencyjności. Natomiast już po kilku miesiącach udało nam się uzyskać trzeci stopień.

– Co to oznacza w praktyce?
– W Polsce nie ma wyższego stopnia referencyjności niż trzeci. Nasz ośrodek jest w pierwszej dziesiątce polskich ośrodków perinatologicznychtzn. takich gdzie przebywają tzw. trudne dzieci. Problemy, które dotyczą noworodków, możemy podzielić na cztery grupy. Pierwszą z nich są dzieci z wadami wrodzonymi. Większość z nich rodzi się u nas, ale po ustabilizowaniu stanu dzieci, przekazujemy je do ośrodków chirurgicznych, gdzie przeprowadzane są operacje. Druga grupa to noworodki urodzone zgodnie z terminem, ale u których doszło do zakażenia. Tych przypadków jest mało, lecz są one także poważne. Jest również niewielka grupa noworodków, które urodziły się o czasie, ale poród był skomplikowany, więc potrzebna jest nasza interwencja, aby ratować ośrodkowy układ nerwowy dziecka metodą hipotermii leczniczej. Natomiast największą grupą, którą leczymy, są wcześniaki. W ciągu roku mamy ok. 400 pacjentów na oddziale intensywnej terapii patologii noworodka i w ogromnej większości są to właśnie dzieci przedwcześnie urodzone. Mamy pod opieką bardzo malutkie dzieci. Jednak nie jest najważniejsze to, ile dziecko waży, ale jak bardzo jest niedojrzałe. Dużo trudniej ratować bardzo niedojrzałe dzieci niż bardzo małe dzieci. Osiągamy naprawdę dobre efekty, bo wystarczy przypomnieć, że rok temu urodziła się u nas Paulinka, która miała zaledwie 22. tygodnie i jeden dzień oraz 600 g wagi. Dziś jest bardzo dobrze rozwijającym się noworodkiem. Dodam, że Paulinka jest prawdopodobnie najbardziej niedojrzałym dzieckiem urodzonym w Polsce, jakie udało się uratować. Mamy też dzieci mniejsze, które ważą po urodzeniu od 300 do 500 g, ale są lepiej rozwinięte. Takich przypadków jest ok. 20 rocznie.

– Stosujecie szwedzki model leczenia noworodków, który polega na jak najbliższym kontakcie dziecka z rodzicami. Jaki ma to wpływ na rozwój noworodka?
– Naszą zaletą z pewnością jest to, że mama może zostać u nas z dzieckiem tak długo, jak ona i noworodek tego potrzebują. Mamy na przykład panią, która urodziła w lipcu i nadal jest ze swoim dzieckiem na naszym oddziale. Więź pomiędzy matką i dzieckiem, a także resztą rodziny ma niebagatelny wpływ na rozwój dziecka. Jednym z elementów szwedzkiego modelu jest na przykład kangurowanie, czyli zachęcanie do kontaktu “skóra do skóry” – jak najdłuższego, jak najczęstszego i jak najbliższego.

– A jak na rozwój dziecka wpływa utworzony w szpitalu w 2012 roku Śląski Bank Mleka Kobiecego?
– Mleko kobiece jest najlepiej przebadanym, najbezpieczniejszym i najsilniejszym lekiem w neonatologii. Czym wcześniak jest mniejszy i bardziej niedojrzały, tym ma to dla niego większe znaczenie. Bez banku mleka nie udałoby nam się osiągnąć takich efektów, jakie mamy. Rocznie przychodzi u nas na świat ok. 2 tys. dzieci, ok. 400 dzieci rodzi się poniżej 37. tygodnia wieku płodowego oraz ok. 100 noworodków, które ważą 1500 g. Jesteśmy w stanie osiągać takie wyniki właśnie dzięki m.in. żywieniu dzieci naturalnym kobiecym mlekiem.

– Czy można zrobić coś więcej?
– Nasz oddział znajduje się w elitarnej międzynarodowej bazie Vermont Oxford Network, która skupia placówki z misją prowadzenia jak najlepszej opieki nad noworodkami. Ujęte jest w niej ok. 1500 szpitali. My jesteśmy gdzieś pośrodku “rankingu”. W związku z czym wiemy, że jest jeszcze sporo do nadrobienia i nauczenia się. Mieliśmy już kupione bilety do ośrodków w Japonii, Stanach Zjednoczonych i Niemczech, czyli tych, które mają najlepsze wyniki na świecie, żeby zobaczyć to, co jeszcze możemy zastosować u nas. Niestety epidemia koronawirusa nas zatrzymała. Chcę podkreślić, że w naszej pracy ważne jest działanie całego zespołu i lekarskiego, i pielęgniarskiego, dlatego na takie wyjazdy szkoleniowe wyjeżdżamy wspólnie. Marzenia, żeby działać razem jeszcze lepiej, musimy jednak odłożyć na później.


Komentarze