12 Maja – Dziś świętują: Dominik, Jan, Joanna.

Mistrzowski gen – Nikodem Duda idzie w ślady ojca

Mistrzowski gen – Nikodem Duda idzie w ślady ojca
22 kwietnia, 2026

Mówi się, że rzemiosło to sztafeta pokoleń, ale w przypadku rodziny Dudów to raczej sprint ku doskonałości. 12 kwietnia w Poznaniu, 15-letni Nikodem Duda został Mistrzem Polski Juniorów we fryzjerstwie męskim. Historia zatoczyła koło – jego ojciec, Damian, zdobył ten sam tytuł, gdy syn miał zaledwie dwa lata. Dziś wspólnie pokazują, że prawdziwe rzemiosło to po prostu mistrzostwo najwyższej próby.

Porządek w genach

Choć Nikodem urodziny obchodzi dopiero w maju i był najmłodszym uczestnikiem poznańskich zawodów, jego dojrzałość przy fotelu fryzjerskim nie jest dziełem przypadku. Damian Duda, znany mistrz fryzjerstwa, predyspozycje u syna dostrzegł już dekadę temu.

– Widzę w synu od samego początku coś, co mnie bardzo pozytywnie zaskoczyło. Gdy miał cztery latka i jechaliśmy na wakacje, on już na miejscu swoją torbę wyciągał i wszystko układał sobie do szafek. Musiał mieć wszystko wypakowane na swoim miejscu – wspomina Damian Duda. Ta dziecięca potrzeba porządku okazała się kluczowa w zawodzie, gdzie o sukcesie decydują milimetry. – W naszym zawodzie dokładność i precyzja jest wyjątkowo istotna, więc to było coś naprawdę fajnego.

Mimo to, ojciec nie zmuszał syna do chwycenia za nożyczki. – Fryzjerstwo to jest zawód, który po prostu trzeba „poczuć”. Można go poznać, zobaczyć, szanować ale przede wszystkim trzeba poczuć, że tego właśnie się chce – podkreśla.

Mistrzowski gen – Nikodem Duda idzie w ślady ojca
Foto: Radał Zdziebłowski

Od nowego telefonu do złotego medalu

Początki Nikodema w salonie były wyjątkowo przyziemne. Wszystko zaczęło się od zepsutego smartfona. – Popsuł mu się telefon, potrzebował nowy. Mówię: nie ma problemu, możesz sobie kupić, ale trzeba na niego zapracować – opowiada ojciec. Młody Nikodem zaczął przychodzić do salonu, podpatrywać pracę mistrza i pomagać, odbierając za to swoje pierwsze „honorarium”.

Szybko jednak motywacja finansowa ustąpiła miejsca autentycznej pasji. Nikodem dorastał w specyficznym mikroświecie – jeździł z ojcem na konkursy do Paryża, podglądał przygotowania mistrzów świata, rodziny Matrackich, których synowie również kontynuują rodzinną tradycję. To sprawiło, że fryzjerstwo konkursowe stało się dla niego czymś naturalnie pociągającym.

Dwie ręce  i nerwy ze stali

Podczas Mistrzostw Polski w Poznaniu Nikodem musiał zmierzyć się nie tylko z najlepszymi juniorami w kraju, ale i z morderczym czasem. W konkurencji „fryzura modna”, za którą zdobył złoty medal, miał zaledwie 15 minut na ułożenie włosów – i to wyłącznie dłońmi, bez użycia szczotek.

– Czego najbardziej się obawiałem, to czy on psychicznie to wytrzyma. Nowe miejsce, inne światło, kamery, sędziowie, komisja kontroli… – wyznaje Damian Duda. Ale Nikodem ma tajną broń: doświadczenie z boiska piłkarskiego. – Od dłuższego czasu trenuje piłkę nożną, jest bramkarzem. Ta rola nauczyła go koncentracji i odpowiedzialności. Na konkursie miał adrenalinę, miał emocje, ale to była „spina” pozytywna, która go motywowała. Kolejnym atutem nastolatka jest jego niezwykła sprawność manualna. – Pracuje prawą i lewą ręką na podobnym poziomie, co nie jest normalne i naturalne. To trzeba wypracować godzinami pracy. Potrafi szczotką operować lewą i prawą ręką równie dobrze – wyjaśnia z dumą ojciec.

Mistrzowski gen – Nikodem Duda idzie w ślady ojca
Foto: Radał Zdziebłowski

Mentor i uczeń w dobie TikToka

Dziś Nikodem jest w pierwszej klasie szkoły branżowej i choć fascynuje go głównie barbering, ojciec dba o jego wszechstronność, ucząc go fryzjerstwa damskiego, koloryzacji i upięć. Co ciekawe, relacja mistrz-uczeń w tym przypadku działa w obie strony.

– Oprócz tego, że będziesz fachowcem, musisz być marketingowcem. Musisz mieć Instagrama, TikToka, musisz się pokazywać – mówi Damian, dodając po chwili: – Nikodem w tym momencie może być moim mentorem w tej kwestii. Często go pytam: co jak kliknąć, co gdzie zrobić. Dla niego to jest oczywiste.

Mistrzowski gen – Nikodem Duda idzie w ślady ojca
Foto: Radał Zdziebłowski

Mimo ogromnego sukcesu w Poznaniu, Damian Duda twardo stąpa po ziemi i tego samego uczy syna. Jego największe marzenie? – Dałem sobie taki cel: żeby mnie przerósł. Jak mnie przerośnie, to będę najszczęśliwszy. Chciałbym, żeby był jeszcze lepszym fachowcem i potrafił lepiej rozwijać swój biznes. Fryzjerstwo to ważna część osoby, fryzura to nie garderoba, jej nie da się tak łatwo zmienić jak kurtki. Włosy wymagają uwagi i pielęgnacji. Prawdziwe rzemiosło – to jest mistrzostwo.

15-letni mistrz z Rudy Śląskiej, Nikodem Duda udowodnił już, że potrafi łączyć nowoczesny styl młodego pokolenia z etosem ciężkiej, rzemieślniczej pracy. A to dopiero początek…     

bl

Foto: Radał Zdziebłowski

Autor wpisu

REDAKCJA
REDAKCJA