Facebook
Aktualny numer

Najlepszy tygodnik i portal społeczno-kulturalny w Rudzie Śląskiej

Mieszkańcom należy się prawda

13-10-2021, 09:07 Joanna Oreł

Zbliżające się spotkania z mieszkańcami to nie tylko okazja do rozmów o problemach w poszczególnych dzielnicach, ale także o sytuacji miasta. Rozmawiamy z prezydent Rudy Śląskiej Grażyną Dziedzic na temat kondycji finansowej samorządów, przyszłorocznego budżetu miasta, a także jego przyszłości w kontekście zbliżającego się schyłku górnictwa.

– Pani Prezydent, rusza kolejna tura spotkań władz miasta z mieszkańcami Rudy Śląskiej. Przyznam szczerze, że gdy się o tym dowiedziałam, to byłam lekko zaskoczona. Po pierwsze dlatego, że nadal trwa pandemia koronawirusa, więc nie wiadomo czy nie trzeba będzie przerwać tego cyklu, gdy wzrosną statystyki zakażeń, a poza tym już chyba przyzwyczailiśmy się do tego, że narady, zebrania czy fora dyskusyjne odbywają się w formie on-line, dzięki czemu możemy w nich uczestniczyć bez wychodzenia z domu, oszczędzając czas.
– Zgadzam się z tym, że to wygodne, również dla nas, bo w ten sposób możemy załatwić wiele spraw z urzędu, ale spotkanie wirtualne nigdy nie zastąpi nam kontaktu osobistego. Na odległość nigdy nie wyczujemy do końca emocji rozmówcy i ciężej jest nawiązać naturalną, swobodną dyskusję. Przynajmniej ja mam takie doświadczenia. Ważniejsze jest jednak to, że chcemy umożliwić uczestnictwo w tych spotkaniach jak najszerszej grupie mieszkańców. Nie każdy ma przecież w domu komputer albo posługuje się nim na tyle swobodnie, by wziąć udział w wirtualnym spotkaniu. Poza tym podczas tradycyjnych zebrań w dzielnicach część problemów jest nam zgłaszana w kuluarach, bo nie każdy ma odwagę, by zabrać głos publicznie albo sprawa jest na tyle delikatna, że wymaga rozmowy w cztery oczy.

– Tradycją tych spotkań jest to, że rozpoczynają je Państwo od przedstawienia aktualnej sytuacji miasta. Tak będzie i tym razem? Pytam o to dlatego, że w ostatnim czasie zaczęła pojawiać się retoryka, że samorządowcy nie potrafią robić nic innego, jak tylko narzekać na brak pieniędzy. Takie wypowiedzi słychać z ust prezydentów, wójtów i burmistrzów w całym kraju. Nie boi się Pani, że przez to, niejako na własne życzenie, zaczynacie wychodzić na nieudolnych?
– Uważam, że mieszkańcom należy się prawda, nawet ta najbardziej gorzka, bo dotyczy ich pieniędzy i ich jakości życia. Mówiąc kolokwialnie, nie ma co lukrować rzeczywistości i chować trupów do szafy, bo one i tak kiedyś wypadną. Samorządy od dwóch lat, czyli od czasu wprowadzenia nowych rozwiązań podatkowych i płacowych, mają naprawdę trudną sytuację, przez co trzeba było ograniczyć wydatki na tak podstawową działalność, jak chociażby utrzymanie zieleni, oświetlenie czy organizację imprez kulturalnych i sportowych. Obecnie jesteśmy na etapie opracowywania budżetu miasta na przyszły rok i już teraz wiemy, że będzie on bardzo trudny. Przede wszystkim czeka nas podwyżka cen energii, zarówno tej używanej na potrzeby gospodarstw domowych, jak i przedsiębiorstw czy instytucji publicznych. Zawsze staramy się, żeby cena dla naszego miasta była jak najkorzystniejsza, stąd też przystąpiliśmy do grupy zakupowej organizowanej przez Górnośląsko-Zagłębiowską Metropolię. W jej skład wchodzi 115 zamawiających, w tym ponad 300 jednostek budżetowych, a ilość zamawianej energii elektrycznej to prawie 1 terawatogodzina. Wydawało się więc, że przy tak dużym zamówieniu uda się uzyskać dobrą cenę. Niestety, zostaliśmy niemile zaskoczeni. W tym przetargu wpłynęły cztery oferty, ale okazało się, że zaproponowane przez przedsiębiorstwa energetyczne kwoty przekraczają budżet przewidziany na realizację zamówienia i wskazują 66 proc. wzrost w stosunku do obowiązujących cen. Dla naszego miasta w skali roku oznacza to zwiększenie wydatków na energię o kilka mln zł! To jednak nie jedyny nasz problem. Czeka nas kolejny wzrost pensji minimalnej, który oznacza dla nas zwiększone wydatki o niemal 4 mln zł, bo jako samorząd mamy około 5700 pracowników. To oczywiście nie tylko urzędnicy, ale także pracownicy jednostek oświatowych, MOSiR-u czy też osoby zatrudnione w instytucjach kultury. Być może bylibyśmy w stanie poradzić sobie z tymi dodatkowymi wydatkami, gdyby nie zapowiadane kolejne zmiany podatkowe. Już wiemy, że w ich wyniku dochody bieżące miasta będą niższe o około 50 mln zł. Przyzna Pani, że w takich warunkach trudno planować jakiekolwiek wydatki.

– Utarło się stwierdzenie, że w samorządach panuje przerost zatrudnienia, więc może te ostatnie koszty można by ograniczyć? Przecież kolejne osoby odchodzą na emerytury, więc w ich miejsce nie trzeba zatrudniać nowych pracowników. Nie trzeba przecież wcale nikogo zwalniać.
– A wie Pani, ile nowych zadań zostało nałożonych na samorządy? Tak naprawdę nam ciągle brakuje pracowników. Żeby komórka zajmująca się odpadami funkcjonowała w pełni sprawnie, potrzebnych by było kilka nowych etatów. Nie wspomnę już o wydziale komunikacji. Kolejny fakt jest taki, że doświadczeni pracownicy odchodzą od nas do korporacji i innych firm prywatnych, bo tam mogą więcej zarobić. Praca w samorządzie nie jest łatwa, a pokazuje to dobitnie jeden przykład. Raz zdarzyło się nam, że zatrudniliśmy na podstawie naboru, a więc kilkuetapowej procedury, osobę, która w pierwszym dniu pracy, po kilku godzinach, oświadczyła nam, że rezygnuje. Bardzo boli mnie stereotyp, że w urzędzie pije się tylko kawę i je ciasto. Osoby, które tak mówią, chyba nigdy tu nie pracowały. To ciężka i odpowiedzialna praca, za którą należy się godne wynagrodzenie. Tyle tylko, że gdybyśmy mieli podnieść wszystkim pracownikom samorządowym wypłaty tylko o samą inflację, to potrzebowalibyśmy na to 10 mln zł. Skąd mamy na to wziąć, skoro wszystkim się marzy tania administracja?

– Mówi Pani o trudnej sytuacji jednostek samorządowych, tymczasem z ust rządzących słyszymy, że wcale nie jest tak źle, a będzie jeszcze lepiej, gdy wejdzie w życie Polski Ład. Po Pani minie wiem chyba, co chce Pani odpowiedzieć, stąd też od razu dodam, że według założeń koszty proponowanych zmian podatkowych mają zostać zrekompensowane samorządom nowym instrumentem finansowym, zwanym subwencją inwestycyjną.
– To jakieś nieporozumienie. Związek Miast Polskich na podstawie danych z Ministerstwa Finansów wyliczył, że na Polskim Ładzie Ruda Śląska rocznie straci około 53 mln zł. Tymczasem na stronie tegoż ministerstwa czytamy, że nasze dochody będą wyższe o ponad 9 proc., czyli o jakieś 20 mln zł. Trzeba przyznać, że to dość duża rozbieżność, żeby nie powiedzieć, że wróżenie z fusów. Problem w tym, że wspomniana przez Panią subwencja inwestycyjna nie rozwiąże naszych problemów, bo to będą dochody majątkowe, czyli takie, które można wydać tylko na inwestycje. Nie będziemy mogli za nie kosić trawy, płacić za prąd czy odśnieżać miasta itd. Poza tym trzeba pamiętać, że każdą zrealizowaną inwestycję trzeba potem utrzymywać, a to już są wydatki bieżące, a nie majątkowe. Powiedzmy, że dostanie Pani pieniądze na zakup samochodu, ale co z tego, jeżeli nie będzie Pani miała środków na jego serwisowanie, benzynę czy ubezpieczenie? Dlatego też musimy bardzo uważać, żeby nie przeinwestować, bo w dalszej perspektywie to może być problem. Co innego, gdybyśmy jako samorządy mieli zapewniony udział w VAT i został wprowadzony system zwalniający nas z tego podatku w przypadku usług i towarów nabywanych do realizacji projektów inwestycyjnych. Wysunęliśmy taki postulat jako Śląski Związek Gmin i Powiatów, czyli stowarzyszenie zrzeszające ponad 140 jednostek samorządu terytorialnego z naszego regionu. Póki co, nasz apel pozostaje jednak bez odzewu… Ale szczerze mówiąc, nie mam złudzeń.

– Zapytam jeszcze o jeden palący temat, a mianowicie o transformację energetyczną naszego miasta, a dokładniej mówiąc o perspektywę zamknięcia kopalń. Jak wiemy, jako pierwszy do likwidacji ma pójść ruch ,,Pokój”. I to w zasadzie już się dzieje. Czy nie boi się Pani, że to może być gwóźdź do trumny Rudy Śląskiej?
– To bardzo trudne wyzwanie, ale podejmujemy już starania, by dobrze przygotować miasto i jego mieszkańców na życie „po górnictwie”. Tylko w ten sposób unikniemy społecznogospodarczej katastrofy. Jej skalę najlepiej uświadamia to, że w trzech ruchach KWK „Ruda” zatrudnionych jest ok. 7 tys. osób, z czego ponad połowa to rudzianie. Dodatkowo zakłady te współtworzą kolejnych 21 tys. miejsc pracy w firmach i przedsiębiorstwach okołogórniczych. Natomiast cała branża górnicza i hutnicza w Rudzie Śląskiej generuje dla budżetu miasta przynajmniej 40 mln zł rocznie. Środki te zasilają dochody bieżące, o których już wielokrotnie tu wspominałam, a to o nie jest dziś samorządom najtrudniej. Proces odchodzenia od węgla musi być dobrze zaplanowany, dlatego już teraz myślimy, jak Ruda Śląska ma wyglądać za 10 czy 15 lat i jaki ma mieć profil gospodarczy. We wszystkich prowadzonych przez nas analizach na pierwszy plan wysuwa się strategiczne znaczenie terenów pokopalnianych, a zwłaszcza nieruchomości po ruchu „Pokój”, które znajdują się praktycznie w centrum miasta. Staramy się o przejęcie tych terenów. Ponadto udało nam się porozumieć ze Spółką Restrukturyzacji Kopalń i Katowicką Specjalną Strefą Ekonomiczną w sprawie wspólnego promowania terenów pogórniczych po kopalni „Polska-Wirek”. To dobry teren inwestycyjny, położony w pobliżu autostrady A4, ale problemem są sprawy własnościowe. Ma on ponad 97 ha, na które składa się 121 działek, do których prawa ma kilka podmiotów – przede wszystkim Skarb Państwa, SRK, miasto i Kompania Węglowa. Dzięki nawiązanej współpracy będzie można łatwiej znaleźć inwestora dla tego terenu i stworzyć w ten sposób nowe miejsca pracy. Nasze miasto ma duży potencjał, trzeba tylko dobrze go spożytkować. Ważne jednak, byśmy nie zostali pozostawieni sami sobie, bo wyliczyliśmy, że łączne koszty przeprowadzenia transformacji gospodarczej w Rudzie Śląskiej wynieść mogą nawet 5 mld zł. Sami nie udźwigniemy tego ciężaru, dlatego potrzebne będą pieniądze z zewnątrz. Mam nadzieję, że uda nam się pozyskać środki z unijnego Funduszu Sprawiedliwej Transformacji i innych programów Unii Europejskiej, bez których nie damy sobie rady. Cały czas głęboko wierzę jednak, że będzie dobrze.

– Tego też życzę i Pani, i wszystkim mieszkańcom. Dziękuję za rozmowę.


Komentarze


13-10-2021, 19:48
Mario napisał(a):

Każda obniżka już absurdalnie wysokich podatków jest dobra. Nawet ta która dotyczyła zwolnienia z niego młodych do 26 roku życia. Ruda staje się powoli miastem emerytów, warto o tym pamiętać hejtujac na oślep....