Facebook
Aktualny numer

Najlepszy tygodnik i portal społeczno-kulturalny w Rudzie Śląskiej

Mamy w mieście 61 schronów

24-07-2019, 11:44 Joanna Oreł

Niedawno głośno zrobiło się w temacie wyburzenia trzech schronów bojowych w Kochłowicach (Punkt Oporu Radoszowy). Jednak nie są to jedyne tego typu obiekty na mapie naszego miasta. Między innymi o tym, jaka jest ich historia, obecny stan, a także jakie działania podejmuje miasto oraz dlaczego nie udało się zatrzymać rozbiórki kochłowickich schronów, rozmawiamy z Łukaszem Urbańczykiem, miejskim konserwatorem zabytków.

– Proszę przybliżyć Czytelnikom, ile bunkrów oraz schronów znajduje się na terenie naszego miasta i jaka jest ich historia?
– Obszar Warowny Śląsk to pasmo umocnień obronnych, przecinające obszar Górnego Śląska. Zostało wybudowane w okresie międzywojennym w celu obrony Śląska i zlokalizowanych na jego terenie zakładów przemysłowych przed wrogim atakiem ze strony III Rzeszy. Obszar rozciąga się na odcinku ok. 60 km i obejmuje ok. 180 schronów bojowych, z czego 61 jest zlokalizowanych na terenie miasta Ruda Śląska. Obiekty te tworzą punkty oporu np. „Godula” lub „Nowy Bytom” oraz kompleksy grup bojowych np. „Chebzie” czy „Wirek”. Większość z nich została wybudowana w latach 1937-1938. Obiekty z obszaru miasta zostały zinwentaryzowane, opisane oraz częściowo oznakowane. Wiedza o tych obiektach jest stale rozpowszechniania także w postaci miejskich stron internetowych.

– Jakie działania w ostatnich latach podjęło miasto, by zadbać o utrzymanie tych obiektów?
– Od wielu lat zapraszamy do współpracy wszelkie organizacje pozarządowe, stowarzyszenia oraz pasjonatów militariów. Uważam, że najlepszą ochroną dla tych obiektów jest znalezienie dla każdego schronu opiekuna zabytku. Miasto nieodpłatnie użycza schrony bojowe z przeznaczeniem pod izby muzealne wszelkim zainteresowanym podmiotom. Do tej pory użyczonych zostało dziewięć obiektów sześciu podmiotom, a o użyczenie następnych schronów zwracają się kolejni zainteresowani. Miasto pomaga także finansowo w przeprowadzanych w tych obiektach remontach. Sfinansowaliśmy np. wykonanie farbo-maskowania schronu przy ul. Cynkowej/Wysokiej, a w roku bieżącym finansujemy wykonanie farbo-maskowania schronu przy ul. 1 Maja. Do zagospodarowania czeka jeszcze ponad 50 schronów, w tym wiele należących do Skarbu Państwa i położonych na gruntach Lasów Państwowych.

– Które ze schronów z terenu miasta można zwiedzać i są one otwarte dla mieszkańców? Kto się nimi „zajmuje”?
– Jednym z pierwszych obiektów udostępnionych mieszkańcom jest schron B-54 zlokalizowany przy ul. Pomorskiej na terenie Rodzinnych Ogrodów Działkowych „Nadzieja”. To obiekt utrzymywany i remontowany przez Stowarzyszenie Genius Loci. Od 2008 roku schronem B-19 zlokalizowanym u zbiegu ulic Cynkowej i Wysokiej opiekuje się Stowarzyszenie Pro-Fortalicjum, a od około trzech lat schronami B-11, B-12, B-13 i B-16 w rejonie ulicy 1 Maja opiekuje się Stowarzyszenie Prochownia 1910. Turystycznie wykorzystywany jest także schron B-17 w rejonie ulicy Bukowej, gdzie Muzeum Techniki Wojskowej organizuje imprezy z użyciem ciężkiego sprzętu bojowego – czołgów i transporterów wojskowych. Natomiast schrony B-46 i B-1 użytkowały osoby prywatne. Schrony te są udostępniane podczas imprez plenerowych takich jak Dni Dziedzictwa Kulturowego, Noc Muzeów, podczas imprez rocznicowych, a także po indywidualnym umówieniu terminu zwiedzania.

– Wracając do Kochłowic... rozumiem, że powstanie tam nowa inwestycja prywatnej firmy, ale czy nie można było uratować tych obiektów?
– Jako miejski konserwator zabytków podjąłem wszelkie przewidziane prawem działania w celu uniknięcia rozbiórki schronów bojowych. Niestety w 2007 roku ówczesne władze miasta przy współdziałaniu, a także aprobacie ówczesnych miejskich oraz wojewódzkich służb konserwatorskich zmieniły zapisy planu miejscowego i usunęły ze schronów wchodzących w skład punku oporu „Radoszowy” ochronę konserwatorską oraz przeznaczyły pod inwestycje ten teren, należący wówczas do Fundacji Arcybiskupa Katowickiego. Wkrótce po tym, grunty te zostały sprzedane prywatnemu inwestorowi. Działania władz sprzed 12 lat spowodowały, że schrony bojowe, podlegające obecnie rozbiórce, nie były objęte żadną z przewidzianych ustawą form ochrony konserwatorskiej. Inwestor już w 2010 roku posiadał prawomocną decyzję pozwalającą na rozbiórkę. W ciągu ostatniego roku wielokrotnie zwracałem się do wojewódzkiego konserwatora zabytków, informując go o zamierzeniach inwestora i przekazując składane przez niego wnioski oraz dokumentacje. Wojewódzki konserwator zabytków zadeklarował rozważenie wpisu do rejestru zabytków zagrożonych obiektów. Niestety nigdy do tego nie doszło. Negocjacje z inwestorem doprowadziły do zmniejszenia zakresu inwestycji, co pozwoliło ocalić trzy z sześciu schronów. Żaden urzędnik i żaden konserwator zabytków nie stoi ponad prawem. Jeżeli inwestor zgodnie z prawem wystąpi o wydanie decyzji administracyjnej o pozwolenie na rozbiórkę obiektu nieobjętego ochroną konserwatorską, urzędnik czy konserwator zabytków nie może niezgodnie z prawem blokować wydania takiej decyzji, nawet jeśli osobiście nie podoba mu się zamierzenie inwestora.

– Zainteresowanie tematem jest duże, dlatego też proszę wyjaśnić, w jaki sposób można zapoznać się z dokumentacją dotyczącą rozbiórki.
– Miasto Ruda Śląska działa w pełni transparentne, dlatego też mając na uwadze duże zainteresowanie postępowaniem administracyjnym, związanym z wydaniem pozwolenia, opublikowało w Biuletynie Informacji Publicznej wszelkie dokumenty, uzgodnienia, opinie oraz korespondencje, mające związek z przedmiotową sprawą. Każdy może indywidualnie zapoznać się z całą dokumentacją.

– Przypomnijmy, że dokładnie dwa lata temu, by ochronić schron przy ul. Pasiecznej w Bielszowicach, zdecydowaliście o przeniesieniu go o ok. 20 metrów dalej. Przedsięwzięcie to śledziły media z całej Polski. Na czym polegała cała „operacja” i czy nie można było przenieść w ten sposób kochłowickich schronów?
– W ramach budowy trasy N-S przebieg drogi został skorygowany i zaprojektowany tak, aby nie naruszyć dużego schronu bojowego zlokalizowanego w rejonie ulicy Kokota. W trakcie robót przeniesiono pozorny schron bojowy o kilkadziesiąt metrów, tak aby inwestycja drogowa nie doprowadziła do jego uszkodzenia. Warto zauważyć, że schron pozorny można przenieść dźwigiem. To trudna operacja, ale możliwa do wykonania. Rozważano możliwość relokacji kochłowickich schronów. Niestety przesunięcie standardowej wielkości schronu okazało się niewykonalne ze względu na ciężar obiektu, skomplikowanie operacji oraz jej koszt. Przesunięcie schronów bojowych poza zakres inwestycji, biorąc pod uwagę ukształtowanie terenu oraz odległość, kosztowałby kilkanaście milionów złotych za każdy obiekt. Na marginesie wspomnę, że wojewódzki konserwator zabytków na całe województwo śląskie na dotacje konserwatorskie rozdysponowuje środki w wysokości 2-3 mln zł na rok, więc nie ma możliwości sfinansowania relokacji któregokolwiek ze wskazanych do rozbiórki schronów.

– Trzech schronów nie udało się ocalić, ale równocześnie trzy inne tego typu obiekty znajdujące się w tym miejscu mają szansę na drugie życie. Do jakich działań zobowiązaliście inwestora, który ma zamiar wybudować w Kochłowicach centrum logistyczne?
– W wyniku przeprowadzonych rozmów udało się wynegocjować pozostawienie oraz wyremontowanie trzech bunkrów. Planowany remont ma obejmować oczyszczenie obiektów z zewnątrz i wewnątrz, wyeksponowanie nasypów ziemnych wokół obiektów oraz usunięcie z nich ewentualnych samosiejek czy krzewów, pomalowanie schronów zgodnie z historycznymi schematami farbo-maskowania oraz oznakowanie schronów tabliczkami informacyjnymi. Inwestor zobowiązał się także do zdemontowania z rozbieranych obiektów elementów wyposażenia i przeniesienia do innych obiektów fortyfikacyjnych lub przekazania do wskazanych placówek muzealnych.


Komentarze