Maluszek czeka na nasze wsparcie
10-06-2023, 20:33 Joanna Oreł
14-miesięczny Natanek Rajchel ma ciężką padaczkę lekooporną. Napady, które potrafią trwać nawet do czterech godzin, występują bardzo często i kończą się wizytami w szpitalu. Co gorsza, nie wiadomo do końca, jakie jest podłoże choroby. Szansą dla chłopca jest dokładna diagnostyka i dalsze leczenie, która odbyć ma się w Turcji. Jednak aby wyjazd był możliwy, potrzebne są pieniądze – a konkretnie ok. 20 tys. zł. Obecnie trwa zbiórka na portalu siepomaga.pl oraz licytacje na grupie na Facebooku.
– Historia z padaczką rozpoczęła się w czerwcu ubiegłego roku, kiedy Natan miał trzy miesiące. Po karmieniu dostał napadu, który trwał trzy godziny. Trafiliśmy do szpitala, gdzie spędziliśmy czas bez przerwy do grudnia – mówi Nicola Gwózdek, mama Natanka. – Później synowi się polepszyło i taki stan trwał do marca. Niestety po tym czasie pojawiły się bardzo częste napady padaczkowe, walczył z sepsą, pojawiły się infekcje, gorączki, które bardzo syna osłabiają. Kończy się to wizytami w szpitalu, bo niestety Natanek jest lekooporny – dodaje.
Sytuację komplikuje fakt, że maluszek ma też inne schorzenia, a ciężka padaczka lekooporna z mutacją genu HCN1 to być może nie jest ostateczna diagnoza. – Lekarze podejrzewają zespół Dravet – to bardzo ciężka padaczka miokloniczna dotykająca niemowlęta. Udało nam się skontaktować z kliniką w Turcji, gdzie Natan zostanie poddany dokładnej diagnostyce i dalszemu leczeniu. Jeżeli mój syn nie jest do końca zdiagnozowany, to lekarze nie są w stanie powiedzieć, jakie będą dalsze kroki – wyjaśnia Nicola Gwózdek.
Koszty na diagnozę i leczenie w Turcji wynieść mają ok. 20 tys. zł. Zbiórkę można znaleźć i wesprzeć na portalu: www.siepomaga.pl/natan-rajchel. Środki zbierane są także na grupie na Facebooku: Licytacje Dla Natanka. – Na szczęście klinika zapowiedziała, że poczeka na nas z terminem, aż zbierzemy pieniądze – mówi mama Natanka.
Komentarze