Facebook
Aktualny numer

Najlepszy tygodnik i portal społeczno-kulturalny w Rudzie Śląskiej

„Fauna” w potrzebie

02-11-2022, 10:45 Anna Piątek

Przed TOZ „Fauna” trudne miesiące. Do schroniska trafia coraz więcej zwierząt, a koszty utrzymania rosną. Podrożały specjalistyczne zabiegi, brakuje karmy, a na zakup węgla nie ma środków. Przedstawiciele schroniska proszą o wsparcie mieszkańców. – Mamy nadzieję, że jak przetrwaliśmy te prawie 28 lat z pomocą wspaniałych ludzi, to znów, również z ich pomocą, nam się uda – apeluje Beata Drzymała-Kubiniok, prezes TOZ „Fauna”.

- Jak zaczynaliśmy, mieliśmy w schronisku prawie 500 psów i 300 kotów. Przez ostatnich 6 lat ta liczba bardzo zmalała. Był taki czas, tuż przed pandemią, kiedy w schronisku było po 40 psów i po 20 kotów. Osiągnęliśmy wtedy takie standardy zachodnioeuropejskie i bardzo się z tego powodu wszyscy cieszyliśmy. Myślałam, że już teraz będzie dobrze – mówi Beata Drzymała-Kubiniok, prezes TOZ „Fauna”.

Takiego wzrostu przyjęć zwierząt do schroniska nie notowano od lat. Jest też więcej interwencji, a powodów takiej sytuacji może być kilka. – Ludzie w pandemii zabierali dużo zwierząt, nie ze schronisk, ale kupowali z ogłoszeń, porozwijały się różne „pseudohodowle”. Mieszkańcy mają zwierzęta, nie rasowe tylko „w typie rasy”, które potem chorują. Dorośli wrócili do pracy, dzieci do szkoły, życie wróciło do standardów sprzed pandemii, ludzie nie potrafią sobie z pewnymi problemami poradzić. Zwierzęta mają lęk separacyjny, bo wcześniej był ktoś cały czas w domu, a teraz go nie ma. Zaczynają się zachowywać agresywnie, mogą niszczyć przedmioty w domu, dlatego potem trafiają do nas – z problemami behawioralnymi i to jest jeden z powodów – wyjaśnia Beata Drzymała-Kubiniok. – Drugi powód, dla którego zwierzęta trafiają do nas, to wojna na Ukrainie. Wielu Polaków zabrało zwierzęta z tego kraju. I być może nie do końca było to przemyślane. Teraz widzimy tego konsekwencje. My też pomagaliśmy, ale na miarę naszych możliwości. Jest jeszcze trzeci powód – społeczeństwo po prostu biednieje. Ludzi nie stać na utrzymanie zwierząt i dlatego sporo z nich trafia do nas – dodaje.

Zwierzęta, które trafiają do schroniska, są bardzo często schorowane, wymagają rehabilitacji i kosztownych zabiegów ortopedycznych, a te podrożały. - Średnio wydawaliśmy na ten cel pomiędzy 20 a 30 tysięcy złotych miesięcznie. Dwa miesiące temu koszty sięgały już prawie 40 tysięcy złotych, a boję się, że w kolejnych miesiącach to będzie około 50 tysięcy złotych – mówi prezes TOZ ,,Fauna”.

Największym jednak zmartwieniem jest zakup węgla, by ogrzać schronisko. Na sezon potrzeba 20 ton. To koszt ok. 70 tysięcy złotych. – Jeżeli ktokolwiek może nam pomoc w zakupie węgla, ale takiego z naszych kopalń, to będziemy wdzięczni. Otrzymałam pismo od PGG, że oferują nam zakup 8 ton węgla po 2100 zł plus akcyza. To wychodzi 2150 zł za tonę. Ale te osiem ton to nie jest nawet połowa naszego zapotrzebowania – wylicza Beata Drzymała-Kubiniok.

Dlatego schronisko po raz kolejny zwraca się o pomoc i wsparcie do mieszkańców. Na swoim profilu na Facebooku organizuje zbiórki na pokrycie kosztów zabiegów zwierząt oraz apeluje o dostarczanie karmy, której zapasy są uzupełniane dzięki ludziom dobrej woli. – Karma dla kotów schodzi na bieżąco, zwłaszcza że wspomagamy koty wolnożyjące. Jednak nie mamy żadnych zapasów. To się zmienia, kiedy apelujemy i z różnych akcji czy zbiórek dostajemy karmę. Z całego serca za to dziękuję – podsumowuje Beata Drzymała-Kubiniok.

 


Komentarze