Facebook
Aktualny numer

Najlepszy tygodnik i portal społeczno-kulturalny w Rudzie Śląskiej

Czas mija, pamięć pozostaje

21-11-2018, 11:21 Joanna Oreł

Minęło 12 lat od jednego z najczarniejszych dni w polskim górnictwie. 21 listopada 2006 roku w kopalni Halemba doszło do wybuchu metanu, a także eksplozji pyłu węglowego. W wyniku katastrofy zginęło 23 górników. Najmłodsza z ofiar miała 21 lat, a najstarsza – 59 lat.

Pamięć górników uczczono w środę (21.11). Rocznicowe obchody rozpoczęły się od porannej, uroczystej mszy świętej w parafii Matki Boskiej Różańcowej w Halembie, gdzie modlitwą uczczono pamięć tragicznie zmarłych górników. Ich rodziny, przyjaciele, a także górnicy oraz władze miasta następnie złożyli kwiaty pod pomnikiem na cmentarzu komunalnym. Również w południe przed kopalnianym zegarem przy ul. Kłodnickiej złożono wieńce oraz zapalono znicze.

Przypomnijmy – 21 listopada w pokładzie 506, na głębokości 1030 metrów kopalni Halemba doszło do wybuchu metanu, a także eksplozji pyłu węglowego. Górnicy likwidowali w tym rejonie ścianę wydobywczą. W wypadku zginęli górnicy KWK Halemba oraz pracownicy zewnętrznej firmy Mard. Górnicy, którzy pracowali wówczas w rudzkiej kopalni, podobnie zresztą jak i całe środowisko górnicze, do dzisiaj pamiętają tamten dzień. Adam Orzechowski pracował wówczas jako ratownik podczas akcji wydobycia górników spod ziemi (w sumie brało w niej udział 13 zastępów ratowniczych). - To była moja druga akcja. Jedna z najtrudniejszych w moim życiu. Duże emocje i wielka tragedia. Do tej pory pamięć pozostaje, dlatego co roku uczestniczymy w uroczystościach - wspomina Adam Orzechowski, zastępowy drużyny ratowniczej kopalni Ruda-Halemba. - Tamte wydarzenia śnią się po nocach do tej pory - dodaje jego kolega z kopalni.

Jeżeli chodzi o rozliczenie wydarzeń z 2006 roku to w styczniu 2015 roku w gliwickiej „okręgówce" kluczowi oskarżeni usłyszeli wyroki. Główny inżynier wentylacji kopalni, Marek Z. został skazany na trzy lata więzienia (bez zawieszenia), choć prokurator zażądał dla niego ośmiu lat pozbawienia wolności bez zawieszenia. Z kolei były dyrektor kopalni, Kazimierz D., usłyszał wyrok dwóch lat (w zawieszeniu na pięć lat, prokurator wnioskował o siedem lat). Jednak rok później po rozpatrzeniu apelacji Sąd Apelacyjny w Katowicach w części uchylił tamto orzeczenie i skierował do ponownego rozpoznania sprawy Marka Z., Kazimierza D. i Jana J., czyli byłego naczelnego inżyniera kopalni. Proces rozpoczął się w październiku 2016 r.


Komentarze