Facebook
Aktualny numer

Najlepszy tygodnik i portal społeczno-kulturalny w Rudzie Śląskiej

Rozlewisko kością niezgody

10-03-2019, 22:53 Joanna Oreł

W burzliwej atmosferze przebiegło czwartkowe (7.03) spotkanie na temat rozlewiska w Bykowinie. Bo też i temat jest złożony. Przygotowano plan rekultywacji tego terenu. Część mieszkańców jest za tym rozwiązaniem, bo liczą na to, że dzięki temu zlikwidowany zostanie problem uciążliwych zapachów z potoku bielszowickiego. Równocześnie niektórzy mieszkańcy opowiadają się za pozostawieniem rozlewiska, które stało się domem dla m.in. ptaków.

Rozlewisko powstało na skutek zachwiania stosunków wodnych w rejonie potoku bielszowickiego, co wynika z eksploatacji górniczej. By uregulować potok bielszowicki i przywrócić mu prawidłowy bieg, konieczne jest usunięcie szkody, o co wnioskowała część mieszkańców oraz władze miasta. W ślad za tym KWK Ruda przygotowała projekt rekultywacji terenu.

– My, jako przedsiębiorca górniczy jesteśmy zobowiązani do tego, żeby szkodę górniczą doprowadzić do stanu poprzedniego – podkreślił Stanisław Szewczyk, zastępca głównego inżyniera działu mierniczogeologicznego w KWK Ruda „Ruch” Bielszowice i Pokój. – Ponieważ w wyniku zmian w górnictwie za część terenu odpowiada Polska Grupa Górnicza, a za część Spółka Restrukturyzacji Kopalń, aby nie opóźniać, zaplanowaliśmy pierwszy etap robót, a równolegle pracujemy nad trójstronnym porozumieniem z SRK w sprawie nieodpłatnego przekazania działek miastu – dodał.

W ramach planowanej rekultywacji w miejscu rozlewiska ma zostać umieszczone kruszywo, a na to wyłożony będzie humus. Tak przygotowany teren zostanie obsiany. W przyszłości ma to być polder przeciwpowodziowy, bo Bykowina kilka razy w przeszłości borykała się z problemami podtopień po ulewnych deszczach. Prace zostały jednak wstrzymane i w grudniu 2018 roku zlecono wykonanie ekspertyzy przyrodniczej, ponieważ w pobliżu zbiornika osiedliły się zwierzęta i dlatego właśnie część mieszkańców nie chce likwidacji rozlewiska. Ekspertyza ma być gotowa do końca czerwca tego roku.

Do planów rekultywacji odniósł się przedstawiciel administratora potoku, czyli Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie. – Stoimy na stanowisku, aby taka rekultywacja została przeprowadzona, a stary ślad potoku bielszowickiego został przywrócony. Jest to potrzebne dla odpowiedniej gospodarki wodno-ściekowej w tym rejonie i zabezpieczenia przeciw ewentualnej powodzi. Zgodnie z prawem domagamy się więc od przedsiębiorstwa górniczego przywrócenia stanu poprzedniego – mówił Andrzej Krzyżostaniak.

Równocześnie nie zabrakło głosów na temat tego, na ile uciążliwe dla mieszkańców zapachy, mają związek właśnie z rozlewiskiem, a na ile ze ściekami, które dostają się do potoku. – Dzięki interwencjom mieszkańców, za które dziękuję, ustaliliśmy, skąd biorą się ścieki w potoku. Pochodzą z nielegalnych podłączeń na terenie miasta, ktoś wykorzystuje kanalizację deszczową i tą drogą spuszcza swoje ścieki – tłumaczył wiceprezydent Krzysztof Mejer. – Dążymy do ustalenia, kto to robi, ale nie będzie to łatwe, biorąc pod uwagę obszar, z którego sprowadzana tu jest woda deszczowa – dodał.


Komentarze