Facebook
Aktualny numer

Najlepszy tygodnik i portal społeczno-kulturalny w Rudzie Śląskiej

Zgoda wygrywa

29-11-2011, 18:56 www.zgoda-rudaslaska.com.pl

Mecz pomiędzy Zgodą Ruda Śląska, a SMS Gliwice zapowiadany był jako pojedynek dwóch silnych zespołów, które jednak nie zawsze potrafią pokazać swoje umiejętności. Oczekiwano, wyrównanej walki na całej długości i szerokości parkietu. I tak też było.



Początek spotkania to dużo chaosu, błędów i niedokładności zarówno w obozie gospodyń, jak i zespole Zgody. Po 15 minutach na parkiecie zarysowała się lekka przewaga przyjezdnych, które wyszły na prowadzenie 8:4. W bramce drużyny Viktorii Flizikowskiej świetnie spisywała się Patrycja Wróbel, która w całym spotkaniu była zdecydowanie najjaśniejszym punktem teamu z Bielszowic. Wydawało się, że to Zgoda wcześniej złapała właściwy rytm i nie pozwoli rywalkom na wiele w dalszej części meczu. Jednak w sporcie (a szczególnie w handbalu) wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie. Oto zaledwie 10 minut później na tablicy widniał wynik 10:10! Rudzianki-już nie pierwszy raz w tym sezonie-przysnęły na chwilkę co skrzętnie wykorzystał zespół SMS-u. Kilka szybkich akcji oraz strzałów z dystansu wyprowadziło gliwiczanki na prowadzenie i to one schodziły do szatni w lepszych nastrojach prowadząc 13:11.



W przerwie sztab trenerski Zgody nie szczędził uwag i ostrych słów swoim podopiecznym. Jednak jak później miało się okazać, wspomniany „wstrząs” podziałał korzystnie na drużynę z Rudy Śląskiej. Zawodniczki SMS-u wyszły na drugą część spotkania z przeświadczeniem, że dwa punkty zostaną w Gliwicach, za co bardzo szybko zostały ukarane. O d pierwszych sekund Zgoda zaczęła całkiem nieźle rozgrywać piłkę, popisując się kilkoma przemyślanymi akcjami. To w ofensywie. W obronie bielszowiczanki „odkleiły” się od koła, grając dość wysoko i agresywnie, lub stosując taktykę 5+1. Takie rozwiązania szybko przyniosły efekty. Po 10 minutach to bielszowiczanki znów były na prowadzeniu. Kilka świetnych rzutów Anny Olszynki oraz bomba z dystansu Justyny Pałeckiej zrobiły wrażenie na gospodyniach które przez kilka chwil nie potrafiły podać celnie na 4 metry. Trener SMS-u starał się reagować, zmieniając co chwila ustawienie oraz kolejne zawodniczki. Akcje gliwiczanek często kończyły się rzutami, jednak między słupkami panowała niepodzielnie wspomniana wcześniej Patrycja Wróbel, która często uruchamiała szybkie kontry finalizowane (nie zawsze skutecznie) przez Martynę Wojcik. Niestety, skuteczność zespołu z Bielszowic wciąż pozostawia wiele do życzenia, gdyż ilość 100% sytuacji, które nie kończyły się golem była zatrważająca! To spowodowało, że Zgoda prowadziła, lecz wciąż czuła na plecach oddech rywalek. Na szczęście dobrą zmianę na prawym skrzydle dała Magdalena Sikorska, która do dwóch skutecznych akcji w obronie dodała dwie ładne bramki ze skrzydła. To uspokoiło kibiców i sztab szkoleniowy, bo 6 oczek przewagi i 4 minuty do końcowej syreny pozwalało mieć nadzieję, że powtórka z meczu przeciwko Sośnicy nie będzie miała miejsca w niedzielne popołudnie. Ostatecznie spotkanie zakończyło się zwycięstwem Zgody 26:22 co niezmiernie uradowało tak zespół jak i kibiców, którzy mimo przedziwnej pory zjawili się w Gliwicach by wspierać swój zespół.



Podsumowując, Zgoda zasłużenie pokonała SMS Gliwice, szczególnie w drugiej odsłonie pokazując iż potencjał jest tylko trzeba nauczyć się go wyzwalać. Coraz mniej jest niedokładności w grze dziewczyn z Bielszowic choć do ideału jeszcze ”trochę” brakuje…. Grzech główny to wciąż skuteczność w sytuacjach sam na sam, czy rzutach karnych. To element, nad którym rudzianki muszą pracować szczególnie mocno. Pozytywy? Na pewno postawa bramkarki! Patrycja Wróbel pokazała się z najlepszej strony, broniąc na bajecznej wręcz skuteczności. Również w obronie-ale tylko w drugiej odsłonie-Zgoda pokazała duże rezerwy. Wysoka, agresywna i zdecydowana obrona zniechęciła przeciwniczki do pojawiania się w okolicach koła. Także system 5+1 przyniósł całkiem niezłe rezultaty. W ataku kilka naprawdę składnych akcji, które na tym poziomie nie są na porządku dziennym. Wreszcie trafienia ze skrzydła! Wprawdzie tylko 4 ale to już coś. Wydaje się, że rozgrywające znacznie częściej powinny spoglądać w stronę Martyny Wojcik, Magdy Sikorskiej, czy Jowity Tabiś, co zdecydowanie utrudniło by zadanie rywalkom w defensywie. Aha i specjalne podziękowanie dla Joanny Bogusz, która kilkoma zachowaniami na parkiecie, pokazała młodzieży co znaczy myślenie i doświadczenie. Okazuje się, że nawet faulować trzeba umieć… Dziękujemy!


Komentarze