Facebook
Aktualny numer

Najlepszy tygodnik i portal społeczno-kulturalny w Rudzie Śląskiej

Nocne granie na mrozie

09-02-2012, 09:24 Tadeusz Piątkowski

Mrozy sprawiły, że przygotowujące się do rundy wiosennej drużyny nie grały zaplanowanych na miniony weekend sparingów. Teraz nadrabiają zaległości, grając też w środku tygodnia. Dwa spotkania rozegrano w środowy wieczór. Gra przy sztucznym świetle jest atrakcyjna, ale przy spadającej z minuty na minutę temperaturze – mniej. Szczególnie dla tych, którzy takie spotkania oglądają z trybun.


Grunwald – Beskid Andrychów 1:1 (0:0)

Grunwald: Bolik – Jarczyk, Szpoton, Szczypior, Grzesiak, Gruchalski, Dreszer, Maciongowski, Łęcki, Kucharz, Kot. Na zmiany weszli: Lamih, Skrzypczyk, Szczygieł, Stawowy, Karcz, Zuga, Kusiak, Łysiak.

Bramka dla Grunwaldu: Zuga

Zimno sprawiło, że zawodnicy obu drużyn biegali z ochotą, a piłka im wcale w tym nie przeszkadzała. Więcej akcji przeprowadzali halembianie. Pierwszą okazję i to 200-procentową zmarnował Gruchalski, strzelając z bliskiej odległości nad poprzeczką. Kilka minut później bliski szczęścia był Jarczyk, który kapitalnie strzelił z rzutu wolnego, ale bramkarz Beskidu wyciągnął się jak struna i wybił piłkę na róg. Swoje szanse mieli też Kucharz, Kot i Łęcki. Andrychowianie też odgryzali się groźnymi akcjami, więc mecz się mógł podobać. Ale tylko w pierwszej połowie. W drugiej, trener Wawoczny zmienił dziewięciu zawodników i gra była już nie ta. Ten skład grał dużo gorzej i w 54 minucie stracił gola. Dziewięć minut przed końcem spotkania Simona „zarobił” karnego, a wyrównującą bramkę z jedenastu metrów strzelił Zuga.


Urania – Tempo Paniówki 1:2 (1:1)

Urania: Kiełtyka - Wojcieszak, Baran, Jańczak, Piszczatowski, Miszka, Baron, Wandziura, Mikusz, Kamieński, Podstawski. Na zmiany weszli: Koperniak, Lenkiewicz, Bujny, Dykta, Stefanowski, Dylong, Kubiak, A. Wypiór, Hejdysz, Wojciuch, Klimoszek.

Bramka dla Uranii: Miszka

Pierwsza połowa przez 40 minut nie przyniosła emocji. Zawodnicy wprawdzie sporo biegali, ale kunsztu piłkarskiego nie pokazali. Dopiero końcówka tej części spotkania przyniosła emocje. W 42 minucie goście popisali się „rogalem” z rzutu wolnego i objęli prowadzenie. Na krótko, gdyż dwie minuty później kochłowiczanie „zarobili” karnego, którego na gola zamienił Miszka. Druga odsłona przebiegała pod dyktando Tempa, które dominowało na boisku. Zawodnicy z Paniówek grali składniej i z pomysłem, stwarzając sytuacje bramkowe. Jedną z nich zamienili na zwycięską bramkę. Urania odpowiedziała zaledwie jedną akcją, po której Dylong strzelił nad poprzeczkę.

 


Komentarze