Facebook
Aktualny numer

Najlepszy tygodnik i portal społeczno-kulturalny w Rudzie Śląskiej

Derby dla Grunwaldu

01-10-2018, 15:55 GKS Grunwald Ruda Śląska

Wiele emocji dostarczył kibicom derbowy mecz Grunwaldu z Jastrzębiem Bielszowice. Podczas sobotniego (29.09) spotkania czwarty zespół z tabeli, czyli Grunwald zmierzył się z pierwszym w tabeli Jastrzębiem Bielszowice.

Oba zespoły mierzyły w 3 punkty, bo  goście chcieli powiększyć przewagę nad resztą stawki i utrzymać miano drużyny niepokonanej, natomiast zawodnicy Grunwaldu chcieli odrobić stratę w tabeli, bo do Jastrzębia brakowało im dwóch punktów. I tak w sobotę  w 4. meczu ligowym w Halembie Grunwald wygrał z zespołem z Bielszowic po raz czwarty (5:3, 4:0, 2:1 i w sobotę 5:0).

Mecz zaczął się dość spokojnie. Dopiero w 5 minucie z rzutu wolnego zawodnicy Dariusza Ogońskiego tylko raz poważnie zagrozili bramce Łukasza Kurpasa, jednak bramkarz Grunwaldu nie dał się pokonać i skutecznie obronił.  Później w  59. Minucie piłkarze Jastrzębia otrzymali drugi cios w postaci drugiej straconej bramki, a następny kilka minut później, gdy zawodnik z Bielszowic otrzymał drugą żółta kartkę, padając w polu karnym Grunwaldu. W dalszej części spotkania Grunwald jeszcze trzy razy trafił do bramki. Dobrą zmianę dał Patryk Twardoch, który wszedł na boisko w 58. minucie przy wyniku  1:0, a w ciągu 10 minut miał swój udział w trzech kolejnych bramkach  – przy golu 2:0 wypuścił sam na sam Wojciecha Jankowskiego, przy wyniku 3:0  zaliczył podanie bez patrzenia, po którym z  bramkarzem gości zmierzył się Daniel Mleczko i wyłożył piłkę Dawidowi Ogłozie. Na 4:0 „Twardy” przeprowadził akcję lewą stroną i idealnie dograł do Dawida Ogłozy. Z kolei inny zmiennik, Bartosz Botor, w ciągu minuty dwukrotnie mógł wpisać się na listę strzelców. W 79. minucie nie został jednak dostrzeżony przez Wojciecha Jankowskiego, a 60 sekund później już sam mógł „ukłuć” rywala, jednak uderzył wprost w ręce bramkarza. Z kolei w doliczonym czasie gry z idealnej wrzutki przed bramkę Botora nie skorzystał Patryk Twardoch uderzając głową nad bramką.


Komentarze