Facebook
Aktualny numer

Najlepszy tygodnik i portal społeczno-kulturalny w Rudzie Śląskiej

Z GESSLER O ŚWIĘTACH

19-12-2011, 15:06 Robert Dłucik

O świętach na Kubie, wigilijnych potrawach i ozdobach na świątecznym stole rozmawiamy z Magdą Gessler.


 - Dzięki ojcu, który pracował jako korespondent Polskiej Agencji Prasowej, miała Pani okazję spędzać Boże Narodzenie w różnych miejscach świata. Które z tych świąt wspomina Pani najmilej?

- Chyba Kubę, ponieważ to były lata siedemdziesiąte, ja byłam bardzo małą, dziesięcioletnią dziewczynką i powiem szczerze: to było pierwsze wrażenie: luksusu koloru, formy, muzyki, klimatu, kwiatów... Dla dziecka, które przyjechało z Polski to był raj i tego raju doznałam.


- Święta bez choinki i śniegu?

- Da się je lubić, jeżeli ma się cudowną rodzinę, która stwarza wigilijny klimat, chociaż bolało mnie, że nie byłam u dziadków w Komorowie. Zresztą po roku „zerwałam się” z Hawany i popłynęłam statkiem „Piast” do Polski, ponieważ nie wytrzymywałam gorąca, z tym mam ogromny kłopot.


- Jakie potrawą goszczą na wigilijnym stole w rodzinie Magdy Gessler?

- W zasadzie wszystkie te, które powinny być. Najważniejszy jest śledź. Jeżeli śledź jest nieudany – nie ma Wigilii. I to musi być śledź prawie przezroczysty, bardzo dobrze zasolony, a potem odsolony, nie za bardzo jednak, powinien pozostać trochę słony. Poza tym dobrze zamarynowany – co najmniej przez tydzień w oliwie, cytrynie i cebuli. To jest cały proces: od wyboru śledzia, o którego coraz trudniej – najlepsze są z Rosji - po jego przygotowanie... Oprócz śledzi najbardziej lubię karpia faszerowanego po żydowsku, który naprawdę jest fantastyczny.


- Podczas dzisiejszego spotkania z mieszkańcami Rudy Śląskiej wspominała również Pani o ulubionej kapuście...

- Tak, kapusta wigilijna z antonówką i prawdziwkami, które są ogromne, przerośnięte, suszone na piecu, a nie w suszarniach. Wtedy zachowują cały smak w sobie.


- Przygotowania do wigilijnej kolacji to dla Pani przyjemność, czy obowiązek?

- Ubóstwiam takie przygotowania. I zapach świąt... W ogóle bardzo lubię gotować, bardzo lubię sytuacje, które towarzyszą przygotowaniu potraw, rozmowy... Tworzy się wtedy klimat prawdziwie rodzinny. Rodzina tworzy się przy świętach i przy dobrym jedzeniu. W tym roku będziemy przygotowywać potrawy z synem, dwa lata temu byłam w Toronto z córką i robiłyśmy – z pomocą męża - dwa metrowe makowce.


Więcej o świątecznych zwyczajach, noworocznych postanowieniach i restauracji, którą Magda Gessler otwiera na Śląsku w wydaniu gazetowym Wiadomości Rudzkich 21.12.2011.




Komentarze