Facebook
Aktualny numer

Najlepszy tygodnik i portal społeczno-kulturalny w Rudzie Śląskiej

Miłość do Afryki ukryta w dźwiękach bębnów

07-02-2018, 12:57 Agnieszka Lewko

Niemal każdego dnia w murach Szkoły Podstawowej nr 41 w Rudzie można poczuć afrykański klimat. Na szkolnych korytarzach rozbrzmiewają bębny i śpiewy prosto z Afryki, a wszystko to za sprawą grupy bębniarskiej, która ćwiczy pod kierunkiem nauczyciela i pasjonata Afryki, Andrzeja Żydka. Dzięki niemu dzieciaki mogą pograć na afrykańskich dżembach, a także arabskich darabukach i kubańskich kongach. Co więcej, niedawno dzieci odwiedziły swoich niepełnosprawnych rówieśników w jednej z zabrzańskich szkół, którzy też kochają bębny.

– Na początek proszę powiedzieć, dlaczego wybrał Pan akurat bębny jako instrumenty, które mogłyby zainteresować dzieci i młodzież?    
Pochodzę z rodziny, która dużo muzykuje i to jest moja pasja od zawsze. Oprócz tego, że jestem nauczycielem polonistą, to jestem także czynnym muzykiem, choć samoukiem.  Bardzo lubię grać, a muzyka niezwykle integruje grupę. Dlatego bardzo chciałem, żeby moje klasy czymś się wyróżniały. Chciałbym, żeby każdy mógł grać bez względu na to, jaki kto ma zasób portfela – bo zajęcia prowadzone są nieodpłatnie – i jak jest utalentowany muzycznie. Ja sam kocham bębny i gram na nich, dlatego chciałem przelać tę pasję na innych, w tym przypadku na dzieci, które uczę w Szkole Podstawowej nr 41 w Rudzie.

 – Jak wyglądają takie zajęcia, które Pan prowadzi?      
– Zaczynam zwykle od zajęć „body precussion”, podczas których dzieci szukają w samych sobie rytmu. Jest przy tym też maszerowanie, klaskanie i trochę zabawy. A to wszystko po to, żeby dzieciaki odkryły, że w każdym z nas jest rytm. Szukamy też energii w sobie, uczymy się świadomości własnego ciała. Opowiadam także dzieciom o muzyce. Jednak nadrzędnym celem jest poszukiwanie radości w tym, co robimy. Tak naprawdę to chciałbym, żeby każdy człowiek w Polsce miał bęben w domu, ponieważ gra na bębnach wpływa pozytywnie na wiele rzeczy. Ja na przykład mam tak, że jak zaczynam chorować, to trochę sobie pogram i zaczynają wydzielać się endorfiny, a organizm jest zmotywowany i walczy z chorobą. Poza tym dzięki grze na bębnach psychika odpoczywa. Człowiek potrafi wyluzować, a nie myśleć o negatywnych rzeczach. To taki aktywny relaks.

 – Czy dzieci chętnie uczestniczą w takich zajęciach?      
Tak, bardzo to lubią. Staram się cały czas zarażać je swoją pasją, bo bębny dają radość, relaksują, po prostu przenoszą w inny świat, a dzieciaki już podczas pierwszych czy drugich zajęć dziwią się, że gra na bębnach im wychodzi i że grają muzykę. Nasze spotkania przebiegają w luźnej i radosnej atmosferze. Grupa liczy osiemnaście osób. Grają dziewczyny i chłopcy, którzy na początku skarżą się trochę na swędzące i zaróżowione palce, ale to mija i wszyscy cieszą się z efektów, jakie daje nauka gry na bębnach. Warto dodać, że z czasem odnosimy także coraz więcej sukcesów. Triumfowaliśmy podczas Festiwalu Kultury Młodzieży Szkolnej w minionym roku. Wygraliśmy także w przeglądzie kolędowym, ponieważ zrobiliśmy afrykańską aranżację jednej z kolęd. Udział w takich konkursach motywuje dzieciaki, ponieważ dzięki swojej pracy wygrywają nagrody i kolejne pochwały.

 – Gracie wspólnie nie tylko, żeby zdobywać nagrody i pochwały, ale także po to, żeby umilić życie innym. Tak stało się w przypadku wizyty w Szkole Podstawowej nr 41 Specjalnej w Zabrzu.

– Dokładnie. Jakiś czas temu odwiedziliśmy dzieci niepełnosprawne z tej szkoły, żeby razem pograć na bębnach. Nie wiem, czy to tylko zbieg okoliczności, czy przeznaczenie, ale okazało się, że w Zabrzu w placówce o takim samym numerze, także istnieje grupa, która gra na afrykańskich bębnach. Muszę przyznać, że wizyta w szkole w Zabrzu była dla nas niezwykła i pełna pozytywnej energii. Nie tylko mogliśmy zagrać z innymi, ale pojechaliśmy tam także z postanowieniem, żeby tolerancję wobec niepełnosprawnych zamienić na życzliwość. Efekt spotkania był niesamowity. Miałem okazję zobaczyć dzieci z piątej klasy, które pokazały, czym jest życzliwość i tolerancja w praktyce. Udowodniły, że to nie są tylko puste słowa. Ta przygoda nas tak nakręciła, że będziemy tak często, jak tylko się da, jeździć w różne miejsca i grać na naszych bębnach. W najbliższym czasie chcemy odwiedzić np. Dom Samotnej Matki.

 – Dziękuję za rozmowę.

 


Komentarze