Facebook
Aktualny numer

Najlepszy tygodnik i portal społeczno-kulturalny w Rudzie Śląskiej

Znów powspominaliśmy...

02-06-2012, 21:18 Robert Dłucik

Wzruszającym recitalem ikony piosenki poetyckiej Magdy Umer zakończył się czwarty Ogólnopolski Festiwal Wspomnień. Tym razem motywem przewodnim imprezy w Muzeum PRL-u były teksty niezapomnianej Agnieszki Osieckiej.

- Zawsze szukamy gwiazd, które są jakimś wspomnieniem. Agnieszka Osiecka bardzo mocno odcisnęła się na nasze wrażliwości, dlatego właśnie Ona i dlatego też Magda Umer. W tym roku wracamy do lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Mam nadzieję, że w przyszłym roku uda się powspominać następną dekadę. Chcemy taką konwencję utrzymać i zapraszać gwiazdy, które są właśnie i wspomnieniem, ale równocześnie nadal śpiewają dla nas. Bardzo pozytywnie zaskoczyło mnie to, że młodzież tak prężnie przygotowała się do festiwalu. Super, że młodzi ludzi angażują się w to i że czują klimat – mówi Renata Młynarczuk z Wydziału Komunikacji Społecznej i Promocji Miasta UM.

   Oprócz Magdy Umer, piosenki z tekstami Osieckiej przypomnieli również artyści Sceny Muzycznej I LO w spektaklu „Nie – wyczerpany papier” oraz Amatorskiego Teatru Pierro w widowisku „Ale szum, ale tłum”.

   Zabawa w bielszowickim Muzeum PRL-u rozpoczęła się w samo południe. Na szczęście pogoda okazała się w sobotę łaskawa dla organizatorów i uczestników imprezy. Było co prawda dość chłodno jak na początek czerwca, ale na szczęście nie padało.

   Po terenie Muzuem trzeba się było trochę nachodzić, by ogarnąć wszystkie atrakcje. Koncerty odbywały się w dwóch miejscach, do tego jeszcze projekcje filmowe (wśród nich kultowy serial „Przygody psa Cywila”), zabawy dla dzieci, wystawa poświęcona najsłynniejszym uciekinierom z PRL-u. Przed wejściem dumnie prezentowały się Syrenki – jeden z „cudów” rodzimej motoryzacji. Można też było sprawić sobie fryzurę modną w epoce big bitu i dzieci – kwiatów...

- Jestem tutaj pierwszy raz. Trudno dziecku wytłumaczyć co to był PRL i na czym polegał fenomen tego zjawiska. Przyjechaliśmy, bo byliśmy ciekawi jak to wszystko wygląda, a wygląda tak, jak się tego spodziewałem i jest to moment, kiedy można wspomnieć czasy dzieciństwa. PRL to była nasza codzienność – mówi zabrzanin Janusz Dobrzyński, który odwiedził festiwal razem z siedmioletnim synem Emilem.


Komentarze