Facebook
Aktualny numer

Najlepszy tygodnik i portal społeczno-kulturalny w Rudzie Śląskiej

Położne ze Śląska szkoliły się w rudzkim szpitalu

26-10-2017, 11:27 Szpital Miejski w Rudzie Śląskiej

Parcie w kucki lub w klęku z pomocą osoby towarzyszącej, a może siedząc na piętach z ramionami opartymi o piłkę. Przed porodem trudno jest określić najdogodniejszą dla rodzącej pozycję, a fachowcy podkreślają, że ta jedyna, uniwersalna nie istnieje. Aktywny poród wymaga dużo wysiłku i szkoleń i to nie tylko ze strony przyszłych mam. Ponad 20 położnych z Rudy Śląskiej, ale także z Myszkowa, Sosnowca i Częstochowy wzięło udział w całodniowych warsztatach z wertykalnych pozycji porodowych. Szkolenie w Szpitalu Miejskim w Rudzie Śląskiej-Goduli zorganizowała Fundacja Rodzić po Ludzku.

- Wybór odpowiedniej pozycji to wypadkowa decyzji dwóch osób, kompromisu między rodzącą i położną. W trakcie jednej akcji porodowej tych pozycji może być wiele, ale może być też tak, że kobieta chce jednej podkreśla trenerka Katarzyna Oleś ze Stowarzyszenia „Dobrze Urodzeni”. - Chodzi o to żeby rodząca wiedziała jakie ma możliwości. Tu kłania się szkoła rodzenia i odpowiednie przygotowanie przedporodowe, a z drugiej strony bardzo ważne jest żeby położna wiedziała jakie pozycje może zastosować i jakie z nich są korzystne w konkretnych sytuacjach położniczych. Tak by móc jedną z nich zasugerować rodzącej i potem ją z powodzeniem zastosować - dodaje.

Szkolenie doskonalące umiejętności położnych ze Śląska przeprowadzone zostało według nowoczesnych praktyk prowadzenia porodu, zgodnych ze standardami Ministerstwa Zdrowia dotyczącymi opieki nad kobietą podczas porodu fizjologicznego.

- Jak ja rodziłam to był zupełnie inny świat. Rodziło się w zamkniętych oddziałach położniczych, po przyjeździe do szpitala kładło się do łóżka i rodząca wstawała z niego dopiero po trzech dniach, a dziecko widziała po kilkunastu godzinach od porodu. Moje córki już rodziły tak jak chciały i właśnie w pozycjach wertykalnych. Nie oznacza to jednak wcale, że teraz będziemy wszystkie pacjentki zrzucać z łóżek porodowych. Owszem będziemy mówić o zaletach innego wyboru, ale przecież jeśli rodząca wybierze łóżko i będzie chciała leżeć, a poród będzie postępował tak jak powinien, to nie będziemy w to ingerowały - tłumaczy prowadząca szkolenie położna Fundacji Rodzić po Ludzku.- Pozycje wertykalne to nie nowość, tak się rodziło już dawniej i teraz się jedynie o nich przypomina. Powoli się wraca do tego, by kobieta swoją aktywnością wspierała poród i jeżeli robi to faktycznie dobrze, to poród jest dla niej łatwiejszy do zniesienia psychicznie, ma wtedy poczucie wpływu na to co się dzieje. Jest też łatwiejszy dla rodzącej fizycznie, ona sama czuje co z nią w danej chwili się dzieje. Unieruchomienie kobiety na łóżku porodowym nie jest korzystne, to naprawdę nie jest dla niej najlepsza pozycja - dodaje.

 Aktywność i ułożenie ciała rodzącej zależą od różnych czynników, np. etapu porodu, warunków w jakich się odbywa, wielkości dziecka, a nawet pory dnia. 

- Bardzo dobrze jest kiedy położna jest silna i sprawna, ale przecież nie wszystkie z nas mają możliwości dwudziestoparoletnich dziewczyn. Wtedy możemy liczyć na osoby towarzyszące przy porodzie, najczęściej instruujemy tatę dziecka jak wesprzeć rodzącą, żeby ten nakład energii potrzebnej przy porodzie umiejętnie rozłożyć. Wybór najdogodniejszej pozycji dla rodzącej zależy od konkretnej sytuacji położniczej, budowy danej kobiety, ale też od jej odczuć. Niektórych pozycji dana Pani po prostu nie chce przyjąć, albo źle się w niej czuje. Jako położne musimy dokształcać się cały czas, bo wiele w tym zawodzie się zmienia. Ideałem byłoby gdyby praca położnej była dla kobiety niewidoczna. Bo to powinno być tak, że kobiecie nie zabiera się porodu, a rolą położnej jest służyć jej całą wiedzą i umiejętnościami, być dla niej wsparciem, trochę przewodnikiem, nigdy jednak pierwszoplanowa postacią - zaznacza Katarzyna Oleś.


Komentarze