Facebook
Aktualny numer

Najlepszy tygodnik i portal społeczno-kulturalny w Rudzie Śląskiej

NIK: Każdy rudzianin zapłacił za budowę Aquadromu 1500 zł

10-10-2018, 16:23 Joanna Oreł

Najwyższa Izba Kontroli opublikowała raport, z którego wynika, że rudzki Aquadrom został zaprojektowany i wybudowany „nierzetelnie pod względem koncepcyjnym, organizacyjnym i finansowym”. Przygotowania do inwestycji, które ruszyły w 2006 roku za rządów poprzednich władz miasta, czyli Platformy Obywatelskiej, według NIK-u, odbywały się „w oparciu o dokumenty zawierające nadmiernie optymistyczne i przez to nierealne parametry”. Efektami tego były opóźnienia w realizacji inwestycji, wielomilionowe zadłużenie, które do dzisiaj musi spłacać miasto.  Raport nie jest zaskoczeniem i potwierdza tylko słowa, które prezydent Grażyna Dziedzic powtarza od 2011 roku – komentuje Krzysztof Mejer, wiceprezydent Rudy Śląskiej.

Pierwsze przymiarki do budowy parku wodnego w Rudzie Śląskiej rozpoczęły się w latach 2005-2006 z inicjatywy urzędującego wówczas prezydenta Andrzeja Stani. Założenia były takie: 600 tys. gości rocznie, którzy mieli przebywać w parku wodny średnio trzy godzin, co dawało rocznie 1,9 mln tzw. osobogodzin. Rezultaty miały być konkurencyjne wobec parku wodnego w Tarnowskich Górach (1,2 mln osobogodzin w roku). Dziś kontrolerzy NIK-u wyraźnie podkreślają, że były to nierealne wskaźniki. Statystyki Aquadromu są na to najlepszym dowodem. Pierwszy rok działalności (2013) Aquadromu to frekwencja na poziomie ok. 320 tys. osób. Dopiero w 2017 roku gości było ok. 520 tys. Pytanie, które się nasuwa to, czy osiągnięcie wyższej frekwencji byłoby możliwe, gdyby równocześnie z otwarciem parku wodnego, uruchomiona została strefa sucha, która zakładana była w pierwotnej koncepcji i która od początku generowałaby zyski. – Na strefę suchą zabrakło po prostu pieniędzy, które pierwotnie zakładano. Zwróciliśmy się wówczas do Rady Miasta z wnioskiem o zaciągnięcie kredytu w wysokości 7 mln zł na dokończenie strefy suchej. Rada Miasta nie wyraziła wtedy na to zgody – odpowiada Krzysztof Mejer.

Nie tylko jednak strefa sucha nie została oddana w pierwotnym terminie. Cały park wodny powstał z opóźnieniem w stosunku do zapowiedzi ówczesnych włodarzy miasta, co także miało wpływ na to, że inwestycja stała się nierentowna. Aquadrom został otwarty pod koniec 2012 roku, czyli po upływie 3 lat od terminu ustalonego w pierwotnym harmonogramie 2007 r. oraz z opóźnieniem 20 miesięcy do poźniejszej umowy z generalnym wykonawcą z 2010 roku. Kolejna kwestia, na którą zwraca uwagę NIK, to utworzenie na etapie przygotowań do inwestycji dwóch spółek – Spółki Celowej (która w 100 proc. należała do miasta), która z kolei powołała Spółkę Inwestycyjną. Ta druga była w większości w rękach prywatnych (firma Koenig z Saarbrücken). Miasto ryzykowało więc finansowo, a równocześnie miało coraz mniejszy wpływ na sposób prowadzenia inwestycji przez Spółkę Inwestycyjną. Co podkreślone zostało przez Najwyższą Izbę Kontroli – działania te były łamaniem ówczesnych przepisów o partnerstwie publiczno-prywatnym, natomiast „umowy dotyczące przygotowania, finansowania i prowadzenia inwestycji, zawarte z partnerami komercyjnymi zawierały postanowienia niedostatecznie chroniące interesy miasta i przenoszące na nie nadmierne ryzyko związane z finansowaniem inwestycji”.

Koszty inwestycji coraz bardziej rosły, wpływ miasta na Spółkę Inwestycyjną malał, a rozpoczęcie budowy odwlekano w czasie. Problemy we współpracy pomiędzy miastem a Spółką Inwestycyjną sprawiły, że kredytowca żądał zmiany w umowie kredytu. To sprawiło, że odsetki w latach 2010-2016 wzrosły o co najmniej 3 mln zł. Tu pojawia się pytanie o to, dlaczego równocześnie funkcjonowały dwie spółki. - Kiedy podejmowaliśmy pierwsze działania związane z parkiem wodnym (rok 2010, po zmianie na stanowisku prezydenta miasta – przyp. red.), ówczesna pani prezes otrzymała polecenie połączenia spółek. Natomiast od razu nie można było tego zrobić ze względu na skomplikowane rozliczenia finansowe. Dopiero po zmianie zarządu mogliśmy tego dokonać – tłumaczy wiceprezydent Krzysztof Mejer.

Ostatecznie koszty realizacji aquaparku wyniosły 119 mln zł brutto, czyli więcej o 36,4 mln zł niż pierwotnie zakładały poprzednie władze i tyle, ile wynosił kredyt. W tej chwili kredyt ten musi spłacać miasto. Jak wyliczył NIK, budowa Aquadromu statystycznego mieszkańca Rudy Śląskiej kosztowała 1500 zł. - W tej kadencji spłaciliśmy ok. 30 mln zł rat kapitałowych i odsetek (dla porównania – to ok. 1/5 tegorocznego budżetu inwestycyjnego miasta – przyp. red.). Udało nam się również skrócić okres spłaty o 4 lata oraz zmniejszyć odsetki, dzięki czemu kredyt spłacimy do 2031 roku. Zmniejszyliśmy ponadto wysokość poręczenia z 230 mln zł na 122 mln zł. Jest to kluczowe, ponieważ poręczenie wpływa na nasze wskaźniki budżetowe i blokuje wiele działań – podkreśla Krzysztof Mejer.

Udało się także zmniejszyć sam kredyt o 13 mln zł. I choć w raporcie NIK-u jest powiedziane, że stało się to dopiero po rozpoczęciu kontroli (trwała ona od lipca 2016 r. do stycznia 2017 r.) to przygotowania rozpoczęły się już wcześniej. - Rozeznanie na rynku finansowym rozpoczęliśmy niedługo po rozpoczęciu pracy w Aquadromie. Sfinalizowaliśmy to w zeszłym roku, kiedy została podpisana korzystna umowa z Bankiem Gospodarstwa Krajowego – podkreśla Marta Malik, prezes Aquadromu. - Trzeba też pamiętać, że warunki kredytowe zmieniają się z roku na rok, więc spółka z każdym rokiem zyskiwała większą wiarygodność. Przedtem nie mieliśmy aż tak dobrych warunków – dodaje wiceprezydent Mejer.

Bo też i od ubiegłego roku Aquadrom zarabia na swoje utrzymanie i z wypracowanego zysku udało się „dorzucić” 1,8 mln zł w ubiegłym roku do raty kredytu, które spłaca miasto. - Raport nie jest dla nas zaskoczenie. Od początku mówiliśmy to, co jest w nim zawarte - że inwestycja była źle przygotowana i nieekonomiczna dla miasta – podsumowuje Mejer.


Komentarze


12-10-2018, 18:19
hanys napisał(a):

A A STANIA siedzial i bedzie dalej siedzial w lawach radnych miasta,,bez odpowiedzialnosci ,,smiejac sie z rudzian.A gdy byl prezydentem ,,bral wszystko,,nawet samochod sluzbowy do odwozu zony.Wladza rzadzi bez realnej odpowiedzialnosci.Za bledy powinien dawno byc rozliczony i pozbawiony majatku.Jak sie decydujesz brac odpowiedzialnosc i wydajesz nie swoja kase---mysl ,,jak robisz to celowo--musisz byc przygotowany ze ci wszystko zabiora.GDZIE sa prokuratorzy???

11-10-2018, 07:25
jh napisał(a):

Tym powinna zająć się prokuratura.

11-10-2018, 01:21
Mieszkaniec napisał(a):

Jak p.Stania mógł tak zarobić że miasto musi płacić tyle milionów. Głośne NIE dla PO i p.Stani .