Facebook
Aktualny numer

Najlepszy tygodnik i portal społeczno-kulturalny w Rudzie Śląskiej

Moda na referendum

23-05-2012, 13:25 Monika Herman - Sopniewska

Moda na referendum trwa. W Rudzie Śląskiej i Bytomiu ogłoszone zostały już terminy głosowania referendalnego, w Gliwicach trwa zbieranie głosów za odwołaniem prezydenta Gliwic. Rozmawiamy z Zygmuntem Frankiewiczem, który prezydentem tego miasta jest nieprzerwanie od 1993 roku.

- Dobrze się Panu pracuje w całej tej atmosferze działań zmierzających do odwołania Pana w drodze referendum?

- Taka poważna próba odwołania mnie została podjęta jakieś dwa, trzy lata temu i wtedy referendyści mieli dla siebie bardzo poważny powód. Wykorzystali oni wtedy niepopularną, a konieczną decyzję o zamianie komunikacji tramwajowej na autobusową i wtedy faktycznie zebrali dużo niezadowolonych ludzi, z różnych rzeczy niezadowolonych i odbyło się referendum, które skończyło się kompletną klapą. Nie było nawet połowy tej frekwencji, która wymagana była do przeprowadzenia referendum. W tej chwili sytuacja jest zupełnie inna. Nie ma powodu, żeby robić w Gliwicach kolejną zadymę, a zadyma jest. Zapowiadane było to referendum zaraz po rozstrzygnięciu wyborów samorządowych, bo nie wszyscy uczestnicy tych wyborów pogodzili się z decyzją wyborców. Ja miałem w pierwszej turze ponad trzykrotną przewagę nad kontrkandydatami  i wygrałem zdecydowaną przewagą głosów. Ale to nie przekonało tych, którzy chcieli wprowadzić swojego człowieka na prezydenta miasta. I zgodnie z zapowiedziami to referendum jest. Przygotowywane jest ono przez - można to nazwać - część lokalnego biznesu. Bo właściciel firmy Dako, pan Jacek Krzyżanowski, przygotowywał spotkania referendalne i ten człowiek zapowiedział w kampanii wyborczej, że weźmie udział w wyborach, ale później zrezygnował z tego pomysłu, ale swoje głosy przekazał swojemu dotychczasowemu współpracownikowi, który kandydował z Platformy Obywatelskiej. I jak widać to nie jest to jakaś grupa społeczna, czy nawet polityczna. Są to biznesmeni, którzy chcą zrobić skok na kasę. W Gliwicach nie chodzi o problemy miasta, ale chodzi o to, że miasto osiągnęło sukces. Budżet jest ogromny, inwestycji jest w tym roku planowanych na pół miliarda. Nie mieliśmy praktycznie do tej pory zadłużenia, w tym roku mamy je minimalnie, ale też i dużo wolnych środków w budżecie, czyli tych kredytów nie przejedliśmy, ale mamy je na kontach. Spółki gliwickie świetnie prosperują, to wszystko jest łakomym kąskiem i dlatego tak duże jest zainteresowanie samorządem gliwickim i funkcją prezydenta, od którego dużo tu zależy. Ja w tej sytuacji zachowuje spokój, robię swoje, staram się nie bardzo zwracać uwagę na nieraz absurdalne zarzuty ze strony referendystów, tylko pracuję najlepiej jak potrafię, skupiając się na efektach tej pracy. Zarzuty, które słyszę od referendystów są zupełnie groteskowe, oszukańcze. To jest na przykład zarzut, że ja wprowadzam odpłatność za przejazd autostradą A – 4, a zbierający podpisy indagowani informują, że te pieniądze będą wpływać do budżetu miasta Gliwice, co jest oczywistym absurdem. Tak więc jak widać każdy sposób jest dobry, żeby ten swój biznes załatwić.

- O co chodzi w takim razie grupie referendalnej, o przejęcie władzy?

- W samorządzie jest mnóstwo stanowisk pracy, a u nas nie ma nepotyzmu. Obowiązuje u nas nabór według kryteriów merytorycznych. Przetargi, konkursy u nas są faktyczne, a nie udawane. Więc mamy naprawdę bardzo dobrych ludzi. Jak widać w innych miejscach , gdzie przejęły właśnie takie grupy referendalne władze następuje kompletna zmiana kierowników, naczelników, prezesów, dyrektorów. I wtedy przysłowiowi „krewni i znajomi królika” obsadzają tę funkcję. Ze szkodą dla społeczności lokalnej, dla mieszkańców, bo wtedy ten dobór nie jest już optymalny.

- W jednej z Pańskich wypowiedzi znalazłam mocne określenie na to dlaczego grupy referendalne uaktywniają się . To jak pan mówi okazja do skanalizowania po raz kolejny swoich frustracji…

- Oczywiście, bo jeśli robią to ludzie, którzy przegrali wybory, nie godząc się z decyzją demokratyczną większości to znaczy, ze nie potrafią się z tym pogodzić i są sfrustrowani. Widzą jak miasto się rozwija, a prywatnie nie mogą z tego skorzystać tak jakby chcieli. Nie potrafię tego do końca ocenić, to chyba pytanie do tej drugiej strony. Ale myślę, że to jest głównie awantura.

- Panie prezydencie w Rudzie Śląskiej również będziemy mieć referendum, podobna sytuacja do tej w Gliwicach?

- Podobna, ale okoliczności zupełnie różne. Ja biorę odpowiedzialność za wszystko, co się w Gliwicach po zmianie ustroju zdarzyło. Przede mną były tylko trzy lata funkcjonowania samorządu, a ja jestem tu prawie 19 lat. W związku z czym ja nie mogę z siebie zrzucić żadnej odpowiedzialności za to, co się tutaj działo. W Rudzie Śląskiej pani prezydent Grażyna Dziedzic jest pierwszą kadencję i objęła swoja funkcję w absolutnie dramatycznych okolicznościach. Kiedy Gliwice robiły ogromne postępy w finansach własnych, w inwestowaniu, pozyskiwaniu inwestorów, kiedy my odbywaliśmy szybko drogę z samego dołu tabeli dochodów na jednego mieszkańca na samą górę, bezrobocie nam spadało…. To Ruda szła dokładnie w przeciwną stronę. Obserwując poczynania tego miasta z boku, ja raczej nie miałam wątpliwości jak to się skończy. Dlatego, że tak dramatyczne zadłużenie miasta, tak wątpliwe gospodarcze ruchy, tak rozbudowana administracja, to musiało przeciążyć miasto. Ja z dużą uwagą przyglądam się temu, co robi pani prezydent Dziedzic. Bo w moim odczuciu to, co obciążało Rudę Śląską na początku tej kadencji jest tak dramatyczne, że wydaje się niemożliwe do wyprowadzenia na prostą przez najbliższe dziesięć, dwadzieścia lat. Więc ci, którzy doprowadzili to miasto do takiego stanu powinni być za to rozliczani. I jeżeli choćby za część tej sytuacji próbuje się obciążyć obecną panią prezydent - to jest to po prostu niegodziwość.

- A kogo według Pana powinno się tą odpowiedzialnością obciążyć?

- Poprzednika obecnej pani prezydent. Były prezydent Andrzej Stania był i jest członkiem Platformy Obywatelskiej. I to Platforma Obywatelska dawała mu szyld, niezależnie z jakiego komitetu startował i to oni powinni ponosić odpowiedzialność za stan Rudy Śląskiej, w którym miasto znalazło się na początku tej kadencji. Więc akurat Platforma powinna najmniej się wypowiadać w tej sprawie, a raczej powinna się czuć winna w tej sytuacji.

- Czy faktycznie te referendum to tylko awantura polityczna? Czy takie postępowanie służy miastu, wszak są to dodatkowo wydane pieniądze…

- Oczywiście to rozprasza. Jest jeszcze jeden aspekt tej sprawy. Po przeprowadzeniu referendum w sprawie odwołania prezydenta Gliwic z powodu podjęcia niepopularnej decyzji likwidacji linii tramwajowej, nikt w naszej aglomeracji, nie podjął poważnie tematu likwidacji linii tramwajowej . A tych linii bardzo nieefektywnych, które nie powinny być eksploatowane, mamy w województwie więcej. Czyli każda taka akcja, szczególnie jeśli jest udana zniechęca tysiące wójtów, burmistrzów, prezydentów do podejmowania niepopularnych decyzji, które dla funkcjonowania tych społeczności lokalnych często są konieczne. Dochodzi do zaniedbań. Tak jest ze szkołami na przykład. Szkoły wywołują też akcje referendalne. Tak jest na przykład w Bytomiu. A jeśli nie będzie się ograniczało sieci, to po latach będzie konieczność likwidacji nie jednej, czy dwóch szkół, a na przykład ośmiu, dziesięciu. I to dopiero będzie katastrofalna historia. Jeżeli się tego nie zrobi to miasta mogą się wręcz utopić, zbankrutować z powodu nadmiernych obciążeń, głównie oświatowych. Bo już w tej chwili, w mniejszych gminach, oświata wykańcza te gminy. Grubo ponad połowę budżetu te gminy przeznaczają na finansowanie oświaty i wystarczy kolejna podwyżka płac nauczycieli, o której rząd decyduje, a zrealizować musi samorząd i ta gmina robi się niewypłacalna. Więc takie niepopularne czynności trzeba wykonywać na co dzień. Jeżeli się tego nie robi regularnie, to później jest tak jak w Rudzie. Jest tam dramatyczne zadłużenie, mnóstwo udzielonych gwarancji, niepopłacone faktury i brak rozwiniętej bazy ekonomicznej  miasta, czyli brak dużych dochodów budżetu.

- Co w takim razie doradzałby Pan mieszkańcom Rudy Śląskiej w dzień referendum?

- Demokracja ma swoje prawa. Każdy może żądać zorganizowania referendum i ocenienia władzy lokalnej, więc jest to w granicach prawa. Ale też jest w pełni dopuszczalnym i usprawiedliwionym działaniem mieszkańców zlekceważenie takiego aktu głosowania. Dlatego, że mieszkańcy całkiem niedawno szli do urn i wybrali świadomie swojego prezydenta. I mogą nie widzieć potrzeby, żeby po półtora roku od ostatnich wyborów znowu iść do tych urn i go oceniać skoro dali mu kredyt zaufania na cztery lata, to niech go ocenią po tych czterech latach. Każdy kto przystępuje do takich wyborów planuje swoje działania w perspektywie czteroletniej. W związku z czym nie można go oceniać po półtora roku, szczególnie jeśli to jego pierwsza kadencja. I w normalnej demokracji, w normalnych warunkach jest tak, że na początku kadencji wykonuje się ruchy niepopularne, takie które przynoszą efekty w późniejszym terminie. I w Rudzie te niepopularne decyzje oszczędnościowe były absolutnie konieczne na dużą skalę i od samego początku tej kadencji, wiec trzeba trochę poczekać na te pozytywne efekty, które były przy okazji obiecywane. Ja na miejscu Rudzian zostałbym po prostu tego dnia w domu.

Dziękuję za rozmowę. 

 

 

 


Komentarze


28-05-2012, 19:45
hubert napisał(a):

od okolo 150lat moja rodzina wywodzi się z kochłowic tzn.jestem 100%hanysem,ale nie głosowałem na Stanię także hanysa. Jego ekipa doprowadzila do katastrofy budżet.Ich trzeba rozliczyć ,a nie wybierać by mogli tuszować swoje grzechy!!

24-05-2012, 13:40
Rudzian napisał(a):

Frankiewicz dobrze powiedział, najlepiej zostać w domu w dniu referendum. JA zostaję!!!!

24-05-2012, 12:30
krysia napisał(a):

Może kandydować nie ma zamiaru, ale na ciepłą posadkę pewnie liczy. Jak ktoś wierzy, że to ludzie chcą zmiany a nie partia to gratuluję poczucia humoru.

24-05-2012, 10:32
Rudzianka.! napisał(a):

Słyszłam że Pan Stania nie ma zamiaru kandydować na prezydenta , więc skąd te brednie??HAŃBA to co innego drogi przedmówco-HAŃBA to nie liczyć się z prostym rodowitym Rudzianem , który podjął decyzje i z tym elektoratem TRZEBA SIE LICZYC , BO TO NIE PARTIE CHCA ZMIANY ALE LUDZIE -PROŚCI LUDZIE ZDECYDOWALI!!!!

23-05-2012, 21:31
te referenda napisał(a):

te referenda to polityczna hucpa!!! stara władza zawsze chce wrócić i zrobi wszystko, żeby się nachapać!!! nie ma znaczenia miasto, mieszkańcy - byle tylko znów dorwać się do kasy!!! hańba PO, hańba p. Stania - dajcie 4 lata rządzić tym co wygrali w sposób uczciwy wybory. Tracicie poparcie i co nagle brakuje stołków do obsadzenia??? HAŃBA!!!