Facebook
Aktualny numer

Najlepszy tygodnik i portal społeczno-kulturalny w Rudzie Śląskiej

Mam tę radość i zaszczyt, że panie chcą u nas rodzić

02-10-2018, 12:57 AL

Rozmawiamy z ordynatorem Oddziału Ginekologiczno-Położniczego Szpitala Miejskiego w Goduli, Wojciechem Cnotą, który od niedawna pełni również funkcję kierownika Oddziału Klinicznego Ginekologii i Położnictwa Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Rudzie Śląskiej.

– Co oznaczają te zmiany?

– To jest przede wszystkim bardzo prestiżowa sprawa dla naszego szpitala i dla naszego miasta. Utworzenie Oddziału Klinicznego Położnictwa i Ginekologii było zasługą ówczesnego szefa prof. Krzysztofa Sodowskiego. Weszliśmy wtedy w skład elitarnej grupy oddziałów klinicznych szkolących studentów w ramach Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. To zwiększyło również nasze szanse w konkursie na ośrodek III stopnia referencyjności oraz nasze możliwości szkolenia lekarzy. Dostaliśmy więcej miejsc specjalizacyjnych i tym samym jesteśmy teraz silnym ośrodkiem nie tylko medycznym, ale także dydaktycznym. Mam tę radość i zaszczyt, że panie chcą u nas rodzić. Oczywiście my chcielibyśmy, żeby tych pań u nas rodziło jeszcze więcej i mam nadzieję, że będzie się to nam udawało.

- No właśnie. 2017 rok był dla rudzkiego oddziału wyjątkowy ze względu na rekordową liczbę narodzin. W Goduli przyszło na świat ponad 3 tysiące dzieci.

– Tu trzeba rozróżnić dwie rzeczy. Pierwsza to renoma ośrodka i chęć pacjentek rodzenia w danym szpitalu. Druga rzecz to sama liczba tych pacjentek w populacji. To nie jest tak, że co roku mamy coraz więcej rodzących się dzieci w naszym mieście, regionie czy kraju. Taka fluktuacja, że raz tych urodzeń jest więcej, raz mniej, jest rzeczą naturalną w statystykach populacyjnych. Nie ma specjalnie możliwości, żeby w takim regionie jak nasz, gdzie jest dużo szpitali położniczo-ginekologicznych, udawało się większość porodów skupić w jednym miejscu. Natomiast ze względu na to, że ośrodków takich jak nasz (o trzecim stopniu referencyjności) jest na Śląsku niewiele, bo całe województwo od Częstochowy po Bielsko-Białą ma ich pięć, a w samej Metropolii znajdują się w Bytomiu, Katowicach-Ligocie i w Rudzie Śląskiej, to właśnie u nas gromadzimy specyficzne rodzaje patologii ciąży, trudniejszych przypadków i trudniejszych porodów, a ich liczba stale nam rośnie. Mam nadzieję, że przełoży się to również na ogólną liczbę porodów i ogólną liczbę urodzonych u nas dzieciaków.

- Co wyróżnia oddział w Goduli?

- Przede wszystkim zespół - ludzi którzy są zgrani i pracują ze sobą od wielu lat. Trzon tego zespołu został stworzony jeszcze przez dr Jerzego Pozowskiego. Później ta dobra passa kontynuowana była przez prof. Krzysztofa Sodowskiego. Ja mam ten zaszczyt i przyjemność rozbudowywania tego zespołu, który rzeczywiście jest zespołem zgranych, dobrze wyszkolonych i mądrych ludzi, którzy wiedza co robią i porozumiewają się ze sobą praktycznie bez słów. Do tego dochodzą świetne położne, świetne pielęgniarki i całość po prostu działa bez zarzutu. W tej chwili nie mamy żadnych problemów sprzętowych, nie brakuje nam aparatury do „dobrej medycyny”. Mamy m.in. nóż harmoniczny, laser do fetoskopii, czy fetoskop.

- W ośrodku w Goduli przeprowadza się zabiegi jeszcze w łonie matki. To dopiero jest niezwykłe!

- Jako jedyni na Śląsku przeprowadzamy operacje fetoskopowe. Zabiegi te polegają na ratowaniu życia bliźniaków w dość specyficznym powikłaniu ciąży bliźniaczej, jakim jest zespół przetoczenia zwany również zespołem podkradania. Jest to zjawisko, w którym jeden bliźniak drugiemu jeszcze w łonie matki, kolokwialnie mówiąc, kradnie krew. Procedura fetoskopowa polega na tym, że niewielką kamerą wchodzimy do macicy ciężarnej, włóknem laserowym niszczymy połączenia naczyniowe, zamykamy je i przez to ten „złodziejski proceder” się kończy. W tej chwili mamy już kilkanaście wykonanych z sukcesem tego typu zabiegów na swoim koncie. A im więcej ich robimy, tym lepsi w tym jesteśmy. Druga rzecz to tzw. procedura exit, którą z powodzeniem wykonaliśmy po raz pierwszy trzy miesiące temu. Ta stosowana w perinatologii procedura polega na tym, że rodzimy dziecko z poważnymi problemami w czasie cięcia cesarskiego, ale nie odcinamy go od pępowiny. Utrzymujemy krążenie pępowinowe i w tym czasie neonatolodzy, chirurdzy dziecięcy wykonują procedury, które ratują tym dzieciom życie. Mamy za sobą pierwszą taką udaną operację. Przeprowadzona została w dużym zespole, byli chirurdzy dziecięcy pod przewodnictwem prof. Janusza Bohosiewicza, byli nasi neonatolodzy no i my, położnicy. Udało się nam świetnie to skoordynować i jesteśmy z tego bardzo dumni.

- Panie Ordynatorze, na koniec pytanie o przyszłość, czyli cele na dalsze lata i te możliwe do realizacji w najbliższych miesiącach i latach.

- Chciałbym, żeby z jednej strony Godula była świetnym ośrodkiem położniczym fizjologicznym. Żeby zdrowe dziewczyny, rodzące zdrowe dzieci, chciały u nas rodzić, mówiły że u nas jest fajna, rodzinna atmosfera, że jest przyjemnie, sympatycznie i bezpiecznie. To się oczywiście już realizuje, ale chciałbym, żeby było jeszcze lepiej, żeby wszystkie dziewczyny, które u nas rodzą dzieci, czuły tę opiekę i miłą atmosferę naszego oddziału. Z drugiej strony ta medycyna trudna, ciężkiej patologii ciąży. Chcę razem z moim zespołem nadal ją rozwijać, żebyśmy w Rudzie Śląskiej wykonywali procedury ratujące życie, które pozwalają nam na bycie w kręgu elitarnych ośrodków perinatalnych w kraju. Tych ośrodków, które zajmują się najtrudniejszymi przypadkami, najmniejszymi dziećmi i robią to z sukcesem.


Komentarze