Facebook
Aktualny numer

Najlepszy tygodnik i portal społeczno-kulturalny w Rudzie Śląskiej

Akcja dobiega końca

19-02-2012, 11:15 Administrator WR

W niedzielę rano strażacy kończyli akcję gaszenia pożaru pomostu transportowego na powierzchni kopalni "Bielszowice" w Rudzie Śląskiej. W kopalni zastanawiano się, jak zorganizować drogę odstawy wydobywanego węgla - zniszczoną przez ogień.

Wskutek pożaru nikomu nic się nie stało, podczas akcji na ok. dwie godziny ewakuowano ok. 330 osób mieszkających bezpośrednio przy zakładzie. W nocy z soboty na niedzielę w kopalni nie było prowadzone wydobycie. Przebywająca pod ziemią załoga - w znacznie mniejszej niż w tygodniu obsadzie - nie była zagrożona.

 

Według informacji rzecznika śląskiej straży pożarnej Jarosława Wojtasika, palił się znajdujący się na powierzchni pomost transportowy, wewnątrz którego zabudowany był taśmociąg. "Udało się nie dopuścić do przeniesienia się pożaru na pobliskie budynki mieszkalne ani do budynku nadszybia" - relacjonował Wojtasik.

 

Stalowa konstrukcja pomostu transportowego o długości ok. 200 metrów była obudowana blachą. Wznosiła się od poziomu ziemi przy budynku nadszybia na wysokość ok. 20 metrów - do silosu przesypowego. Zaraz na początku akcji zawaliła się prawie w całości.

 

Na czas pierwszej fazy gaszenia pożaru ewakuowano ok. 330 osób z czterech budynków przy ul. Chroboka. Płonący pomost znajdował się tuż przy ogrodzeniu zakładu - pierwsze budynki stoją kilkanaście metrów dalej.

 

W akcji brały udział 23 jednostki straży pożarnej z Rudy Śląskiej, a także okolicznych miast, m.in. Zabrza, Gliwic, Katowic i Sosnowca. Działaniami kierowała grupa operacyjna z komendy wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej. Okoliczności powstania pożaru wyjaśnia prokuratura w Rudzie Śląskiej.

 

Jak poinformował PAP rzecznik Kompanii Węglowej, do której należy kopalnia, Zbigniew Madej, pożar strawił kluczową drogę odstawy urobku z budynku nadszybia głównego szybu wydobywczego zakładu - szybu piątego. W chwili zauważenia ognia ok. godz. 23 w sobotę taśmociągi nie pracowały - według Madeja nie było na nich węgla.

 

Zniszczenia spowodowane pożarem są dotkliwe dla rudzkiego zakładu. Ogień strawił istotny element drogi, którą węgiel pokonuje po wydobyciu na powierzchnię do zakładu przeróbczego. Specjaliści kopalni od rana zastanawiali się, jak zorganizować nową drogę odstawy urobku. Około południa na miejscu mieli pojawić się m.in. przedstawiciele zarządu Kompanii Węglowej.

 

Szybem piątym wydobywanych było w ostatnim czasie na powierzchnię przeciętnie 8,5-9 tys. ton węgla na dobę - całość produkcji zakładu. Wiadomo już, że w najbliższych dniach wskutek pożaru wydobycie zostanie ograniczone, a część załogi - doraźnie przeniesiona do innych kopalń. Szczegóły tych rozwiązań miały zostać opracowane w najbliższym czasie.

 

Według Madeja, wśród problemów do rozwiązania była również kwestia uprzątnięcia konstrukcji, która spłonęła. Zniszczone elementy pomostu transportowego w niedzielę rano nadal wznosiły się kilkanaście metrów nad ziemią.

 

źródło: PAP


Komentarze